Ciasta, torty, ciasteczka, pączusie... słodko... słodko, bardzo słodko... a
najsłodziej 17 maja, bo to Światowy Dzień Pieczenia. Nie zagłębiałam się w dociekaniach: od kiedy, kto i dlaczego...
Niewątpliwie zaangażowanie w tworzenie delicji wymagało więcej skupienia i pracy, a nawet bywało stresujące, w czasach kuchni węglowych.
Jednej rzeczy strzeż się, zwłaszcza
Gdy chcesz zostać całym, człecze.
Wyjdź na dwa dni z domu wówczas,
Gdy twa żona... ciasto piecze. - radził mężom satyryk z przeszłości.
Oczywiście wielu panów angażowało się w pieczenie. Niejaki Fonio na pewno znał się na rzeczy, a przy okazji chyba lubił rymować, bo w właśnie w formie rymów, przekazał swoje wskazówki w r. 1914.
Mówi przepis gospodarski (do pieczenia ciast odnośnie): Nie dotykać palcem ciasta, kiedy ciasto w górę rośnie,
Lecz zostawić je w spokoju, już co najmniej przez godzinę, a dla ciepła - dobrze wstawić pod poduszkę lub pierzynę.
A postąpisz zaś inaczej - to popsuta cała praca, zatem dobra gospodyni niech nie rusza, niech nie maca!
Bo jeżeli raz opadnie, no to koniec! Prztyk - i basta! Nie dotykać radzę paniom (nota bene - co do ciasta).
Jeszcze nie wiem jakim ciastem uczczę Dzień Pieczenia, ale trzeba się przygotować - pomyślałam i zajrzałam do broszurki z lat 30. XX wieku, wydanej przez mistrza. Wedel podaje w niej troszkę niezawodnych przepisów. - Cóż pan proponuje wybrać? - zapytałam pewnego kucharza sprzed wieku. - Ptysie czekoladowe! - odpowiedział bez namysłu.