20191219

Bożonarodzeniowy spektakl rusza. Kurtyna w górę!

 Pisałam jakiś czas temu o przedświątecznych przygotowaniach, porównałam je do uwertury przed spektaklem. Już "za chwilę" zamigocze pierwsza gwiazdka, zadźwięczą dzwoneczki Mikołaja (nawet jeśli jest zmotoryzowany) i kurtyna odsłoni świąteczną scenerię.


 Bożonarodzeniowa otoczka rozbija szarość krótkich, ciemnych, grudniowych dni. Może potrzeba oderwania się od monotonnej scenerii znalazła okazję, żeby zabłysnąć tysiącem światełek, bombek, błyszczących ozdóbek? Kocham kolory i pewnie między innymi dlatego poddaję się tej magii.
 Myślę, że nadawanie niektórym dniom niepowtarzalności nadaje barw życiu. Różne są koleje losu, czasem smutne, warto więc czerpać garściami radość, trochę na zapas, do

20191211

Trzynastego nawet w grudniu jest wiosna


 Piątek trzynastego może być miłym dniem. Na księgarskich półkach trwają przygotowania. Książki zamierzają chórem witać każdego wchodzącego księgarza.
- Wszystkiego naj... naj... naj... - zaszeleszczą kartkami, bo to święto pracowników księgarni (do życzeń dołączam się i ja).
 Wielu było znanych księgarzy, ale może tylko jeden uliczny księgarz pozostanie niezapomniany. To chyba

20191210

Tego przyjaciel twój ci nie życzy


 A ja znowu o świętach. Zbliżają się szybkim krokiem. Mikołaj zarzucony zamówieniami za chwilkę zajmie się zmaterializowaniem marzeń. No, może nie wszystko mu się uda, nie każdy wyśniony prezent pojawi się pod choinką, ale przecież nie to jest najważniejsze. Liczy się przede wszystkim ciepła atmosfera.
 Prezenty cieszą, ale nie mają takiej mocy jak szczere życzenia, które wciskają się do serca, budzą nadzieje, dodają wiary... a jak jest wiara, do spełnienia pozostaje już tylko jeden krok.

20191208

Zakochać się w żywiole



 Ktoś zapytał mnie, gdzie radziłabym pojechać na urlop z dziećmi i w których miejscach bałkańska plaża łagodnie zanurza się w morzu. Niestety, szeroki pas złotego piasku powoli niknący w wodzie, czasem gwałtownie opada w dół i nie gwarantuje bezpieczeństwa. Morze ma swoje tajemnice, często oszukuje patrzących na jego powierzchnię, niezaprzyjaźnionych z nim, nierozumiejących jego zachowań.
 W każdym miejscu, w którym wpływa do niego rzeka toczy się odwieczna walka. Ona chce zachować swoją tożsamość, morze mówi: - Nie! Ich wody zderzają się ze sobą gwałtownie, wirują w szalonym tempie. Na polu bitwy pozostają wyrwy i głębokie jamy, niekiedy z wąskimi otworami. Dzieje się to wszystko blisko brzegu. Rzeka nie kapituluje, rozlewa się na boki, mając nadzieję na zwycięstwo. Wojna toczy się na długich, nawet kilkudziesięciometrowych odcinkach.
 Morze ma naturę wojownika. Wewnętrzne boje

20191206

Zgaduj-zgadula: co chodzi mi po głowie?


 Rozśmieszyła mnie dziś informacja na Facebooku: pisarz dał wskazówki uczennicy piszącej pracę na temat jego książki; miała odpowiedzieć na pytanie: co autor miał na myśli?; nauczycielka oceniła tekst na 3, z uzasadnieniem "autor nie to miał na myśli".
 Okazało się, że to mem, nie istnieje pisarz, którego nazwisko wymieniono. Pomyślałam jednak, że bardzo jest prawdopodobne, że taka sytuacja mogła mieć miejsce. Nie wiem dlaczego

20191204

Święty Mikołaj bierze sobie urlop



 Co robi na co dzień święty Mikołaj? Strzeże mórz i oceanów, temperuje żywiołowość podwodnych demonów, opiekuje się ludźmi morza i podróżnikami.
 Czym zajmuje się dziś? Pracuje niestrudzenie. Zbiera zamówienia na prezenty, próbuje ogarnąć natłok obowiązków, spadających na niego w grudniu.
 Co będzie robił za dwa dni? 6. grudnia będzie oddawał się wyłącznie przyjemnościom.

20191130

Sport to choroba (prawda czy fałsz?)

 Dziś przypadkiem wpadła mi w oczy okładka książki "Sztuka umierania" Andrzeja Sitarka. Siedzący kulturysta trzyma tabliczkę z napisem: Nie narzekaj, bo jutro będzie gorzej. Jeszcze nie wiesz jak może boleć ciało i dusza. W treści prawda o kulturystyce (tak wynika z opisu). Natychmiast zadźwięczało mi w uszach: Sport to zdrowie. Nierzadko ludzie powtarzają to powiedzenie. Czy naprawdę sport to zdrowie?

20191128

Przed podniesieniem kurtyny


 To chyba zdarza się każdemu. Pomimo powtarzalności niektórych sytuacji, tak jak za pierwszym razem, w tych samych chwilach odzywają się te same odczucia (mam na myśli miłe chwile). Uwielbiam moment w operze, gdy zabierają głos pojedyncze instrumenty; są jak sygnał dla publiczności; szmer na sali cichnie, orkiestra milknie, by po chwili ciszę wypełnić uwerturą, wstępem do właściwego spektaklu.
 Uwerturą przed podniesieniem kurtyny jest dla mnie okres przedświąteczny. Ma w sobie własny, niepowtarzalny urok. Pojawiające się choinki, bombki, aniołki, gwiazdki

20191125

Co poleca miś?




 Miękki, puchaty, ciepły. Miło się do niego przytulić... To oczywiście pluszowy miś - bohater dnia. Dziś jego święto. Kochają go przede wszystkim dzieci. W nas, dorosłych, budzi miłe wspomnienia. W Dzień Pluszowego Misia trudno się do niego nie uśmiechać.
 Nie przypadkiem znalazły się tu czytające miśki. Tak się pluszaki zaczytały, że muszę mówić za nie.

20191123

Odkurzone wspomnienia

 Istnieje pokolenie, któremu trudno wyobrazić sobie świat bez istnienia internetu. Dzięki niezliczonej ilości portali umożliwiających tworzenie blogów i vlogów, każdy może opowiedzieć innym o sobie, o tym, co czuje, co widział, słyszał, przeżył... Chęć dzielenia się wrażeniami tkwiła w ludziach od zawsze, ale przecież nie zawsze łatwo było dotrzeć do tak szerokiego grona odbiorców. Myślę, że nie jest mała liczba blogerów przeszłości, niewykonujących na co dzień pracy dziennikarza czy literata. Pozostały po nich ślady w gazetach i drukach ulotnych sprzed wieków. Często (a może nawet najczęściej) pozostawali anonimowi. Jakąś cząstkę siebie zostawili w tekstach, które pisali. Lubię je przywracać do życia nie tylko po to, żeby spojrzeć na świat okiem autorów z minionych stuleci, nie tylko po to, żeby

20191121

Zatwardziały grzesznik, którego ani piekło kar, ani czyściec aresztu poprawić nie mogą

Warszawa w 1873 roku; widok z wieży kościoła Ewangelicko - Augsburskiego przy ulicy Królewskiej.

 Zawsze lubiłam słuchać rodzinnych opowieści o tym, jak wyglądało kiedyś życie. Po latach zdarza mi się żałować, że zadawałam zbyt mało pytań. Znamy daty i wydarzenia historyczne, ale ginie wśród nich codzienność, proza życia, ludzkie charaktery i ludzkie odczucia...

 Czy jesteście, Państwo, ciekawi kto jest tym niereformowalnym człowiekiem, tytułowym zatwardziałym grzesznikiem? Już odpowiadam:

20191118

Czy można mieć pretensje do figowca, że nie rodzi czereśni?

 Jacy oni są? To pytanie często mi zadawane, najczęściej dotyczy Bułgarów, choć nie różnią się oni od Greków, Macedończyków czy innych nacji żyjących na Bałkanach, a nawet w innych krajach południa Europy. Moja koleżanka Bułgarka powiedziała kiedyś: - Jedynym państwem poza Bałkanami, w którym mogłabym zamieszkać jest Italia, bo Włosi są mentalnie tacy, jak my. Rozumiem ją, bo bliskość charakterów przyciąga.
 To oczywiście nie oznacza, że nie ma między nami podobieństw, bo wspólne cechy mają ludzie na całym świecie, ale... Nie mam wątpliwości, że południe to więcej otwartości, bezpośredniości i uśmiechu. To stwierdzenie nie ma związku z żadnym podziałem, kategoryzacją. Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych (nie należy tego robić, prawda?). Wierzę, że w każdym człowieku, w każdej społeczności jest coś, co warto "przygarnąć" dla siebie. Trzeba tylko mieć chęć rozejrzeć się wokół.


 16. listopada był Dniem Tolerancji (ustanowionym przez UNESCO w 1995 r.).

20191114

Słowo - niby nic, a może zadziałać jak dobra wróżka


 14 listopada 2019 r.
 
 Czy to możliwe? Już nie pamiętam kiedy czekolada tak mnie urzekła, zawróciła mi w głowie. Smak cukierka był nadzwyczajny. Kawka niecodzienna… Wszystko dzięki moim Czytelniczkom. Ze wzruszeniem otwierałam każdą kopertę, a smakowe niespodzianki sprawiły mi wielką przyjemność.
 I chociaż często (dzięki mediom społecznościowym) prowadzę „na żywo” pisemne rozmowy z Czytelnikami, słowa napisane odręcznie, gdzieniegdzie dorysowane serduszka, które do mnie dotarły, podarowały poczucie bliskości. Czytałam, czytałam i czytałam… i w końcu

20191110

W starym kinie


Wszystko się dziwnie plecie
Na tym tu biednym świecie;
A kto by chciał rozumem wszystkiego dochodzić,
I zginie, a nie będzie umiał w to ugodzić.
 Może więc najwyższy czas przestać się dziwić i dziwić, że tak lub siak się dzieje, że ten czy ów, to lub owo... (to, że najwyższy czas przestać, odnosi się oczywiście tylko do mnie i tego, co ostatnio napisałam o możliwej szkodliwości myślenia i chronicznym stanie, który mnie dopadł). W ramach terapii zgromadziłam zapasik starych filmów i postanowiłam przy okazji dać klawiaturze trochę spokoju od klikania i więcej wolnego czasu mojemu czytnikowi.
 Obejrzałam już co nieco i mam bardzo miłe odczucia. Nie po raz pierwszy wpada mi do głowy myśl, że bez wulgaryzmów zamiast przecinków czy bez dominacji krwawych scen, można zbudować napięcie, można przykuć widza do ekranu (i nie, żebym się znowu dziwiła, to tylko, ot takie sobie, stwierdzenie).

20191104

Najlepszy sposób na wampira?

 Początek listopada chyba wszystkim kojarzy się ze świętem tych, którzy odeszli. Ludzie masowo odwiedzający groby to widok dobrze znany nie tylko mieszkańcom Polski. Zdarzyło mi się w tym czasie być na Węgrzech i nie zauważyłam różnicy; widziałam zamknięte ulice wokół cmentarzy, prowizoryczne kramy i tłumy ludzi. Węgrzy mieli pierwszy dzień miesiąca także wolny od pracy. To samo święto jest też na Bałkanach, tyle że tu obchodzi się je zawsze w pierwszą sobotę listopada (i nie jest to jedyne święto zmarłych w ciągu roku). O tym jak wygląda wizyta na cmentarzu w te dni (i nie tylko) już pisałam, a dziś kilka słów o tych, których śmierć nie oznaczała odejścia, a jedynym sposobem zabezpieczenia się przed ich niepożądanym powrotem było przebicie zwłok kołkiem. Okazuje się, że wampiry, zmora minionych wieków, nie przestają intrygować i mogą być świetną atrakcją turystyczną.

Przed wiekami w Bułgarii
 Dwa tysiące lat temu był tu kurort otoczony dziewiczą przyrodą.

20191031

Jeden list wyślij z krainy Hadesa


Jeden list wyślij z krainy Hadesa. 
Czy światło jest lepsze niż mrok?
– Światło jest tu na górze – tak mawiałeś przyjacielu Yanni. 
Ale co robić ze światłem, jak serca są czarne z rozpaczy…

20191029

Myślenie chyba mi szkodzi

  Mam chęć na chwilkę zamilknąć. Powód? Prozaiczny.
 W mojej głowie wyrosło tajemnicze drzewo rodzące owoce o nazwie: pytania. W każdym pesteczkę zastępuje słowo "dlaczego" (z oogrooomnym (!!!) znakiem zapytania).
 Bum! - słyszę i wiem, że spadło kolejne, dojrzałe pytanie. Niestety, mój mózg chyba wybrał się na urlop (na pewno leniuchuje), bo nie podsuwa sensownych odpowiedzi (czy można w takim stanie napisać coś mądrego??!!!).

 "Odkryłam" też, że ostatnio dziwię się nieustannie.
 Dziwię się, że

20191027

Co widać i czego nie słychać

 Frédéric Bastiat (1801-1850)

 Dawno temu pewien pan napisał książkę "Co widać i czego nie słychać". Nazywał się Claude Frederic Bastiat, a żył w pierwszej połowie XIX wieku. Był ekonomistą i filozofem.
 - Nuda - pomyślą niektórzy. Ja odpowiem: - W tym przypadku nie.
 Pan Bastiat był człowiekiem posiadającym język giętki i poczucie humoru, dzięki czemu jego dzieło czyta się lekko i jest ono odpowiednie dla ekonomicznych laików. Prawdy jakie się tam znajdują są oczywiste i na pewno znane większości, bo chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że ekonomistą jest po trosze każdy, kto gospodaruje zarobionymi pieniędzmi, prowadzi dom. Pomimo tego wielu ludzi obawia się oceniać niektóre działania podejmowane odgórnie (na szczeblu rządowym), a z ust wypływa argument: Ja nie jestem specjalistą. Czy słusznie? Czy należy przyjmować wszystko do wiadomości, wyłączając

20191021

Pstryk! i siedzę na kolanach babci

 Od lat obiecuję sobie, że zeskanuję stare, rodzinne zdjęcia. Jest ich tak wiele, że nie możliwe jest tego dokonać w jeden dzień i w dużej mierze dzięki temu, kolejne etapy odsuwają się w czasie. Wracam niekiedy do fotografii, na których przeżyły chwile z wielu dziesiątek minionych lat. Kadry z życia Rodziców, Dziadków i pradziadków mają w sobie nieprzemijający czar, tak, jak chyba wszystkie zdjęcia, które o osiągnięciu pełnoletności zapomniały dawno temu. Odcienie czerni i bieli nie umniejszają ich piękna.
 Życie przypomina siedzenie w kinie. Pstryk! I oto ja: dziecko pałaszujące ptysie (...). Pstryk! Minęły dwa lata i siedzę na kolanach u babci (...). To jedynie chwilki – a między nimi długie, puste przestrzenie miesięcy, czy nawet lat. Gdzie się wtedy było? - napisała Agata Christie w swojej "Autobiografii", przy okazji próby odpowiedzenia sobie na pytanie: Co decyduje o wyborze wspomnień?
 Myślę, że te dobre wspomnienia narzucają miedzy innymi fotografie, bo złe chwile rzadko uwiecznia się na potrzeby rodzinnych zbiorów. Przy okazji odżywają jakieś opowieści i odczucia związane z każdym obrazem. Oglądam je w towarzystwie szelestu odwracanych kartek albumu i oto ja: mała dziewczynka, pod jedwabnym, przeciwsłonecznym parasolem Babci, spaceruję po alejkach otaczających jej letni dom, przekonana, że życie jest piękne, a wszyscy ludzie dobrzy...

20191019

Słowa skreślone naprędce na skrawku papieru


 Bardzo cenię sobie istnienie internetu. Tempo przekazywania informacji, zdjęć czy filmów to wielkie udogodnienie, ale... Tak jak w większości sytuacji, tak i w tym przypadku nie mogło zabraknąć "ale", ceny, którą płacimy za postęp, udoskonalenia. Klawiatura zastąpiła długopis, a maile wyeliminowały konieczność pisania tradycyjnych listów. I chociaż jest szybciej i taniej, prysnął ich czar, wielu ludzi z nich zrezygnowało.
 Może nawet są dziś tacy, którzy nie znają uczucia czasem pospiesznego otwierania koperty i nigdy nie słyszeli szelestu kartki, zapisanej ręką bliskiej osoby. (...) Każdy list był całą niepowtarzalną historią, którą tworzyli wspólnie nadawca i adresat. Ten pierwszy niekiedy długo zastanawiał się nad wyborem papieru i koperty, bo one mogły podkreślić charakter, jaki miał mieć list. (...) Patrząc na litery kreślone powoli lub szybko, ze spokojem lub nerwowo, odbiorca czuł emocje towarzyszące pisanym słowom. Mógł też czuć rodzaj bliskości z nadawcą, podczas gdy dotykał tego samego skrawka papieru.
 Napisałam te słowa w jednej z moich książek i "odżyły" we mnie w bardzo prozaicznej sytuacji. Spojrzałam na kosz papryki i chociaż jej przeznaczeniem było przeistoczyć się w ajwar, sięgnęłam

20191008

Bezowocne rozważania ("jednym słowem": strata czasu)

 Siedzę przed klawiaturą. Na moich kolanach mała, ruda istotka wpatrzona w ekran. Otwieram obrazek, na który wkleiłam słowa Adama Granta: Prawdziwą miarą wartości człowieka jest sposób, w jaki traktuje kogoś, kto nie może mu się przysłużyć. 
 Psia główka przechyla się na boki... Próbuje odszyfrować ciąg kresek, kółeczek... Gdyby umiała czytać, gdyby mogła przemówić ludzkim głosem, jak skwitowałaby to twierdzenie?
 Jej małe serduszko mieści w sobie ogrom bezinteresownych uczuć, ale zdarzają się momenty, w których odzywa się "interesowność" (w końcu ideały nie istnieją, prawda?). I wtedy... jak może coś zyskać - uprzejmościom nie ma końca. Mordka się uśmiecha. Nie przychodzi jej do

20191003

Wszystko wre i kipi, aż iskry lecą spod piór dziennikarskich




 Pozostaję w przedwyborczym klimacie świata retro. Dziś zapraszam do roku 1904. Myślę, że temat "wybory" nie może być obojętny, niezależnie od stopnia zaangażowania w bieżące wydarzenia polityczne (jeśli oczywiście lubi się samemu decydować o sobie (czy są tacy, którzy nie lubią?)). Temat ważny, ale to nie znaczy, że nie wypada spojrzeć na niego z przymrużeniem oka.

20191002

Kariera detektywa Noska

 To i owo piszę na tej stronie, czasem wklejam fragmenty moich książek; dla urozmaicenia postanowiłam od czasu do czasu zaserwować historyjki nie przeze mnie napisane. O karierze pewnego detektywa napisał prawie 100 lat temu anonimowy literat.


  Ukończywszy szkołę im. Sherlocka Holmesa i trzyletnią praktykę w Scotland Yardzie, detektyw Hugo Nosek wrócił do kraju, aby się poświęcić praktyce prywatnej. Już w dwa miesiące potem otrzymał doskonałą posadę w Domu Towarowym. Żywo zabrał się do dzieła. Przeszedł się po gmachu raz i drugi, zajrzał do piwnic, przypatrzył ekspedientom i pięknie wyondulowanym bóstwom, obsługującym klientelę, porachował wchodzących i wychodzących, gdzieś zatelefonował, coś zapisał w notesiku i w kilka godzin po objęciu posterunku, meldował:
 - Wykryłem niesłychaną grandę. Cała ta firma, to stek afer. Klientom sprzedaje się towar wybrakowany, jako pierwszy sort. Operuje się fałszywymi wekslami. Trzy najładniejsze ekspedientki są w niedopuszczalnie zażyłych stosunkach z szefem sprzedaży i co dzień każda wynosi sztukę materiału, którą...
 - Frajer - parsknął śmiechem główny detektyw - toś pan miał co wykrywać! Przecież to wszyscy wiedzą... A najlepiej dyrektor naczelny...
 Hugo Nosek otworzył usta i oczy, zamilkł, podrapał się w wygolony podbródek i... nazajutrz zmienił posadę. Nawet dobrze zrobił, bo ta druga posada, w kartelu pułapek na jeże (najnowszy patent, z automatycznym dzwonkiem i licznikiem) była o wiele lepiej płatna. Toteż Hugo Nosek z zapałem wziął się do pracy

20191001

A ja tak sobie marzę...


 Korzystanie z utartych schematów to oczywiście nic złego, ale... efekty są przewidywalne i w związku z tym pachną nudą. A ja tak sobie marzę, żeby trochę urozmaicić to i owo, wyskoczyć z mundurka...
 Sądzę, że nikogo nie muszę przekonywać, że od wieków politycy stosują te same sztuczki. A jakby tak ich zaskoczyć? (Moment chyba odpowiedni?) Jakby tak nie dać się skusić obiecankami-cacankami. Jakby tak zaopatrzyć się w fakty i rzucać w nich tymi faktami, gdzie się da.
 Wyobrażam sobie... Stoi taki Iksiński na wiecu i krzyczy:
- Gruszki będziecie zbierać z wierzby!