Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajki. Pokaż wszystkie posty

20221103

Za górami, za lasami

 
 Drzemie we mnie mała dziewczynka. Od czasu do czasu unosi główkę:
 - Pójdźmy do świata bajek - prosi, a ja nie odmawiam. 
 Przenoszę się do baśniowej krainy, poddaję się jej urokowi i ani trochę nie chcę się rozstać z dziecięciem, które siedzi w głębi duszy. Myślę, że te wyprawy nic a nic nie szkodzą powadze dorosłości i nie ma powodu ukrywać, że je odbywam, że pozwalam poszaleć fantazji.
 Zdarzyło mi się nawet napisać kilka bajek, dla małych dzieci i dużych "dzieci".
 Dziś przychodzę z bajką

20220714

W głowie się kręci...


Prawdziwa cnota krytyk się nie boi,
Niechaj występek jęczy i boleje! 
Winien odwołać, kto zmyśla zuchwale.
 To głos pana Ignacego Krasickiego i niespełnione życzenie - staruszek Występek ma się dobrze, ani jęczy, ani boleje. Co poniektórzy nie przestają zmyślać zuchwale. Jakieś plany, żeby odwołać to, czy tamto? Ależ nie! Ludzie lubią bajki!
 
I śmiech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa; 
I żart dowcipną przyprawiony sztuką,
Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa.
 To też Ignacy Krasicki. Idąc za radą poety, chwila z satyrą - z przywar się ponatrząsa. Niech uszczypnie... to pobożne życzenie... (w tym miejscu moje ochy i achy).

20220123

Na wyspę szczęśliwą zawieź...


Jeśli fortuna znana swoją zmianą, 
Rzecz ci nastręczy wielce pożądaną, 
Tej nie odkładaj do jutra, nieboże, 
Chwytaj ją prędko, nie bądź opieszały,
Bo jak ten melon dojrzały,
I szczęście zepsuć się może.
(1813 r.)
 
 Mądrej rady na wstępie udzielił Julian Ursyn Niemcewicz, z którym od czasu do czasu spędzam kilka chwil i sobie dyskutujemy (oczywiście w przenośni). Bywa różnie, choć rzadko mamy inne spojrzenie, najczęściej się zgadzamy. 
 Ludzie są jacy są. Wszyscy patrzą, niektórzy widzą tylko to, co chcą widzieć. Niektórzy rozkoszują się mirażami tworzonymi przez złotoustych kłamców - słabość do tej rozkoszy od dawien dawna nawiedza ludzkie umysły. Lekarstwa nie wymyślono.

20210818

Muszka i zakochane komary (obudzone wspomnienie)

 

 Bohaterowie mojego dzisiejszego tekstu:
Muszka (urocza tancereczka), komary (każdy kawaler i stary), Chrząszcz (obserwator) i podstępny Pająk.
 Spotkanie wyżej wymienionych postaci zapisało się w pamięci mojego Męża, w szufladce: wspomnienia z dzieciństwa. Wierzę, że w każdym z nas pozostaje trochę dziecka, mam więc nadzieję, że z przymrużeniem oka potraktujecie Państwo to, co niżej. A może przy tej okazji odezwą się jakieś dotychczas uśpione, podobne historyjki. Takie powroty (od czasu do czasu) są miłe, prawda?
 Miejscu akcji wypada poświęcić więcej, niż jedno zdanie, a więc jest więcej: 
Rzecz dzieje się na Bałkanach (dawno, dawno temu). Na spalonych słońcem zboczach gór,

20210410

Zapytałam Pesymizm. Skrzywił się znacząco...


 Dawno, dawno temu Kronos, syn Gai, oburzył się postępkiem ojca: Uranos z obrzydzeniem spoglądał na swych synów, jednookich Cyklopów, byli tak potworni i przerażający, że strącił ich w otchłań. Za namową matki Kronos zemścił się, zrzucił Uranosa z tronu i od tej chwili przewodził w świecie bogów. Spokój zatruwała mu klątwa ojca: władzę miał mu odebrać syn. Wiara w jej spełnienie kazała mu połykać własne dzieci, tuż po urodzeniu. 
 - Głupcem jest ten, kto oddaje zdobyty tron - myślał i skupiał się na strzeżeniu swojej pozycji. Ziemskiemu życiu nie musiał poświęcać zbyt wiele uwagi. Trwał legendarny złoty wiek.
 Ludzie żyli przepełnieni błogą szczęśliwością. Nie było wyniszczających wojen, nikt nie popełniał przestępstw. Spokój zapewniał długie życie, ciału nie dokuczała starość, zmarszczki nie zapisywały na twarzy człowieka kolejnych zmartwień, bo nikt ich nie miał. Sąsiadów

20210323

O Dyzmie, co moc miał nad wężami i o piegowatych bezach


 Nadszedł właściwy czas, żeby wspomnieć o Wielkanocy, w końcu jest tuż, tuż. O tym święcie hucznie obchodzonym na Bałkanach, z fajerwerkami strzelającymi o północy, już opowiadałam, o moich spotkaniach z jadowitymi gadami południa Europy też już było. Okazuje się, że dokuczają one nie tylko tam, ale jest na nie sposób i Wielkanoc z tym sposobem ściśle się wiąże, tak wynika z XIX-wiecznych przekazów i tym razem nie bałkańskich, a polskich legend.
 Są ludzie, którzy posiadają szczególną władzę nad wężami. Takim panem był chłop Dyzma. A taką moc miał nad wężami, że jak komu wąż krowę ukąsił, to tylko po niego posyłali, a on nic nie robił, tylko gwizdnął, i natychmiast przychodził ten gad, co bydle ugryzł i ssał, gdzie było ukąszenie, aż wyssał cały jad.
 Razu pewnego założył się Dyzma o kwaterkę piwa z Gołębiem, co to nie dowierzał w jego moc.

20200705

Fortele młodego i starego pająka

Prawa są nasze jako pajęczyna:
bąk się przebije, a na muchę wina
.***
 Każdy pająk swe sidła przędzie, a potem zwinięty w kłębek, w środku swej roboty siada, wzrok jego (niby obojętny) widzi doskonale, co do stworzonej sieci wpada. Drżą drobne muszki, motyle, komary, bo kogo zguba nie przeraża?
 Nagle bąk śmiało sobie brzęcząc i za nic mając pajęcze sidła, z rozpędem przebił się przez pajęczynę. Chcąc nie chcąc, pająk na ten czyn zezwolił. Więc nie zważając na grozę pająka, i chrząszcz posunie za przykładem bąka, a za nim i trzmiel, i osa przeleciały łowcy koło nosa. Wytrzymując cierpliwie, co żywo wybiegł pająk i naprawił szkody.
 Zatem i mucha, gdy drugich ujrzała przez słabe kraty lecących bezkarnie - głupia, nie wiedząc, że ma zginąć marnie - lot swój

20200620

Pojedynek białej i czarnej magii

Zbliża się najkrótsza noc w roku, od stuleci poruszająca ludzką wyobraźnię w Polsce i w wielu innych krajach: skandynawskich, anglosaskich i bałkańskich.
 W Bułgarii, w przededniu 24. czerwca (święta ziół i zielarzy) ożywają legendy. Przenieśmy się na chwilkę do świata na kilkanaście godzin otulonego mgłą tajemniczości.

 23. czerwca, po zmroku żywa (płynąca) woda nabiera leczniczej i magicznej mocy. Ponieważ ludzki głos mógłby pozbawić ją cudownej siły, należy w ciszy zaczerpnąć jej z czystego źródła i w milczeniu zanieść do domu, ażeby móc korzystać z uzdrawiającego działania w najbliższym roku. Panny zostawiają w „milczącej wodzie” swoje kwiaty, żeby następnego dnia móc odczytać z nich przepowiednię dla siebie.
 Nocą wychodzą z lasu leśne duchy, a każdy

20200422

O Wilku, "faktach" i wilczej sprawiedliwości


 Zapraszam dziś do świata zwierząt na spotkanie z Wilkiem, niewinnym Barankiem i mądrą Sową.
..
..
 Rosnące na łagodnym stoku niewysokie drzewa i krzewy pyszniły się liśćmi w różnych odcieniach zieleni. Leżące gdzieniegdzie kamienie obrośnięte mchem, wskazywały drogę wąskiemu potokowi.
 W pewien upalny dzień pragnienie przygnało na brzeg Wilka i małego Baranka.
 Wilk - łotr dobrze znany leśnej społeczności - pochłeptał łapczywie wodę, a potem rozejrzał się wokół i niżej, w niedalekiej odległości zobaczył pijącego Baranka. Awanturnicza natura kazała mu wszcząć kłótnię.
 - Dlaczego zmąciłeś mi wodę?! Widziałeś, że gaszę pragnienie! - krzyknął.
 - Ależ, na bogów! Wilku, proszę! Jak mógłbym zrobić to, o co mnie oskarżasz? - powiedział Baranek drżącym głosem. - Do miejsca, gdzie ja piję, woda spływa od ciebie.
 Te słowa

20200410

Nomen omen - imię prawdę ci powie

 Piękno ciała nie zawsze idzie w parze z pięknem duszy. Tak było w przypadku Apolla. Najurodziwszy z bogów miał kiepski charakter i może dlatego nie dopisywało mu szczęście w miłości. Niepowodzeniem kończyły się jego zaloty, ale - nie poddawał się łatwo. Obdarzane uczuciami boginki ukrywały się przed natarczywością otoczonego muzami boga życia, słońca, piękna, wróżb i natchnienia.
 Zakochał się on między innymi w jednej z córek Atlasa (tytana-siłacza, za bunt przeciw największemu z bogów, skazanego na trzymanie nieba na barkach). Zmęczona Apollem boginka poprosiła Zeusa o ukrycie jej i została zamieniona w wonny fiołek, skromnie i trochę wstydliwie pochylający w trawie fioletową główkę. Kwiat odziedziczył po córce Atlasa delikatność i czystość.

 Na Bałkanach fiołek to Temenuga i Viola (Violetka). Napisałam te nazwy z dużej litery, bo to także damskie imiona. Przy jakiejś okazji już tu wymieniłam "kwiatowe" imiona, które nie są rzadkością na południu Europy. Ich lista jest bardzo długa, a była jeszcze dłuższa w minionych wiekach. Co powoduje, że tak wielu rodziców, tak chętnie nazywa swoje pociechy imionami kwiatów, drzew i innych roślin? Wydaje się, że najmniejsze znaczenie ma urokliwe brzmienie, ważniejsza

20200303

To nie byłem ja, proszę pani

Peyo_Yavorov_and_Elin_Pelin,_1906

 Chyba już tu wspominałam o pewnej bajce dla dzieci, która bardzo przestraszyła mojego Męża. Stało się to, gdy był dzieckiem (nie zawsze bardzo grzecznym). Na okładce książki, którą kupili rodzice, byli jej główni bohaterowie: niesforny, rozczochrany chłopiec Jan Bibijan i zaprzyjaźniony z nim diabełek (imienia nie wymienię, bo nie brzmi najlepiej w języku polskim). Mąż nie doczytał bajki do końca i obiecał sobie: żadnych książek! nigdy więcej! Na szczęście nie dotrzymał słowa (i czyta, i pisze), ale ta historia zapisała się w pamięci (i oczywiście uczucie przerażenia też).
 Autorem "Jana Bibijana" jest znany bułgarski pisarz używający pseudonimu literackiego Elin Pelin, a ponieważ dziś "Dzień Pisarza" powiem o nim kilka słów. Przetłumaczyłam też krótką, anegdotyczną historię z jego życia, którą sam opowiedział.

Peyo Yavorov (bułgarski poeta i pisarz) i Elin Pelin w 1903 r. podczas pobytu we Francji. →

"Parawan"
 Ktoś lekko zapukał do drzwi mojego gabinetu w Bibliotece Narodowej. Weszła młoda, elegancka dama w woalce, wystrojona, przypudrowana, umalowana - i wypełniła pokój zapachem drogich perfum.
 - A, pardon - powiedziała i odwróciła się, żeby wyjść.
 - W czym mogę pomóc?
 - Szukam Elina Pelina.
 - Elin Pelin to ja.
 Odwróciła się zdziwiona, spojrzała na mnie podejrzliwie, zaśmiała się i zapytała:
 - Był pan w Ameryce?

20200224

Od kampanii do kampanii (o oczekiwaniu na bajkowy klimat i o twórczości doskonałej)

 
 
 Bajki piszą bajkopisarze i wcale nie gorzej tworzy je znaczna (??) grupa polityków. Tym ostatnim zdarzają się fazy twórczości nie do opanowania. Z całą mocą płonie wewnętrzny ogień, a oni mu się poddają i rządzi nimi tylko wena, i budzi się o_g_r_o_m zdolności (a ile natchnienia i błogości pojawia się na uśmiechniętych twarzyczkach... - trudno opisać słowami). 
 Czują, że byłoby wielce samolubne nie dzielić się z innymi, a więc dzielą się z radością i wylewają z siebie treść, która urodziła się doskonała, w amoku tworzenia, w oderwaniu od rzeczywistości...

20200222

O absurdzie, mieczu dla szaleńca i rajskich wyborach


 Jest łacińskie powiedzenie Credo quia absurdum (wierzę, bo to absurd / niedorzeczność), a odnosi się ono wyłącznie do tego, czego nie może dostrzec mędrca szkiełko i oko. I tak sobie myślę, że żyjący na przełomie II/III wieku teolog Tertulian, z którym to zdanie jest kojarzone, pewnie by się za głowę złapał, jakby zobaczył ile jest ślepej wiary w dzisiejszym świecie i nie dotyczy ona tylko Boga.
 Plotą sobie ludzie publicznie, co chcą, ale nie to jest dziwne, bo gawędziarze fantaści istnieli zawsze. Zaskakująca jest ślepa wiara w ich słowa, brak konfrontacji z faktami, które można zobaczyć bez szkiełka mędrca. Umysły nieskrępowane logiką - bez skrupułów wykorzystują politycy.
W zastępstwie Tertuliana ja się za głowę łapię, jak czytam, co się dzieje - i nie mam na myśli tylko Polski.
 - Hip, hip, hura! - krzyczy populizm. Szerzy się dzielenie, zamiast łączenia. Nastroje anty temu i tamtemu rosną. Powiększa się epidemia krótkowzroczności. Wolność się kurczy. Współcześni Rejtanowie od czasu do czasu odzywają się rozpaczliwym głosem, ale zakrzykuje się ich skutecznie.
 "Miecza nie daj szalonemu" - przestrzega porzekadło, ale

20200215

A przecież kot, proszę pana, to postać powszechnie znana



 Jeszcze Dionizos nie przestał się uśmiechać do świętujących zakochanych w winie, jeszcze Afrodyta nie zdążyła odpocząć po piątkowej opiece nad sercami przepełnionymi miłością, a ja już o kolejnym święcie. 17 lutego na przytulania, głaskania i łakocie oczekują koty. Wszystkie piękne, wszystkie poruszające się z niezwykłą gracją i delikatnością. Na małe, baraszkujące kociątka można patrzeć bez końca.


 Niesłusznie przypięto im łatkę "nie przywiązują się do człowieka", bo potrafią kochać mocno, tak jak każda żywa istota. A to, że mają charakterek, to już inna sprawa...
Kto mieszkał z kotem, ten zna sytuację,
kto kota nie zna - może nie uwierzy,
ale na ogół - kot zawsze ma rację

20200209

Bachus, Amor i smak życia

 Pisałam tu ostatnio, że luty to miesiąc miłości, dziś dodaję: na Bałkanach to także miesiąc wina i święto Dionizosa nazywanego też Bachusem. Kult Dionizosa urodził się w Bułgarii, Trakowie (przodkowie dzisiejszych mieszkańców tego kraju) budowali swojemu bogowi liczne świątynie. A stało się tak za sprawą Orfeusza (także Traka, urodzonego w bułgarskich Rodopach). Ten mityczny poeta, grą na lirze poruszający ludzkie serca, rośliny, a nawet skały, namawiał do czczenia Dionizosa, żeby zapewnić nieśmiertelność duszy.


 Pogodny Dionizos, skory do zabawy, bardzo spodobał się

20200206

Miłość urodzi się w piątek


 Przeglądałam dziś bałkańskie media i rzucił mi się w oczy tytuł: Luty - miesiąc miłości. I nie mam wątpliwości, że tak jest. Wszechobecne są reklamy walentynkowych prezentów. Zapadają decyzje o wyborze niespodzianki, o tym, jak spędzić ten dzień, a potem są wspomnienia i dzielenie się wrażeniami: co dostałam, co dostałem, gdzie byliśmy... I tak, nawet jak nie poświęca się wiele czasu przygotowaniom, nawet jak nie obchodzi się święta zakochanych, wszystko co przed i po, przypomina o tym dniu. Myślę, że to bardzo miłe i nie warto bronić się przed walentynkowym nastrojem. Miłość to piękne uczucie, potrzebuje pielęgnacji i wyznań - z okazji... i bez okazji.

 Boginią miłości jest Afrodyta, zrodzona z morskiej piany. Jest też patronką małżeństwa, chociaż nie była wzorem żony. Poślubiła Hefajstosa - boga ognia i kowali, który w kuźni, we wnętrzu wulkanu, wykuwał tarcze, zbroje i pioruny dla wielkiego Zeusa. Nudząca się podczas nieobecności męża,

20200126

Tajemnica memów i bajka na deser


 Gośćmi na tej stronie są między innymi Pinterestowicze, którzy przypinają moje piny na swoich tablicach. (W tym miejscu chyba powinnam wyjaśnić, że od niedawna pokazuję na Pintereście własne memy-różności: cytaty, trochę moich myśli, czasem fragmenty poezji i prozy.) Tworzenie tych obrazków z tekstem to miła zabawa. Niekwestionowanym zwycięzcą wśród moich pinów jest pin z wierszem Juliana Tuwima.
___
___

 Jaka jest tajemnica popularności memów (także poezji na obrazie)? Przekaz treści w tej formie pojawia się na wielu portalach społecznościowych i cieszy się sympatią. Czy krótkie formy

20200124

Stara ropucha, co zamęt zasiała

 Baśnie dzieją się często w fikcyjnej rzeczywistości. I chociaż przenoszą czytelnika do świata fantazji, są mocno związane z realnym życiem. - Właśnie tak jest - myśli wiele osób i uśmiecha się do morału, może dlatego, że potwierdza ich poglądy, a może dlatego, że miło czuć się nieodosobnionym w jakichś rozważaniach.
 Zatrzymałam się chwilkę przy Ezopie, bo uważam, że fascynująca jest historia jego twórczości. Przez ponad 2000 lat na wątkach z jego króciutkich, kilkuzdaniowych bajek tworzyli kolejni pisarze i poeci, tacy jak grecki Babrios, żyjący w starożytności, czy francuski La Fontaine z bliższych czasów. Pomysły, które urodziły się w głowie niewolnika Ezopa okazały się nieśmiertelne. Czy to nie jest niezwykłe?
 Napisałam kiedyś trochę historyjek na motywach ezopowych bajek. Jedną już zamieściłam, dziś kolejna, może odświeżę je i jeszcze jakaś się tu pojawi.


Stara ropucha, co zamęt zasiała

 W dużym stawie mieszkały żabie rodziny. Zebrały się pewnego dnia i uradziły, że wybiorą spośród siebie kilka najmądrzejszych, żeby dbały o porządek. Cztery szanowane ropuchy dostały najwięcej głosów. Natychmiast zaangażowały się w poprawę życia żabiej społeczności. Starały się popełniać jak najmniej błędów, robiły swoje, nie czyniąc przy tym wiele hałasu wokół siebie. Wierzyły w żabią mądrość i nie chciały ograniczać żabiego życia restrykcyjnymi prawami. Pewnego dnia jedna stara ropucha rzadko wychodząca z domu, pojawiła się na jarmarku.
 - Ech, źle wybraliśmy - zaskrzeczała.

20200122

Magiczne góry, piękna nierządnica i bajkopisarz

  Jestem zakochana w Rodopach. Można by pisać o nich w nieskończoność. Nie umiem powstrzymać się, żeby w moich książkach nie wspomnieć o tych górach rzeźbionych i malowanych przez Naturę w stanie wyjątkowego natchnienia artystycznego, leżących na terenie Bułgarii (przeważająca część) i Grecji (mniej niż 20%). W obu krajach oficjalnie nazywa się je żeńskim imieniem: Rodopi.
 Czasem lubię zagłębiać się w historię pochodzenia niektórych nazw. Myślę, że zawód etymologa jest bardzo ciekawy, podobny do zawodu detektywa. W przypadku Rodopów nikt nie ma pewności. Wiadomo tylko, że góry odziedziczyły imię kobiety. Chyba na zawsze pozostanie tajemnicą kim była. Według legendy bogowie zamienili w nie piękną księżniczkę. Nie są znane powiązania nazwy z postaciami żyjącymi dawno temu. Góry i kobiety noszące to samo imię łączy jedno - niezwykła uroda.
 Wizerunek pani z tym dziś już nie używanym imieniem, wybito na antycznych monetach znalezionych w Filipopolis (dawna nazwa bułgarskiego Płowdiw). Inna Rodopa żyła w VI wieku przed naszą erą. Była Traczynką, a Trakowie zamieszkiwali teren dzisiejszej Bułgarii i część Grecji sięgającą do Morza Egejskiego (tę, w której jest cząstka Rodopów).
 Rodopa, podobnie jak Ezop, trafiła do niewoli; ich panem był Jadmos z Samos. Oboje stali się sławni. On z powodu swojej bajkopisarskiej twórczości, ona - z powodu legendarnej urody. Nie był jej jednak pisany los niewolnicy. Wykupił ją i podarował jej wolność brat Safony, mieszkający nad Nilem.
 Rodopa wzięła życie w swoje ręce.

20200117

Ze Stumilowego Lasu do oscarowych nominacji


- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy?
- Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
___
 
Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić.
___

Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś. W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał.
___

Przyjacielu, jeśli będzie ci dane żyć sto lat, to ja chciałbym żyć sto lat minus jeden dzień, abym nie musiał żyć ani jednego dnia bez ciebie.
___

 Chyba nie ma nikogo, kto nie znałby misia o bardzo małym rozumku, filozoficznie spoglądającego na otaczający go świat. Zajrzałam do Stumilowego Lasu, bo 18. stycznia jest Dzień Kubusia Puchatka. Książka Alana Aleksandra Milne jest jedną z tych, do których miło jest wrócić, nawet jak jest się bardzo dużym dzieckiem.
 Ze Stumilowego Lasu przenoszę się do świata filmu. Kinomani na pewno z niecierpliwością oczekiwali oscarowych nominacji. Już są. Rekordy pobił "Joker"; oglądałam, ale to nie o nim chciałabym wspomnieć, a o "Dwóch papieżach". Zacznę od cytatu - nowy papież telefonuje:
 
Automat: Jeśli chcesz rozmawiać z konsultantem wybierz 1 ...
Konsultantka: Dzień dobry. Witamy w dziale sprzedaży Sky Tours.
Papież: Dzień dobry. Chcę kupić bilet z Rzymu do Lampedusy...
Konsultantka: Tak...
Papież: Wiem, że mogę zarezerwować w internecie, ale jestem tu nowy...
Konsultantka: Nazwisko?
Papież: Jorge Bergoglio.
Konsultantka: Jak papież.
Papież: Tak. W zasadzie...
Konsultantka: Kod pocztowy?
Papież: Nie wiem... Watykan.
Konsultantka: Bardzo śmieszne. (trzask odkładanej słuchawki)

 Tym dialogiem zaczyna się