20191114

Słowo - niby nic, a może zadziałać jak dobra wróżka


 14 listopada 2019 r.
 
 Czy to możliwe? Już nie pamiętam kiedy czekolada tak mnie urzekła, zawróciła mi w głowie. Smak cukierka był nadzwyczajny. Kawka niecodzienna… Wszystko dzięki moim Czytelniczkom. Ze wzruszeniem otwierałam każdą kopertę, a smakowe niespodzianki sprawiły mi wielką przyjemność.
 I chociaż często (dzięki mediom społecznościowym) prowadzę „na żywo” pisemne rozmowy z Czytelnikami, słowa napisane odręcznie, gdzieniegdzie dorysowane serduszka, które do mnie dotarły, podarowały poczucie bliskości. Czytałam, czytałam i czytałam… i w końcu

20191110

W starym kinie


Wszystko się dziwnie plecie
Na tym tu biednym świecie;
A kto by chciał rozumem wszystkiego dochodzić,
I zginie, a nie będzie umiał w to ugodzić.
 Może więc najwyższy czas przestać się dziwić i dziwić, że tak lub siak się dzieje, że ten czy ów, to lub owo... (to, że najwyższy czas przestać, odnosi się oczywiście tylko do mnie i tego, co ostatnio napisałam o możliwej szkodliwości myślenia i chronicznym stanie, który mnie dopadł). W ramach terapii zgromadziłam zapasik starych filmów i postanowiłam przy okazji dać klawiaturze trochę spokoju od klikania i więcej wolnego czasu mojemu czytnikowi.
 Obejrzałam już co nieco i mam bardzo miłe odczucia. Nie po raz pierwszy wpada mi do głowy myśl, że bez wulgaryzmów zamiast przecinków czy bez dominacji krwawych scen, można zbudować napięcie, można przykuć widza do ekranu (i nie, żebym się znowu dziwiła, to tylko, ot takie sobie, stwierdzenie).

20191104

Najlepszy sposób na wampira?

 Początek listopada chyba wszystkim kojarzy się ze świętem tych, którzy odeszli. Ludzie masowo odwiedzający groby to widok dobrze znany nie tylko mieszkańcom Polski. Zdarzyło mi się w tym czasie być na Węgrzech i nie zauważyłam różnicy; widziałam zamknięte ulice wokół cmentarzy, prowizoryczne kramy i tłumy ludzi. Węgrzy mieli pierwszy dzień miesiąca także wolny od pracy. To samo święto jest też na Bałkanach, tyle że tu obchodzi się je zawsze w pierwszą sobotę listopada (i nie jest to jedyne święto zmarłych w ciągu roku). O tym jak wygląda wizyta na cmentarzu w te dni (i nie tylko) już pisałam, a dziś kilka słów o tych, których śmierć nie oznaczała odejścia, a jedynym sposobem zabezpieczenia się przed ich niepożądanym powrotem było przebicie zwłok kołkiem. Okazuje się, że wampiry, zmora minionych wieków, nie przestają intrygować i mogą być świetną atrakcją turystyczną.

Przed wiekami w Bułgarii
 Dwa tysiące lat temu był tu kurort otoczony dziewiczą przyrodą.

20191031

Jeden list wyślij z krainy Hadesa


Jeden list wyślij z krainy Hadesa. 
Czy światło jest lepsze niż mrok?
– Światło jest tu na górze – tak mawiałeś przyjacielu Yanni. 
Ale co robić ze światłem, jak serca są czarne z rozpaczy…

20191029

Myślenie chyba mi szkodzi

  Mam chęć na chwilkę zamilknąć. Powód? Prozaiczny.
 W mojej głowie wyrosło tajemnicze drzewo rodzące owoce o nazwie: pytania. W każdym pesteczkę zastępuje słowo "dlaczego" (z oogrooomnym (!!!) znakiem zapytania).
 Bum! - słyszę i wiem, że spadło kolejne, dojrzałe pytanie. Niestety, mój mózg chyba wybrał się na urlop (na pewno leniuchuje), bo nie podsuwa sensownych odpowiedzi (czy można w takim stanie napisać coś mądrego??!!!).

 "Odkryłam" też, że ostatnio dziwię się nieustannie.
 Dziwię się, że

20191027

Co widać i czego nie słychać

 Frédéric Bastiat (1801-1850)

 Dawno temu pewien pan napisał książkę "Co widać i czego nie słychać". Nazywał się Claude Frederic Bastiat, a żył w pierwszej połowie XIX wieku. Był ekonomistą i filozofem.
 - Nuda - pomyślą niektórzy. Ja odpowiem: - W tym przypadku nie.
 Pan Bastiat był człowiekiem posiadającym język giętki i poczucie humoru, dzięki czemu jego dzieło czyta się lekko i jest ono odpowiednie dla ekonomicznych laików. Prawdy jakie się tam znajdują są oczywiste i na pewno znane większości, bo chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że ekonomistą jest po trosze każdy, kto gospodaruje zarobionymi pieniędzmi, prowadzi dom. Pomimo tego wielu ludzi obawia się oceniać niektóre działania podejmowane odgórnie (na szczeblu rządowym), a z ust wypływa argument: Ja nie jestem specjalistą. Czy słusznie? Czy należy przyjmować wszystko do wiadomości, wyłączając

20191021

Pstryk! i siedzę na kolanach babci

 Od lat obiecuję sobie, że zeskanuję stare, rodzinne zdjęcia. Jest ich tak wiele, że nie możliwe jest tego dokonać w jeden dzień i w dużej mierze dzięki temu, kolejne etapy odsuwają się w czasie. Wracam niekiedy do fotografii, na których przeżyły chwile z wielu dziesiątek minionych lat. Kadry z życia Rodziców, Dziadków i pradziadków mają w sobie nieprzemijający czar, tak, jak chyba wszystkie zdjęcia, które o osiągnięciu pełnoletności zapomniały dawno temu. Odcienie czerni i bieli nie umniejszają ich piękna.
 Życie przypomina siedzenie w kinie. Pstryk! I oto ja: dziecko pałaszujące ptysie (...). Pstryk! Minęły dwa lata i siedzę na kolanach u babci (...). To jedynie chwilki – a między nimi długie, puste przestrzenie miesięcy, czy nawet lat. Gdzie się wtedy było? - napisała Agata Christie w swojej "Autobiografii", przy okazji próby odpowiedzenia sobie na pytanie: Co decyduje o wyborze wspomnień?
 Myślę, że te dobre wspomnienia narzucają miedzy innymi fotografie, bo złe chwile rzadko uwiecznia się na potrzeby rodzinnych zbiorów. Przy okazji odżywają jakieś opowieści i odczucia związane z każdym obrazem. Oglądam je w towarzystwie szelestu odwracanych kartek albumu i oto ja: mała dziewczynka, pod jedwabnym, przeciwsłonecznym parasolem Babci, spaceruję po alejkach otaczających jej letni dom, przekonana, że życie jest piękne, a wszyscy ludzie dobrzy...

20191019

Słowa skreślone naprędce na skrawku papieru


 Bardzo cenię sobie istnienie internetu. Tempo przekazywania informacji, zdjęć czy filmów to wielkie udogodnienie, ale... Tak jak w większości sytuacji, tak i w tym przypadku nie mogło zabraknąć "ale", ceny, którą płacimy za postęp, udoskonalenia. Klawiatura zastąpiła długopis, a maile wyeliminowały konieczność pisania tradycyjnych listów. I chociaż jest szybciej i taniej, prysnął ich czar, wielu ludzi z nich zrezygnowało.
 Może nawet są dziś tacy, którzy nie znają uczucia czasem pospiesznego otwierania koperty i nigdy nie słyszeli szelestu kartki, zapisanej ręką bliskiej osoby. (...) Każdy list był całą niepowtarzalną historią, którą tworzyli wspólnie nadawca i adresat. Ten pierwszy niekiedy długo zastanawiał się nad wyborem papieru i koperty, bo one mogły podkreślić charakter, jaki miał mieć list. (...) Patrząc na litery kreślone powoli lub szybko, ze spokojem lub nerwowo, odbiorca czuł emocje towarzyszące pisanym słowom. Mógł też czuć rodzaj bliskości z nadawcą, podczas gdy dotykał tego samego skrawka papieru.
 Napisałam te słowa w jednej z moich książek i "odżyły" we mnie w bardzo prozaicznej sytuacji. Spojrzałam na kosz papryki i chociaż jej przeznaczeniem było przeistoczyć się w ajwar, sięgnęłam

20191008

Bezowocne rozważania ("jednym słowem": strata czasu)

 Siedzę przed klawiaturą. Na moich kolanach mała, ruda istotka wpatrzona w ekran. Otwieram obrazek, na który wkleiłam słowa Adama Granta: Prawdziwą miarą wartości człowieka jest sposób, w jaki traktuje kogoś, kto nie może mu się przysłużyć. 
 Psia główka przechyla się na boki... Próbuje odszyfrować ciąg kresek, kółeczek... Gdyby umiała czytać, gdyby mogła przemówić ludzkim głosem, jak skwitowałaby to twierdzenie?
 Jej małe serduszko mieści w sobie ogrom bezinteresownych uczuć, ale zdarzają się momenty, w których odzywa się "interesowność" (w końcu ideały nie istnieją, prawda?). I wtedy... jak może coś zyskać - uprzejmościom nie ma końca. Mordka się uśmiecha. Nie przychodzi jej do

20191003

Wszystko wre i kipi, aż iskry lecą spod piór dziennikarskich




 Pozostaję w przedwyborczym klimacie świata retro. Dziś zapraszam do roku 1904. Myślę, że temat "wybory" nie może być obojętny, niezależnie od stopnia zaangażowania w bieżące wydarzenia polityczne (jeśli oczywiście lubi się samemu decydować o sobie (czy są tacy, którzy nie lubią?)). Temat ważny, ale to nie znaczy, że nie wypada spojrzeć na niego z przymrużeniem oka.

20191002

Kariera detektywa Noska

 To i owo piszę na tej stronie, czasem wklejam fragmenty moich książek; dla urozmaicenia postanowiłam od czasu do czasu zaserwować historyjki nie przeze mnie napisane. O karierze pewnego detektywa napisał prawie 100 lat temu anonimowy literat.


  Ukończywszy szkołę im. Sherlocka Holmesa i trzyletnią praktykę w Scotland Yardzie, detektyw Hugo Nosek wrócił do kraju, aby się poświęcić praktyce prywatnej. Już w dwa miesiące potem otrzymał doskonałą posadę w Domu Towarowym. Żywo zabrał się do dzieła. Przeszedł się po gmachu raz i drugi, zajrzał do piwnic, przypatrzył ekspedientom i pięknie wyondulowanym bóstwom, obsługującym klientelę, porachował wchodzących i wychodzących, gdzieś zatelefonował, coś zapisał w notesiku i w kilka godzin po objęciu posterunku, meldował:
 - Wykryłem niesłychaną grandę. Cała ta firma, to stek afer. Klientom sprzedaje się towar wybrakowany, jako pierwszy sort. Operuje się fałszywymi wekslami. Trzy najładniejsze ekspedientki są w niedopuszczalnie zażyłych stosunkach z szefem sprzedaży i co dzień każda wynosi sztukę materiału, którą...
 - Frajer - parsknął śmiechem główny detektyw - toś pan miał co wykrywać! Przecież to wszyscy wiedzą... A najlepiej dyrektor naczelny...
 Hugo Nosek otworzył usta i oczy, zamilkł, podrapał się w wygolony podbródek i... nazajutrz zmienił posadę. Nawet dobrze zrobił, bo ta druga posada, w kartelu pułapek na jeże (najnowszy patent, z automatycznym dzwonkiem i licznikiem) była o wiele lepiej płatna. Toteż Hugo Nosek z zapałem wziął się do pracy

20191001

A ja tak sobie marzę...


 Korzystanie z utartych schematów to oczywiście nic złego, ale... efekty są przewidywalne i w związku z tym pachną nudą. A ja tak sobie marzę, żeby trochę urozmaicić to i owo, wyskoczyć z mundurka...
 Sądzę, że nikogo nie muszę przekonywać, że od wieków politycy stosują te same sztuczki. A jakby tak ich zaskoczyć? (Moment chyba odpowiedni?) Jakby tak nie dać się skusić obiecankami-cacankami. Jakby tak zaopatrzyć się w fakty i rzucać w nich tymi faktami, gdzie się da.
 Wyobrażam sobie... Stoi taki Iksiński na wiecu i krzyczy:
- Gruszki będziecie zbierać z wierzby!

20190930

Ali Baba objeżdża Polskę

MAGIK: A teraz pokażę szanownej publiczności największą sztukę. Z tej oto próżnej skrzynki wyjmować będę różne rzeczy, które nigdy w niej nie były...
PAN X: Stop!! Zamawiam u pana tysiąc takich skrzynek na urny wyborcze!

 Ali Baba objeżdżał Polskę przedwojenną, prawie wiek minął od tego czasu, a gorzki humor przedwyborczy nadal aktualny. I dziś

20190928

Pomiędzy Europą i Orientem

 Czytałam kiedyś wywiad w bułgarskiej gazecie z Bułgarką mieszkającą w Polsce. Odpowiadając na jedno z pytań powiedziała, że dla Bułgara jedno-narodowość polskiego społeczeństwa jest egzotyką. I nie dziwię się temu stwierdzeniu, bo ja, pytana o Bałkany na początku wymieniam różnorodność etniczną i kulturową. Dziś chciałabym zabrać Państwa (na chwilkę) do przeszłości.

autor zdj. Karastoyanov XIX-XXw Bul.Księżna Maria Luiza, meczet Banya Bashi Sofia. Bulwar Księżnej Marii Luizy - meczet Banya Bashi. Autor zdjęcia żył na przełomie XIX - XX wieku; wykonał je przed 1906 rokiem.

 Na zawsze pozostaną na Bałkanach nutki Orientu, który królował tu przez 500 lat i był dobrze zauważalny jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. Polski podróżnik opisał w 1882 roku swoje wrażenia z pobytu w Księstwie Bułgarii, powstałym zaledwie cztery lata wcześniej.
Z którejkolwiek zresztą strony wjeżdża się do Bulgaryi, łatwo zauważyć, że Dunaj tworzy naturalną granicę pomiędzy Zachodem i Wschodem. Jakby pod dotknięciem czarodziejskiej różczki znika

20190926

Dwie strony barykady

1892 rok. Plovdiv
1892 rok. Plovdiv

 W niedzielę Bułgaria miała swoje Święto Niepodległości odzyskanej na dobre w 1908 roku, po ponad 500 latach niewoli. 22 września powiedziano głośne "nie" Imperium Osmańskiemu. A przy okazji tego święta zadźwięczały mi w uszach słowa Einsteina: Wszyscy z nas, którym leży na sercu pokój oraz zwycięstwo rozumu i sprawiedliwości, muszą sobie dobitnie zdawać sprawę z tego, jak znikomy wpływ mają rozum i szczera dobra wola na to, co dzieje się w sferze politycznej. Smutne, prawda?

 Podczas kilku lat konania Imperium Osmańskiego politycy państw europejskich wielokrotnie, palcem na mapie wyznaczali bałkańskie granice. Ludzi, jak kukiełki, przestawiano z miejsca na

20190920

Nadchodzi jesień - roztargniona malarka

 Podobno w tym roku, wyjątkowo, tego samego dnia (23 września) zaczyna się jesień astronomiczna i kalendarzowa. Z wielkim smutkiem mówię mojej ukochanej porze roku: - Żegnaj. Żeby poprawić sobie humor sięgnęłam po poważne i mniej poważne doniesienia z XIX wieku.

1876 rok.

20190913

Ja to między bajki włożę


 Bajki, baśnie, bajeczki... kojarzą się najmocniej z dzieciństwem, chociaż niektóre są adresowane do dorosłych. Coś mnie podkusiło i postanowiłam odkurzyć w pamięci "Bajki nowe" Ignacego Krasickiego, napisane w drugiej połowie XVIII wieku. Są króciutkie, wierszowane i na pewno nie straciły aktualności. Jak już odkurzanie skończyłam, to samo "coś" podkusiło mnie, żeby

20190910

Radość delfina

 Film, który zamieściłam poniżej zobaczyłam dziś w bułgarskich mediach. W pobliżu wyspy Procida, w Zatoce Neapolitańskiej mały delfin zaplątał się w sieci. Rybakom udało się go uwolnić. Wdzięczna mama skakała z radości i ten moment został zapisany. Czy nie piękne podziękowanie?

___
___

Delfinom (tym żyjącym w Morzu Czarnym) i moim spotkaniom z nimi poświęciłam trochę miejsca „W bałkańskim kociołku”.


20190908

Marzenia i motyle


 Rzut okiem do kalendarza nietypowych świąt i senny dzień nabrał różowej barwy. Nie wypada (choć odrobinkę) nie pomarzyć w Dniu Marzyciela. Podobno spełnienia marzeń są jak motyle: uciekają, gdy się je goni, siadają na ramieniu wtedy, kiedy najmniej się ich spodziewamy. Niech nas zaskakują jak najczęściej.
___
___

 Nierzadko w oczekiwaniu na spełnienie wielkich marzeń, gubią się

20190905

Niech cię ogień pochłonie



 Bardzo, bardzo chciałam dziś napisać coś pozytywnego, optymistycznego, jednak zanim zaczęłam, zajrzałam na stronę Lubimy Czytać i co widzę? "Harry Potter" usunięty z biblioteki katolickiej szkoły w Nashville. A wszystko przez klątwy i zaklęcia, najprawdziwsze z prawdziwych (tak twierdzą egzorcyści, bo nie wyrzucono Harrego ot, tak... wcześniej odbyły się narady i konsultacje).
 W Gdańsku spłonął na stosie kilka miesięcy temu. Widziałam to na licznych zdjęciach i wtedy nadziwić się nie mogłam... teraz już rozumiem. Po co ryzykować? Zawsze może się znaleźć jakiś chętny, co to zechce rzucić zły czar na przykład (tfu, tfu) na mnie i co wtedy?
 Musimy iść z duchem czasu, prawda? 
 Jak

20190901

Dzień strząsania orzechów i pogodowe wróżby


 Jak pyta mnie ktoś o to, czy jestem przesądna, odpowiadam: - Troszkę.
 Dziś pomyślałam, że chyba więcej, niż troszkę, bo kiedy mi przypomniano, że dziś Simeonovden, zmieniłam plany obiadowe.

20190825

Za przykładem panującego


  Patria nostra in magno periculo est (Ojczyzna nasza jest w wielkim niebezpieczeństwie) - powiedział do swoich żołnierzy rzymski wódz, z którego mowy znam na pamięć spory fragment i pewnie wyrecytowałabym go półprzytomna, obudzona w środku nocy. Zawdzięczam to mojej Pani profesor od łaciny mówiącej zawsze cichym głosem, posiadającej umiejętność egzekwowania tego i owego, ukrytą pod łagodnością narysowaną na twarzy. I chociaż pamięć z czasem staje się zawodna, niektóre łacińskie maksymy nagle pojawiają się w głowie.
 Ad exemplum principis (Za przykładem panującego) - mawiali Rzymianie i te słowa przez wieki przyjęło się odnosić do ludzi, którym brak indywidualnych przekonań, bezmyślnie naśladujących sposób życia, myślenia, postępowania osób wysoko postawionych czy imponujących na przykład bogactwem.
Podróżni opowiadają, że świta dworska obowiązaną jest stosować się we wszystkim do sułtana: jeżeli on kaszlnie lub kichnie, obecni muszą kasłać lub kichać; jeżeli z konia spadnie, wszyscy z koni spaść powinni.
 Te zachowania opisane w dziewiętnastowiecznej relacji z czasów Imperium Osmańskiego, należą do skrajnych (są też trochę przerysowane), ale...

20190824

Dyzma, koło historii i nos polityka

 ___
 ___

 W jednym z dziewiętnastowiecznych teatrów paryskich był aktor, który uważał, że wygląd nosa jest ściśle związany z charakterem człowieka. Każdej odgrywanej postaci, przy pomocy wosku tworzył więc inny kształt nosa. Doszedł w tym rzeźbieniu do perfekcji, przewyższając umiejętnością najlepszych charakteryzatorów.
 Gdyby temu aktorowi przyszło grać rolę polityka, zapewne wosku potrzebowałby bardzo dużo - napisał jeden z ówcześnie żyjących dziennikarzy. I chociaż niemało czasu minęło, dziś można by powiedzieć to samo. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że odgrywając postać współczesnego polityka,

20190818

Wakacyjna przygoda małego urwisa

  Lato trwa, pomyślałam więc, że to dobry moment na wakacyjne wspomnienie, tym razem nie moje. Wiąże się ono z sytuacją, w której najmniejsza zwłoka nie wchodziła w rachubę. Super pilną wiadomość należało przekazać natychmiast...
(Tę historię opisałam w "Bałkańskim kalendarzyku", będącym w pewnym sensie kontynuacją "kociołka" i jest ona związana także z moim wspomnieniem.)
 
 W bałkański pejzaż wpisuje się dom Dziadków mojego męża, oddalony od Morza Egejskiego o zaledwie godzinę jazdy samochodem. Otaczają go kąpiące się w słońcu winnice, położone na górskich stokach. Prowadzi do niego stroma uliczka, z innymi domami wychylającymi się zza kamiennych płotów.
 Historię rodzinnej posiadłości znałam z opowiadań. Kiedy byłam tu po raz pierwszy zatrzymałam się na chwilkę w miejscu, w którym przed laty stał kilkuletni chłopiec.
 Podekscytowany i lekko zdyszany biegiem, zadarł głowę do góry.
 - Babciu!