Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

20230325

Mężczyzna nie musi być piękny (choć wcale nie szkodzi, gdy jest)

___
___
 
 Mężczyzna nie musi być piękny, wystarczy, że ma w sobie COŚ... nienaganne maniery, kulturę i takt, i inne zalety, a tylko ociupinkę wad.
 Mężczyzna nie musi być piękny...

20221227

Nadzieja w zapachu konwalii


___
___

 Zmiana tylko jednej cyferki... im bliżej, tym bardziej gorączkowe staje się oczekiwanie na tę chwilę. Jest odliczanie... 
 Nowy Etap życia zajmuje pozycję... 
 - Start! - krzykną o północy zegary i zniecierpliwione szampany... Wiwaty, życzenia, uśmiechy... i Nadzieja - gość honorowy, na kilka chwil otoczy ramieniem, przytuli. Czasem zostaje na dłużej, czasem na krócej.
 Nadzieja mieszka w moim zaczarowanym, konwaliowym ogrodzie. Zaglądam tam, gdy znika, a ja za nią tęsknię. Moje konwalie budzą się jesienią i zimą. Odzywają się zapachem. Ich majowe siostry wiedzą, że mają magiczny aromat, niepowtarzalny.
 Dziś drżącymi dzwoneczkami zapowiadają:

20221201

Ach! ci mężczyźni... taniec przy dźwiękach bębna


 Bałkańska muzyka i taniec są dość specyficzne, ale ja pokochałam te rytmy i kroki, i... widok tańczących panów. Zdarza się wcale nierzadko, że jakiś mężczyzna (dotyczy panów w każdym wieku) nagle wstaje, unosi ręce do góry, serce wypisuje mu na twarzy muzyczne emocje, świat wokół przestaje istnieć.  Nawet, jeśli muzyka jest szybka, a taneczne kroki są niespieszne, jest w nich ekspresja - wrodzona umiejętność.
 Już wielokrotnie powtarzałam, że w moim ulubionym zakątku Europy jest widoczny pozorny chaos, pozorny, bo obowiązuje tu określony porządek, znany mieszkańcom Bałkanów. Ten sam 'chaos' słychać w niektórych melodiach, wydaje się on być widoczny w niektórych tańcach, a szczególnie w niektórych tańcach greckich, wykonywanych solo. Mężczyźni południa mają

20221127

Powracające wspomnienie i muzyka


 Nigdy nie mówiłam o tym głośno. Może musiał minąć czas... dużo czasu...
 Jeszcze z mojej byłej strony znałam pewną Panią. 
 Ona pisała wiersze. Ja je czytałam.
 Ja od czasu do czasu spędzałam kilka chwil z bałkańską muzyką. Ona mi towarzyszyła.
 Potrafiła wsłuchać się... Potrafiła poczuć każdą nutkę.
 Pisała do mnie. Spontanicznie, szczerze o wielkiej sympatii do rytmów, którymi dzieliłam się.
 Pewnego dnia zaniepokoiłam się jej milczeniem.
 Umarła. Odeszła

20221105

Życie płynie... czas na coś szalonego


O szyby deszcz dzwoni, 
deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... 
a szyby w mgle mokną...* 
 

  Na przekór jesieni, przywołuję kolory lata. Udaję, że nie słyszę stukotu deszczu.  Senności otwieram szeroko oczy. 
  Do towarzystwa zapraszam

20221007

O kłótniach mądrali, a przy okazji o krakowiaczku, warszawiance i Losie


 
Krakowiaczek ci ja! 
A mój konik siwy, 
Raźno się uwija; 
Uwijaj się raźno bież, 
Kopytkami ognia krzesz! 
Czapeczka czerwona 
Na głowie mi płonie...
 
 A ja? Warszawianką ci ja z urodzenia.
 Warszawianką byłam do czasu... Los mnie przemieścił do kraju Orfeusza, do kraju Traków i Spartakusa. 
 Konika nie mam, czerwonej czapeczki też. Mam sympatię do wsi (od dawien dawna) i o tej sympatii przypomniał sobie kiedyś Los. Potrzebował "trochę" czasu, żeby przemyśleć co nieco. 
 Może miał wyrzuty sumienia, że wyekspediował mnie z miasta do miasta, a może chciał udowodnić, że marzenia się spełniają? 
 W końcu (w rezultacie przemyśleń) - A niech tam... powiedział Los sam do siebie (tak się domyślam) i

20220916

Po nitce... do?...


  Była sobie dziewczyna (ta na zdjęciu), ale o niej za chwilę. Zacznę od przypadku, który mną pokierował. 
 Przeglądałam filmy. Na jednym zatrzymałam się, spojrzałam na obsadę i rzuciło mi się w oko nazwisko. Gdyby ktoś mnie o nie zapytał, bez wahania odpowiedziałabym: piosenkarz, słyszę jego niezwykły, ciepły głos.
 A ponieważ zdarza się ludziom tak samo nazywać, a i spory z pamięcią też mi się zdarzają (lubi sobie czasem płatać figle), postanowiłam sprawdzić. Okazało się, że to ta sama osoba, kilka ról w filmach było epizodami w muzycznej karierze światowej gwiazdy. 
 Ciekawość podkusiła, żeby pójść dalej i tak po nitce doszłam do biografii i tu poczułam zaskoczenie, a może raczej zdziwienie: Jak mogłam nie wiedzieć?

20220907

Obudzone Marzenie



 Marzenia jak ptaki szybują po niebie...
 Zadzieram głowę. Patrzę. 
 Niektóre są tak wysoko... nieosiągalne... 
 Niektóre tak blisko, na wyciągnięcie ręki... 
 W płynących obłokach drzemią marzenia zapomniane.
 Kto wie, które z nich czeka spełnienie?

20220529

Kilka wersów... kilka nutek...


 
Ci, Którzy Nie Wiedzą,
Że Nie Wiedzą -
To GŁUPCY. Unikaj Ich.
Ci, Co Nie Wiedzą,
Ale Wiedzą, Że Nie Wiedzą -
To PROSTACZKOWIE. Poucz Ich.
Ci, Co Wiedzą,
A Nie Wiedzą, Że Wiedzą -
To ŚPIĄCY. Obudź Ich.
Ci, Co Wiedzą i Wiedzą,
Że Wiedzą -
To MĘDRCY. Idź Ich Śladem.
 
 To był Julian Tuwim. A dalej chwila z bałkańską muzyką.
 Przedstawiłam kiedyś, jeszcze na starej stronie, chorwackiego piosenkarza znanego na całych Bałkanach. Nazywa się Vlado Kalember i ma bardzo charakterystyczny głos. Nie pojawił się tu po przeprowadzce - trudno powiedzieć, czy WP nie chciał się z nim rozstać, czy nie przypadł do gustu Bloggerowi. Postanowiłam naprawić błąd i oto jest. Zaśpiewa

20220429

Kwiecień-plecień odchodzi w tanecznym rytmie


 Jak wiadomo, nauka tańca jest niezbędnie potrzebną, tak dla starszych, jak i młodszych osób (to głos z roku 1908, ten pogląd chyba co nieco stracił na aktualności). 
 Przez gimnastykę i tańce uszlachetniają się ruchy (to fakt), a dodać wypada, że w tych czasach (czyli ponad 100 lat temu) młode panienki i panowie bez nauki tańców obejść się nie mogą, a to z dwojakiej przyczyny: po pierwsze - tańce należą do ogólnego wykształcenia, po drugie są niezbędne dla towarzystwa
 "Te czasy" są oczywiście przeszłością, dziś punkt 1. i 2. już nie obowiązują, taniec wypadł z ogólnego wykształcenia, ubyło elegancji, trochę szkoda...
 
 Kilka dni temu tu → opowiadałam o swoich pierwszych tanecznych kroczkach. Wyprzedziłam święto, które jest dziś, wracam więc do tańca, żeby pożegnać kwiecień w rytmie... Hm, jakim? 
 Chwilka na zastanowienie...
 🇮
 🇮
 🇮
 🇮
 i...

20220424

Skandalista numer 1?


 Wspomniałam tu (→) o "niemoralnym" tangu, a kankan? To dopiero skandalista! Tango wydaje się przy nim prawie grzeczne. A może przy okazji kankana zajrzeć na chwilkę do XIX-wiecznego Paryża?
 Klimatyczny, piękny Paryż - nadaje ton, jak magnes przyciąga artystów i miłośników sztuki. Wykreowanych tu modowych nowinek pożądają damy na całym świecie. Wabi nocne życie, niezliczona ilość teatrzyków i kafejek, bale i zabawy tańcujące.
 Jeżeli gdzie, to tu studyować i poznać można charakter Francuzów i wesołe, swobodne nad wszelki wyraz obyczaje młodzieży paryskiej - opowiadał przewodnik z XIX w. Wielu z nich, po całotygodniowej, umysłowej i mozolnej pracy, śpieszy co niedziela do ulubionego zakładu Closerie des Lilas, aby ze swemi ładnemi przyjaciółeczkami wytańczyć się kankanowego kadryla. Kto nie widział tu na własne oczy tych kankanowych tanów, trudno aby mógł wyobrazić sobie nawet w przybliżeniu, do czego zdolni są młodzi uczeni i zgrabne, powabne kankanistki! Dzięki dźwiękom skocznej, wesołej, wybornej muzyki, elektryzującej i podniecającej zapał młodzieńczy, równie tancerze jak tancerki, oddani ciałem i duszą ulubionemu kankanowi, ani nawet na chwilę nie pomyślą o tem, co też obecni widzowie powiedzą o nich. Młodzież obojej płci, pełna życia, zapominając o całem otoczeniu, bawi się jedynie dla siebie samej, i nie pyta co świat powie; bo młodość ma swe prawa!
 Kankanowe tany dane było zobaczyć na własne oczy pannie Hali.
 - Jezus! trochę się wstydziłam patrzeć… bo tak fajtały nogami, że… że myślałam, że im wszystko pospada! Aha! to taki kankan! Tylko tyle! Nieraz czytałam o nim w romansach, ale myślałam, że to coś naprawdę nieprzyzwoitego… E!… tak fajtać nogami, to i ja bym potrafiła.

20220422

Zatańcz ze mną



 Mały brzdąc z nóżkami na stopach dziadka (to ja) i pierwsze taneczne kroki (czy moje? raczej dziadkowe). 
 Odrastałam od ziemi. Nauka trwała. Walc... Kolejne tańce...
 A potem było tango... wspaniałe, porywające... La Cumparsita... ulubione tango mojego Taty? grał je najczęściej... siadał i grał, a ja zachłannie łykałam każdą nutkę tego tańca, który zanim wkroczył na salony, dość długo uznawany był za skandaliczny.
 - Czy damie z towarzystwa starczy odwagi tańczyć na balach tango? - zastanawiano się w polskich mediach jeszcze na początku XX wieku. W roku 1914 wyjaśnienie tej kwestii nie pozostawiało wątpliwości: - Starczy, o ile dama taka odznacza się - brakiem wstydu!
 W tym samym roku prasa donosiła: Arcybiskup Paryża, kardynał Amette potępił tango. "Przypominamy wiernym, iż w całem zachowaniu swojem powinni przestrzegać reguły skromności chrześcijańskiej, które są niestety, zbyt często gwałcone. Potępiamy więc taniec cudzoziemskiego pochodzenia, pod nazwą tango, obrażający moralność. Chrześcijanie nie powinni mieć w nim udziału." 
 Pomimo głosów sprzeciwu tango nie poddawało się. Doskonale rozumiem wszystkich, którzy nie potrafili oprzeć się muzyce przepełnionej emocjami, rozumiem niemoc opanowania nóg rwących się wykonywać "skandaliczne" kroki.

20220222

Od testu (na wstępie) do tańczącego Louis'a (na zakończenie)


 Przeprowadziłam dzisiaj test.
 Pytanie nr 1: Kiedy nakręcono pierwszy film? Padły odpowiedzi: +- 1900 rok. 
 Pytanie nr 2: Kto jest wynalazcą kamery? Szybkie odpowiedzi brzmiały: Bracia Lumiere.
 Jak odpowiedzieliby na to pytanie Polacy? Ja przeprowadziłam swój skromniutki test na cudzoziemcach, a więc choćby z tego powodu nie mogę wyciągać żadnych wniosków, ale mam wrażenie, że właśnie bracia Lumiere kojarzą się większości z początkiem kinematografii, chociaż wyprzedził ich Kazimierz  Prószyński, który jeszcze jako student (w 1894 roku) opatentował swój pleograf do nagrywania i odtwarzania filmów. Mediom brakowało wtedy słowa na określenie poruszających się obrazów - pisano o nich "żywe obrazy", "żyjące fotografie". Czy można dziwić się zachwytowi towarzyszącemu wynalazkowi przez pierwsze lata? 
 Jesteśmy pod wrażeniem prób, niedawno odbytych w Muzeum Przemysłu - pisano w styczniu 1900 r. 'Obrazy żyjące' otrzymane przy próbach, posiadały około 5 metrów w kwadracie i dawały piękne wrażenie scen naturalnych.

20220106

Ach, te skojarzenia!

___
 
 Atrybuty karnawału: muzyka, taniec i radość. Oczywiście wypada sięgać po nie przez cały rok, nie tylko teraz; ja sięgam często po muzykę z lat 50. Nie mogę napisać: - Ach, te wspomnienia - niestety, urodziłam się za późno, ale mogę napisać: - Ach, te skojarzenia! Doprowadziły mnie aż na pustynię, pejzaż na wstępie to ich sprawka.
 W nastroju takim sobie, zasłuchałam się... hity z przeszłości płynęły i... "wskoczyła" piosenka, która wywołuje mój śmiech, natychmiast pojawił się przed oczami

20210824

Nie masz cwaniaka nad warszawiaka

 
 Nie przyznawałam się tu kiedyś do posiadania małego diablika**, ale może rzeczywiście tkwi on we mnie (nie na usteczkach, ale może w głębi duszy?) i może to on od zawsze kusi do zagłębiania się w jakichś szczegółach z życia ludzi, także z mojego rodzinnego miasta. I nie mam na myśli encyklopedycznej historii. 
 Niewykluczone, że właśnie teraz diablik mały podpowiada: zdrowa ciekawość nie jest wadą... i każe mi zajrzeć do mieszkanka warszawskiego dziennikarza skazanego przez przeziębienie na siedzenie w domu. Co robić w 1878 roku, w którym słowa: "internet" czy "telewizja" jeszcze nie istnieją?
 Zmęczony czytaniem, narażony na ból szczęki wywołany nieustannym ziewaniem, młody człowiek stanął w oknie.

20210717

Przyplątało się wspomnienie (torcik w perspektywie :) )

 ___
 ___
 
 Prawie rok temu, 28 lipca napisałam: Chyba powinnam krzyknąć: hurra!, a radość pojawiła się, bo przeniosłam jakieś swoje teksty z WP i na tej stronie zaczęłam pisać to i owo. Następnego dnia ogłosiłam: Panie na prawo, panowie na lewo... (oczywiście nie po to, żeby dokonywać jakichkolwiek podziałów). Pojawiły się wtedy między innymi te trzy damy w plażowych kreacjach i wspomnienie upalnego, dziewiętnastowiecznego lipca. Może właśnie ta data powinna być dniem pierwszych urodzin?
 W międzyczasie śmiałam się z anegdotek retro, bujałam w obłokach, dziwiłam się i dziwiłam temu i owemu, miałam poważne obawy (odkryłam nawet, że być może myślenie mi szkodzi), słuchałam szelestu sukien dam, bywałam w starym i nowym kinie, a po głowie błąkały się myśli poważne i niepoważne, niektóre zapisałam...
 ___
 ___

 Nie jestem miłośniczką podsumowań, tworzenia i zamykania etapów, wspomnienie przyplątało się samo, a więc

20210613

Słowa... Słowa...

 
 Słowa... Płyną, płyną, płyną... Wylewają się czasem bez ładu i składu, a nawet jeśli ład i skład jest, ludzkie ucho (albo oko) pomija co nieco. Ucho Hiacynty niekoniecznie często chciało słuchać, chociaż jego właścicielka nie lekceważyła pytania: Co ludzie powiedzą? Odpowiadała sobie na nie sama, zanim cokolwiek zrobiła.

20210513

Na ambitnych planach się kończy

 

 Wpadłam w wir porządkowania zdjęć, książek, filmów. W moim przypadku to syzyfowa praca; notorycznie "zawieszam się" - przy zdjęciach wspomnienia odsuwają na bok ambitne plany, przy książkach i filmach, jakieś fragmenty czytam albo oglądam, czas leci, a ja jestem w punkcie wyjścia. 
 Natknęłam się podczas mojego "porządkowania" na film, w którym uwielbiam jedną scenę (oczywiście musiałam się zatrzymać). Sprawdziłam i okazało się, że

20210416

A Ślepota sobie hula!

 
 Ślepota to dość interesująca bestyjka i wcale, a wcale nie jest związana wyłącznie z oczami, można powiedzieć, że zdolna jest niesłychanie. Potrafi tyle, że ho-ho... nadziwić się nie mogę z jaką łatwością instaluje niektórym klapeczki (a niech się nie gapi na boki jeden z drugim!)

20210207

Oj, co to będzie, gdy się sąsiedzi dowiedzą


 Walentynkowe reklamy zaczęły być już chyba wszędzie widoczne. Pozostaję w klimacie retro, w świecie pocztówek z lat 1900-1930; pewnie dzięki nim nie jednej prapra...babce zakręciła się w oku łza wzruszenia.
 Miłość porusza serca w każdym wieku, to temat rzeka, można więc o niej pisać i pisać. Przed uśmiechniętym świętem odżywają filmy, muzyka i poezja przepełniona liryką. Ja sięgnęłam dziś po strofy niekoniecznie z powagą stworzone w pierwszej połowie XX wieku, przez pana używającego mało romantycznego pseudonimu Gąsior, o chyba trochę cholerycznym temperamencie.

Ty nie wierzysz mi, o luba?
Chcesz dowodu mej miłości?...
Dajcie prędzej walerjany,
Bo już czuję, że mam mdłości!!!