___
___
Ponoć kaktus to ogórek mocno rozczarowany życiem. Spojrzałam na siebie. Czy nie zaczęły pojawiać się na mojej skórze kłujące igiełki? Nie. Jeszcze nie. Ale kto wie? Może to tylko kwestia czasu?
Przytłoczyła mnie rzeczywistość. Czuję jej ciężar. Może do rozczarowania został jeden krok?
Na mojej internetowej stronie nagle pojawił się intruz. Czy warto irytować się z powodu żenującego zachowania obcej, obojętnej osoby? Mogę swój internetowy świat zamknąć na kłódkę i coraz częściej o tym myślę, bo po co dokładać nawet małe co-nieco do codziennych problemów?
Mogę też stać się kaktusem. Jest jakaś prawda w jego związku z życiowym rozczarowaniem. - Nie zbliżaj się - ostrzega, jak murem obronnym, otoczony kolcami wypełnionymi rezygnacją pomieszaną z obawą.
Mogę też stać się kaktusem. Jest jakaś prawda w jego związku z życiowym rozczarowaniem. - Nie zbliżaj się - ostrzega, jak murem obronnym, otoczony kolcami wypełnionymi rezygnacją pomieszaną z obawą.
W swojej książce "W bałkańskim kociołku" napisałam o kaktusowym lesie, dziś już nie istniejącym. Pozostały po nim kikuty podciętych drzewek. Nadal lubię tam bywać, szczególnie w porze kwitnienia. Kolorowe kwiaty uśmiechają się do słońca... Może więc nie jest źle być kaktusem?
Myślę, że każdy z nas przez podobne doświadczenie przechodził albo będzie przechodził. Ja najpierw byłam grzeczna, potem się odszczekiwałam, potem ignorowałam, potem zaczęłam kasować. W którymś momencie atakującemu się znudziło.
OdpowiedzUsuńNie sądzę, aby wszystkie etapy były konieczne- można np. od razu kasować. Nie mów proszę o rezygnowaniu z bloga, bo jest on potrzebny nie tylko czytelnikom ale także- jak sądzę- Tobie. A poza tym nie można pozwolić, żeby agresja była skuteczna!
Kwitnący kaktus- prześliczny!
Kiedyś bardzo kaktusy lubiłam- są wyrozumiałe... ;)
Dziękuję Ci za te słowa. <3 Na pewno rozumiesz. Jestem tak zmęczona i przytłoczona, że każda dodatkowa kropla wydaje się mieć niewyobrażalny ciężar.
OdpowiedzUsuńTa osoba, o której wspomniałam "działa" na mojej drugiej stronie. Szkoda mi jej (strony), bo odwiedzają ją setki osób, chociaż od kilku miesięcy prawie tam nie piszę, od czasu do czasu odpowiadam tylko na pytania.
A kaktusy zawsze lubiłam, fascynowały mnie. Mają charakter. :)
Nie załamuj się. To minie. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i wspieram-choć tylko na odległość.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję <3 To naprawdę wiele znaczy. Los zrzucił na nas całą serię fatalnych zdarzeń i mocno pokrzepiające jest wiedzieć, że wspiera nas dobra duszyczka <3 Serdeczności!
OdpowiedzUsuńBezmoherowa ma rację! Nie można pozwalać na takie coś! Bezwzględnie kasować!
OdpowiedzUsuńWiem, bo miałam dawno temu podobne doświadczenie!
Trzymaj się i nie daj się!
Baaardzo dziękuję <3 Przesyłam buziaczki <3
OdpowiedzUsuńWszystko co złe to mija. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję. Od czasu jak pisałam ten tekst niewiele się zmieniło, no ale cóż, mam nadzieję, że minie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Wszystko mija te źle i niestety te dobre. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń