Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

20221218

Pierwszy gość wróżbą na rok

 
 Powtarzalność – mistrzyni w wywoływaniu skrajnych uczuć. Nielubiana i lubiana, monotonna i ekscytująca. Może mieć zapach nudy, może mieć zapach świerkowego drzewka.
 
 Święta są już na progu. Odżywają rytuały. 
 Czas przygotowań trwa. W zapachach nabierają kształtu najpiękniejsze wspomnienia, z najwcześniejszych lat.
 A tymczasem... Mikołaj stanął z boczku. Cóż on tam trzyma? Ach! Bałkańskie menu wigilijne. Winna mu jestem podziękowania, za coroczne przypominanie (tuż, tuż przed Bożym Narodzeniem) tego, co pojawi się podczas kolacji.
 A przed... 20. grudnia, w Ignażden (dzień św. Ignacego) - pierwsza świąteczna wieczerza. Uroczysta, w gronie najbliższych. Na stole - postne dania. 
 To także dzień, w którym niezwykle ważne jest kto pierwszy przyjdzie do domu. Gość miły i dobry przyniesie szczęście na najbliższy rok.
 Podobno przynosi pecha pożyczanie pieniędzy w Ignażden i tego dnia, nic a nic, nie powinno być z domu wyniesione, co by to nie było.

20221209

Otulona mgłą tajemniczości ma też prozaiczne zastosowanie

Zakwita w puszczach dziwny kwiat paproci:
Na jedną chwilę w tajemniczym cieniu
Cały świat blaskiem czarodziejskim złoci...
Lecz można tylko dotknąć go - w marzeniu.
 
 
 Paproci od wieków przypisywano nadzwyczajne moce, mogła uchronić od złych uroków, odpędzić krążące w pobliżu złe czary.
 Legendarny kwiat paproci trzeba zdobyć w wigilię św. Jana. W 1885 roku znalazłam odpowiednie wskazówki i nie są one skomplikowane. Wystarczy iść do lasu, rozłożyć chustkę, a gdy spadnie na nią kwiat paproci, chwycić go i mimo przeszkód, biec, ile sił w nogach. Po opuszczeniu lasu, szczęśliwy posiadacz kwiatu paproci, odkryje dzięki niemu skarby ukryte pod ziemią i nigdy nie opuści go pomyślność. W minionych wiekach, w życzeniach świątecznych, noworocznych i w prognozach na kolejny rok, kwiat paproci pojawiał się wcale nierzadko.
 Od czerwca kończą się wasze wszystkie utrapienia - napisano  w 1877 roku, w żartobliwym spojrzeniu na nadchodzące miesiące. Od czerwca poczynacie jeździć własnemi powozami; od czerwca prywatni finansiści od was pożyczają pieniądze. Do spełnienia wszakże wszystkich tych cudów, potrzeba jednej bagatelnej rzeczy...  Potrzeba mianowicie w wigilię św. Jana iść do lasu o samej północy i dopóty brodzić między krzakami, aż kwitnąca paproć sama wpadnie do buta.
 Otulona mgłą tajemniczości paproć ma też bardzo prozaiczne zastosowanie. Dzięki

20221026

Coś pięknego, a potem coś smacznego

 
 Na wstępie wspomnienie lata: słońce, kolorowe kielichy kwiatów... czyli rzut okiem na pola sezamu i ryżu. 
 Na zakończenie coś smacznego, coś słodkiego, coś z odrobinką sypkiego ryżu.

20221004

Jesień na jawie


To nie sny są szalone,
szalona jest jawa,
choćby przez upór,
z jakim trzyma się
biegu wydarzeń.
 
W. Szymborska
 
 Dopadła mnie jesień na jawie. Jeszcze nie całkowicie szara, ale narzuca swój nastrój, ostrzega: - powoli, powoli zacznę chować kolory. A u mnie, czy chcę, czy nie chcę, coraz częściej zapada w drzemkę pogoda ducha, postawiona na równe nogi przez wiosnę.
 Dziś, żeby ją ożywić zastosowałam jeden ze sposobów, baaardzo słodki.

20220514

Słodko, słodziej, najsłodziej

  Ciasta, torty, ciasteczka, pączusie... słodko... słodko, bardzo słodko... a najsłodziej 17 maja, bo to Światowy Dzień Pieczenia. Nie zagłębiałam się w dociekaniach: od kiedy, kto i dlaczego... 
 Niewątpliwie zaangażowanie w tworzenie delicji wymagało więcej skupienia i pracy, a nawet bywało stresujące, w czasach kuchni węglowych.
Jednej rzeczy strzeż się, zwłaszcza
Gdy chcesz zostać całym, człecze.
Wyjdź na dwa dni z domu wówczas,
Gdy twa żona... ciasto piecze. 
 - radził mężom satyryk z przeszłości.
 Oczywiście wielu panów angażowało się w pieczenie. Niejaki Fonio na pewno znał się na rzeczy, a przy okazji chyba lubił rymować, bo w właśnie w formie rymów, przekazał swoje wskazówki w r. 1914.
Mówi przepis gospodarski (do pieczenia ciast odnośnie): Nie dotykać palcem ciasta, kiedy ciasto w górę rośnie, 
Lecz zostawić je w spokoju, już co najmniej przez godzinę, a dla ciepła - dobrze wstawić pod poduszkę lub pierzynę.
A postąpisz zaś inaczej - to popsuta cała praca, zatem dobra gospodyni niech nie rusza, niech nie maca!
Bo jeżeli raz opadnie, no to koniec! Prztyk - i basta! Nie dotykać radzę paniom (nota bene - co do ciasta).
 Jeszcze nie wiem jakim ciastem uczczę Dzień Pieczenia, ale trzeba się przygotować - pomyślałam i zajrzałam do broszurki z lat 30. XX wieku, wydanej przez mistrza. Wedel podaje w niej troszkę niezawodnych przepisów. - Cóż pan proponuje wybrać? - zapytałam pewnego kucharza sprzed wieku. - Ptysie czekoladowe! - odpowiedział bez namysłu.

20220411

Nadgorliwy kurczak maluje jaja, a ja...


"Niebawem drzewka zaczną się stroić,
  Kryzys z rozpaczą łeb wielki zwiesi,
  Wiosna przybyła, by smutki koić!..."
 
 Brzmi optymistycznie, prawda?  Gdybym mogła, zabroniłabym Życiu obarczać ludzi wielkimi smutkami; te malutkie, pal licho, niechby sobie zostały...
 Wyznaczam czasowe granice złym nowinom, które jak szarańcza stały się plagą; to jedyny sposób, żeby nie pozwolić im zdominować kolejnych dni.
 
 W międzyczasie nadgorliwy kurczaczek ➡ wziął się za malowanie jajek (na Bałkanach pierwsze musi być czerwone). Chyba jednak nie pójdę śladami pracusia i żadnych dodatkowych zdobień nie będzie, chociaż podziwiam piękne wzory na pisankach i wielkanocne 'ubranka' dla jaj. 
 
 Kurczaczek skupiony na swojej pracy, tymczasem ja wróciłam na chwilkę do 'mojego' kucharza (przedstawiłam go tu (➡) przy okazji bab i sposobów na baby). Przez niego przerwałam poszukiwania natchnienia, ale nie zrezygnowałam, a nawet coś znalazłam (o tym za chwilę). Zanim to się stało, zajrzałam do miejsca, gdzie praprababki tworzyły przysmaki. Nowoczesne kuchnie roku 1910 ⬇ mogły być już uwieczniane na fotografiach.

20220405

Baby mają wymagania

 Wielokrotnie rzeczywistość przybierała na wadze, ale to, co teraz... bezlitośnie przygniata ciężarem... Tegoroczna Wielkanoc pozostanie w pamięci z rysą... 
 Święta już za chwilę, pomimo wszystko powinny być miłe i smaczne. Żelazną pozycją jest u nas kozunak - rodzaj bałkańskiej chałki, z której arlekin raczej nie wyskoczy, ale może jakaś moneta, albo inny drobiażdżek wróżący coś dobrego (kozunak i jajka malowane na czerwono to bałkańska tradycja - symbole Wielkanocy). 
 Jak zwykle, chciałabym wprowadzić jakąś innowację do wielkanocnego menu, choćby drobną. Detalom udaje się czasem zapisać w pamięci wielkimi literami. W poszukiwaniu natchnienia zaglądam dziś do kuchni pewnego kucharza, który niestety pozostał anonimowy, żył dawno, dawno temu, może w osiemnastym, a może na początku dziewiętnastego wieku. Wtedy pieczenie ciast było prawdziwą sztuką. We wszystkich przepisach pojawiają się instrukcje obsługi pieca, dziś taka 'ręczna' regulacja temperatury wydaje się niezwykle trudna. W poszukiwaniach natchnienia utknęłam (niestety albo 'stety') przy babach. Piec należy bardzo mocno napalać na baby - zaleca kucharz z przeszłości. - Lepiej go potem przez wymiatanie trochę przestudzić, gdyż dobrze napalony, dłużej jednostajny stopień ciepła zatrzymuje, co jest koniecznem dla ciast i drożdżowych, które jeszcze w piecu rosnąć i prędko upiec się powinny. Palić w piecu najlepiej sosnowem, długiem, cienko rąbanem drzewem; po wypaleniu węgle rozrzucić na cały piec i nie zaraz wygarniać, żeby się dobrze dno pieca wygrzało. Po wymieceniu węgli, próbować piec w ten sposób: wrzucić garść mąki, jeśli trzaska i pali się, to za gorący, jeśli rumieni się tylko, wtenczas można wsadzić baby, które zwykle pieką się godzinę.
 Baby mają swoje wymagania... Co robić, żeby zapobiec takim ⬇ sytuacjom?

20220404

Wielka-noc i Wielki-dzień tuż, tuż

PRZYJACIEL DOMU
- Przepraszam, że nie proszę do salonu, ale jestem bardzo zajęta.
- Niech się szanowna pani ze mną nie cacka, ja sobie usiądę gdziekolwiek.
 Pan Gamoński zajmujący w XIX w. skromną posadkę w biurze kolejowym, ubolewał przed kolegą:
 - A to trzeba mieć pecha! Boże Narodzenie i Nowy Rok przypadły w niedzielę! Tym sposobem licho wzięło dwa dni odpoczynku!
 - Rzeczywiście...
 - Na domiar - kończy Gamoński. - Zaglądam wczoraj do kalendarza i...
 - I cóż?
 - Nie dasz wiary! I Wielkanoc przypada w tym roku w niedzielę!
 
 Pewnie by się zdziwił pan Gamoński, że i w tym roku to też niedziela. 😉
 
 Zdarza się, że na Bałkanach wiosenne święto jest obchodzone w tym sam terminie, ale nie zawsze. Największe różnice? 
- W Polsce to Wielkanoc, w Bułgarii Wielkidzień (po bułgarsku: Welikden - wymawia się tak jak napisałam). 
- W Polsce uroczysta msza wielkanocna odbywa się w dzień, na Bałkanach 'wielkodzienna' msza jest w nocy (dokładnie o północy), w wielu miejscach towarzyszą jej fajerwerki.
 Przygotowania do świąt zwykle zaczynają się wcześniej, rodzą się pomysły na wielkanocne menu. Rzuciłam okiem na podpowiedzi Lucyny Ćwierczakiewiczowej - guru XIX-wiecznych pań

20211210

W posadach dom drży cały


 
 - Kukurykuuuu! - oznajmił kogut. Czas na...? Przedświąteczne co-nieco?
 Obudziłam się trochę późno, aromat bożonarodzeniowej atmosfery intensywny, jak zwykle miły. Rzuciłam okiem na stare przysłowia. Kto ziemię w adwent pruje, ta mu trzy lata choruje - to ostrzeżenie mnie nie dotyczy. Gdy w dzień Adama i Ewy mróz i pięknie, zima wcześnie pęknie - o tak, to interesujące. Oby tak było! Niech się stroją choinki w  śniegowe ozdoby,

20210922

Pani Jesieni pierwszy krok

 
 Pani Jesień oficjalnie wkracza. Wystosowałam już do niej osobiste prośby o uśmiech i chęć malowania złotych pejzaży. Według bałkańskich przekazów wiele znaczy w jakim humorze się pojawi.  Jeśli pozwoli słońcu świecić - świetna pogoda będzie do następnej równonocy wiosennej. Burze są zapowiedzią długiej obecności Jesieni, a jej mroczny nastrój oznacza mroczne dni. Te same ludowe przekazy zapewniają, że równonoc jesienna to czas magiczny;

20210907

Grzybki inaczej, grzaneczki "Diablotki" i aparat wyrzucający jajka


 Zatęskniłam dziś za grzybowym smakiem i będzie retro-przepis na grzybki inaczej. Czy to dobry pomysł na śniadanie? Zajrzałam do menu paryskich restauracyjek i propozycji na nich wzorowanych. Grzybki też tam są. Mój poranny zestaw: kawa + banica i jakieś ciasteczko wypada dość skromnie...

20210713

Ooooo?!!!

___
___
 
 Choćby się człowiek czym się da, zapierał z całych sił, że trudno go zaskoczyć, drobnostka może wywołać wielkie: Ooooo?!!!
 Mnie się to "Ooooo?!!!" wyrwało jak spojrzałam na kartkę z żurnala i zobaczyłam swoją sukienkę, przeciągłe "O" pojawiło się w chwili kiedy spojrzałam na datę - rok 1960.
 Sukienkę kupiłam kilka lat temu, a więc ponad 50 lat minęło od czasu premiery tego fasonu w katalogu Butterick. "Odkrycia" dokonałam podczas błąkania się po Pintereście, a ponieważ nie miałam pewności, że mogę opublikować tego konkretnego pina, narysowałam swoją sukienkę (spodenki są jej częścią) i postawiłam z boczku, na manekinie.
 Modowe powroty i wykorzystywanie pomysłów z przeszłości nie są czymś szczególnym, a jednak byłam zaskoczona.
___
___ 
 
 I jeszcze jedno moje "odkrycie" z dziś, już nie modowe, a kulinarne. W książce słynnej pani Ćwierciakiewiczowej znalazłam przepis na cukierki gumowe od kaszlu, może to potraktuję jako ciekawostkę, a może zdecyduję się spróbować? Wszystkie składniki są dostępne, a więc czemu nie?

20210618

Różane co-nieco


 Belona o niezwykłej urodzie, skradła serce trackiego boga wiosny i męstwa.
W czasie wesela podarowano jej wianuszek z róż. Piękna Belona zrzuciła kwiaty w dół. Kiedy dotknęły ziemi, w całej dolinie u podnóża gór Hemus, zakwitły ich tysiące. 
Ta niezwykła dolina jest w Bułgarii, w kraju róż i olejku różanego (cenionego przez świat), w kraju mnóstwa różanych eliksirów, różanych przysmaków, różanej rakijki i likieru różanego.
Do przypomnienia legendy sprowokował mnie tekst Fuscili tworzącej pyszności z płatków. Moment na ich zbieranie jest bardzo odpowiedni. Recepty na likier nie są skomplikowane. W Bułgarii chyba najczęściej robi się go z płatków olejkodajnej róży damasceńskiej, ale inne odmiany też się sprawdzają.
Dla ciekawych

20210401

Wielkanocne to i owo

 
U Iksów zamęt, wrzawa,
w posadach dom drży cały,
bo pani gospodyni
baby się nie udały!
 
Rozpacza imć Iksowa
i służba ma za swoje,
aż męża w złość wpędzają
łez głośnych lane zdroje. 

 Iksowa  łzy lała w 1890 roku, być może temperatura przedświąteczna jest dziś trochę niższa, ale baby swojego charakteru nie zmieniły i zdarza im się zaskoczyć zakalcem współczesną Iksową (pra-pra...wnuczkę).
 Kulinarnym guru w czasach pani Iksowej (pra-pra...babki) była Ćwierczakiewiczowa. Jej sława przetrwała, bo książki, które napisała, nadal są dostępne w księgarniach. Pani Lucyna (przezwana za życia: Ćwierciakiewiczową) udzielała porad na najróżniejsze tematy: kuchni, porządków, robienia kwiatów, ślubów. Panowie głośno narzekali w ówczesnej prasie, że podczas gorączki przygotowań świątecznych "dom zamienia się w świątynię bogini Ćwierciakiewiczowej, a całopalenie trwa aż do zużycia ostatniego łuta rodzynków sułtańskich", a dla mężów dzień pokuty rozpoczyna się z chwilą pieczenia ciast.

20210323

O Dyzmie, co moc miał nad wężami i o piegowatych bezach


 Nadszedł właściwy czas, żeby wspomnieć o Wielkanocy, w końcu jest tuż, tuż. O tym święcie hucznie obchodzonym na Bałkanach, z fajerwerkami strzelającymi o północy, już opowiadałam, o moich spotkaniach z jadowitymi gadami południa Europy też już było. Okazuje się, że dokuczają one nie tylko tam, ale jest na nie sposób i Wielkanoc z tym sposobem ściśle się wiąże, tak wynika z XIX-wiecznych przekazów i tym razem nie bałkańskich, a polskich legend.
 Są ludzie, którzy posiadają szczególną władzę nad wężami. Takim panem był chłop Dyzma. A taką moc miał nad wężami, że jak komu wąż krowę ukąsił, to tylko po niego posyłali, a on nic nie robił, tylko gwizdnął, i natychmiast przychodził ten gad, co bydle ugryzł i ssał, gdzie było ukąszenie, aż wyssał cały jad.
 Razu pewnego założył się Dyzma o kwaterkę piwa z Gołębiem, co to nie dowierzał w jego moc.

20210314

Żołądek nie zaboli - jako żywo - i w tym właśnie całe dziwo


Słodka niedziela? Czemu nie? Była słodka dosłownie, z moimi ulubionymi ciasteczkami. Ulubionymi także dlatego, że same się robią (prawie). Przepis mamy od dawien dawna, pomimo tych samych składników, efekt końcowy nie zawsze musi być taki sam. Postanowiłam go dziś zamieścić, niech sobie pofrunie w świat.

20201215

Dwa zapachy powtarzalności

 

 
 
  Powtarzalność to mistrzyni w wywoływaniu skrajnych uczuć. Nielubiana i lubiana, monotonna i ekscytująca. Może mieć zapach nudy, może mieć zapach świerkowego drzewka.
 Chyba już nadszedł moment, w którym wszyscy czują ten przyjemniejszy aromat. Nie jestem zwolenniczką fizycznie wyczerpujących przygotowań, troszkę pozbawiających sił do cieszenia się w pełni nastrojem przedświątecznym i świątecznym, co nie znaczy, że przed Bożym Narodzeniem nie spędzam w kuchni więcej czasu, niż zwykle. A że czasem warto wprowadzić jakąś innowację, choćby tylko inny zestaw przypraw, rzuciłam okiem na potrawy spisane w 1808 roku "dla wygody obywatelów i obywatelek". Lubię archaiczny język, a więc w oryginale zacytuję przepis w wybornym guście na rybę pieczoną, nadziewaną. Może kogoś zainspiruje?

20200818

Arbuz na rauszu czyli coś dla ochłody

___

 Napisałam w swojej książce "W bałkańskim kociołku", że królem lata mógłby być kapryśny melon, a królową - arbuz (królową, bo w języku bułgarskim arbuz to dinia).
 Arbuza je się pod różnymi postaciami. W upalne dni popularne są mocno schłodzone koktajle, w których "kasza" z arbuza jest bazą, pasuje do niej świeża mięta, sok z cytryny czy limonki, sok z innych owoców (użyłam bułgarskiego słowa "kasza", co oznacza coś zmiażdżonego w blenderze; może "przecier" byłby odpowiednim słowem??).
 Wcale nierzadko królowa lata bywa na rauszu. Już nie pamiętam, czy wspominałam o tym na swojej stronie, na pewno przepis był na stronie magazynu, dla którego od czasu do czasu pisywałam. Chcę pozbierać teksty, które gdzieś tam się pojawiały i z tej "okazji" dziś pijany arbuz

20200721

Smak bałkańskiego lata




 Jakiś czas temu poproszono mnie o napisanie kilku artykułów o smakach Bałkanów. Poniżej - z cyklu Zainspiruj się Bałkanami:

Smak bałkańskiego lata

 Każdy tutejszy region ma swój Kanion Wodospadów i nie są one do siebie podobne. Z gęstych lasów ze zwieszającymi się lianami przenosiliśmy się do skrajnie różnego królestwa dziko rosnących fig, laurowiśni i pięknie kwitnących rododendronów. Spacerowaliśmy po czarnej, skamieniałej lawie wulkanicznej, której sąsiadkami są białe i szare skały, „za chwilę” przeistaczające się w pomarańczowy klif. Wszędzie spotykamy kolorowe ptaki i żółwie, które jak przystało na mieszkańców Bałkanów, spieszą się powoli. Działa tu tajemnicza siła przyciągająca nie tylko nas. ("W bałkańskim kociołku")

 Już pierwszego dnia mojego pobytu na Bałkanach, ta kolorowa kraina zawróciła mi w głowie. Czułam, że to nie jest przelotny romans. Mój mąż potrafił sprawić, że każda kolejna odsłona bałkańskiej układanki robiła na mnie wrażenie. Poznawałam też nowe smaki. Niektóre zestawienia wydawały mi się wręcz zadziwiające. Arbuzy czy winogrona ze słonym serem zupełnie nie pasowały do siebie... dopóki nie spróbowałam. W winogronowe liście zawija się tu gołąbki i nie jest to jedyna potrawa, do której się je stosuje (świeże lub z zalewy solnej).

 Mam na dziś trzy propozycje.

Ja, kawa i królowa Maria

2018 r.

 Każdy dzień zaczynam od kawy. Uwielbiam jej smak. Lubię patrzeć na stojącą przede mną malutką filiżankę, z unoszącym się nad nią aromatycznym obłoczkiem pary. Przygotowuje się ją w naszym domu w dżezwe, bałkańskim sposobem, który opisałam w książce "W bałkańskim kociołku".

 Kawę z odrobiną cukru, zalewa się zimną wodą, podgrzewa na bardzo, bardzo wolnym ogniu, do momentu, kiedy zacznie się powoli podnosić i wytworzy się piana. Taka kawa jest bardzo mocna i aromatyczna. Podaje się ją w malutkiej filiżance. Towarzyszy jej zwykle szklaneczka zimnej wody, którą pije się naprzemiennie z kawą.

 Taką samą kawę, parzoną w takim samym miedzianym naczyniu, uwielbiała