20210408

Hokori-o motsu - zachowaj dumę


 Każda jest jak kwiat, piękna w niepowtarzalny sposób, i niczym wierzba - wdzięczna, giętka i silna. Żyją w miejscach nazywanych karyukai - świat wierzb i kwiatów - intrygujący, zamknięty świat gejsz. Oczami gejszy spojrzałam do jego wnętrza.
 Japońskie tradycje i mentalność różnią się od europejskich. Myślę, że najlepszym sposobem na zaspokojenie ciekawości, poznanie i zrozumienie jakiejkolwiek kultury jest wsłuchiwanie się w opowieści ludzi na co dzień żyjących w nieznanej, czy mało znanej rzeczywistości. Właśnie dlatego sięgnęłam po książkę, w której historię swojego życia opowiedziała Mineko Iwasaki.
 Imię Mineko nadano jej kiedy skończyła pięć lat i przeprowadziła się do domu gejsz. To był koniec prawdziwego dzieciństwa. Nazwisko Iwasaki otrzymała w wieku dziesięciu lat - wtedy została

20210401

Wielkanocne to i owo

 
U Iksów zamęt, wrzawa,
w posadach dom drży cały,
bo pani gospodyni
baby się nie udały!
 
Rozpacza imć Iksowa
i służba ma za swoje,
aż męża w złość wpędzają
łez głośnych lane zdroje. 

 Iksowa  łzy lała w 1890 roku, być może temperatura przedświąteczna jest dziś trochę niższa, ale baby swojego charakteru nie zmieniły i zdarza im się zaskoczyć zakalcem współczesną Iksową (pra-pra...wnuczkę).
 Kulinarnym guru w czasach pani Iksowej (pra-pra...babki) była Ćwierczakiewiczowa. Jej sława przetrwała, bo książki, które napisała, nadal są dostępne w księgarniach. Pani Lucyna (przezwana za życia: Ćwierciakiewiczową) udzielała porad na najróżniejsze tematy: kuchni, porządków, robienia kwiatów, ślubów. Panowie głośno narzekali w ówczesnej prasie, że podczas gorączki przygotowań świątecznych "dom zamienia się w świątynię bogini Ćwierciakiewiczowej, a całopalenie trwa aż do zużycia ostatniego łuta rodzynków sułtańskich", a dla mężów dzień pokuty rozpoczyna się z chwilą pieczenia ciast.

20210330

Z jej usteczek koralowych wciąż wygląda diablik mały


 
 Co na to mój Mąż? - Ha, ha, ha... - śmieje się i już.
 Los rzucił mnie hen, hen... daleko, już nie mieszkam w Warszawie, ale w głębi duszy czuję się warszawianką, choć do posiadania diablika, nawet małego - nie przyznaję się. 
 Jak moja Mama, Babcia i prababki, w syrenim grodzie urodziłam się i dorastałam i ja. Czuję się z nim związana rodzinnymi opowiastkami o tym, jak to bywało w dobrych i złych czasach, i oczywiście wspomnieniami. Zacytowane wersy napisał ktoś w latach 20., a może 30. XX wieku, ale uśmiechnęłam się po słowach "lubi ślizgawki, teatr, spacer", bo uwielbiałam jeździć na łyżwach, a do teatru biegałam prawie co tydzień (już bez rodziców odkąd skończyłam lat -naście). 
 Na zawsze pozostanie mi sentyment do Starego Miasta, do rynku z kataryniarzem i papugą. To było pierwsze miejsce, które zobaczył mój Mąż podczas pierwszej wizyty w Polsce.

20210328

Opowieści śmiesznej treści

 Nie czytam dziś nic o pandemii czy o jędzy polityce i ani mru-mru na te tematy. Wiosna kokietuje, prosi o uśmiech. Dzielę się więc porcyjką humoru z roku 1893.
 

 

20210323

O Dyzmie, co moc miał nad wężami i o piegowatych bezach


 Nadszedł właściwy czas, żeby wspomnieć o Wielkanocy, w końcu jest tuż, tuż. O tym święcie hucznie obchodzonym na Bałkanach, z fajerwerkami strzelającymi o północy, już opowiadałam, o moich spotkaniach z jadowitymi gadami południa Europy też już było. Okazuje się, że dokuczają one nie tylko tam, ale jest na nie sposób i Wielkanoc z tym sposobem ściśle się wiąże, tak wynika z XIX-wiecznych przekazów i tym razem nie bałkańskich, a polskich legend.
 Są ludzie, którzy posiadają szczególną władzę nad wężami. Takim panem był chłop Dyzma. A taką moc miał nad wężami, że jak komu wąż krowę ukąsił, to tylko po niego posyłali, a on nic nie robił, tylko gwizdnął, i natychmiast przychodził ten gad, co bydle ugryzł i ssał, gdzie było ukąszenie, aż wyssał cały jad.
 Razu pewnego założył się Dyzma o kwaterkę piwa z Gołębiem, co to nie dowierzał w jego moc.

20210320

Żegnaj moja konkubino

 

 Dziś wybieram się w podróż do Chin. Podróż będzie filmowa. Już kiedyś ją odbyłam, ale uznałam, że warto wrócić. Czasem jestem zła na siebie, że między nowościami, tracę czas na filmowo-książkowe powtórki, ale chyba już nie uda mi się pozbyć tego nawyku.
 "Żegnaj moja konkubino" to tytuł obyczajowego dramatu, który polecam i tytuł chińskiego spektaklu operowego. Dwaj główni bohaterowie filmu są aktorami, od wczesnego dzieciństwa przygotowywanymi do zawodu.

20210317

Pomiędzy małymi łyczkami banalnej kawki


 
 Kuszą mnie różne kultury, wciągają opowieści ludzi o ich życiu i spojrzeniu na świat z innej perspektywy. Jakieś przeklęte powody, chciane lub niechciane, zatrzymują w domu, ale to nie znaczy, że trzeba rezygnować i nie poddawać się kuszeniu. Mówię sobie: Bon voyage! i otwieram książkę.
 Pomiędzy małymi łyczkami banalnej kawki zaglądam dziś do Kraju Kwitnącej Wiśni. Składam wizytę w świecie sztuki. Czytam dziełko wydane na przełomie XIX/XX wieku, przybliżające zderzanie się przez stulecia malarskich trendów, urzeka mnie prostota starych rysunków.
 Urzeka mnie też prostota haiku. Cały wiersz zamknięty w trzech wersach... poezja w pigułce działa. Pod ręką mam tomik w przekładzie Miłosza.
 
Człowiek niosący pęk chrustu - rysunek Korin'a
___
Godny podziwu
Ten kto nie pomyśli: 'Życie mija'
Widząc błyskawice.
___
Nawet w moim mieście
Śpię teraz
Jak podróżny.

20210314

Żołądek nie zaboli - jako żywo - i w tym właśnie całe dziwo


Słodka niedziela? Czemu nie? Była słodka dosłownie, z moimi ulubionymi ciasteczkami. Ulubionymi także dlatego, że same się robią (prawie). Przepis mamy od dawien dawna, pomimo tych samych składników, efekt końcowy nie zawsze musi być taki sam. Postanowiłam go dziś zamieścić, niech sobie pofrunie w świat.

20210221

Róża bez zapachu


  Całkiem niedawno wspomniałam TU o książce Williama Goldinga i zaraz po tym dowiedziałam się, że przed laty została ona zekranizowana przez BBC, a że bardzo cenię jakość produkcji BBC, nie mogłam sobie odmówić zobaczenia na ekranie jednej z moich ulubionych lektur.
 O filmie wcześniej nie wiedziałam, więc nie stanęłam przed dylematem: najpierw przeczytać, czy obejrzeć? Jestem już po seansie (a właściwie trzech seansach, bo z trzytomowej powieści powstał trzyczęściowy miniserial) i mam mieszane uczucia.
 W "Trylogii morskiej" Goldinga jest niepowtarzalny nastrój, odczucia i opisy, które przed oczami stawiają obrazy, nie zmuszając wyobraźni do większego wysiłku.
 W powieści, Talbot, młody przedstawiciel wyższych sfer płynie żaglowcem z Europy do Australii, objąć stanowisko doradcy gubernatora. Jego zdaniem duża skrzynia lub komórka - lokum na pokładzie nazywane kajutą przez załogę żaglowca - nie gwarantuje mu żadnych wygód. Pomimo tego,

20210207

Oj, co to będzie, gdy się sąsiedzi dowiedzą


 Walentynkowe reklamy zaczęły być już chyba wszędzie widoczne. Pozostaję w klimacie retro, w świecie pocztówek z lat 1900-1930; pewnie dzięki nim nie jednej prapra...babce zakręciła się w oku łza wzruszenia.
 Miłość porusza serca w każdym wieku, to temat rzeka, można więc o niej pisać i pisać. Przed uśmiechniętym świętem odżywają filmy, muzyka i poezja przepełniona liryką. Ja sięgnęłam dziś po strofy niekoniecznie z powagą stworzone w pierwszej połowie XX wieku, przez pana używającego mało romantycznego pseudonimu Gąsior, o chyba trochę cholerycznym temperamencie.

Ty nie wierzysz mi, o luba?
Chcesz dowodu mej miłości?...
Dajcie prędzej walerjany,
Bo już czuję, że mam mdłości!!!

20210206

Spotkanie z sobowtórem

 
 Natura jest najwspanialszą artystką. Na pewno już to pisałam i na pewno wiele osób się zgodzi. Uwielbiam podziwiać jej arcydzieła, i te najmniejsze, i te olbrzymie, takie, których ludzkie oko nie jest w stanie ogarnąć.

20210201

Przemówiła...

 Zdarza mi się po fakcie dowiadywać o czymś, co mnie dotyczy. Tym razem zaskoczenie było słodko-gorzkie; słodkie, bo okazało się, że moja książka "W bałkańskim kociołku" została kilka miesięcy temu wydana w formie audiobooka - czyta ją aktorka Agata Darnowska; gorzkie, bo ktoś zapomniał zawiadomić mnie - autorkę.
 Nie byłoby nic dziwnego w stworzeniu wersji audio, gdyby nie fakt, że trafiła ona do bibliotek w ramach inicjatywy, o której też dowiedziałam się wczoraj. Audiobooki są przeznaczone dla osób niedowidzących i osób, które z powodu niepełnosprawności nie mogą utrzymać książki w ręku. Od 2007 r. projekt ze środków publicznych realizuje Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Larix".
Informacja ze strony internetowej Larix: Do marca 2016 r. Stowarzyszenie nagrało i bezpłatnie przekazało bibliotekom publicznym aż 1153 książki polskich i zagranicznych autorów. Są to najwybitniejsze dzieła literatury polskiej i światowej. Powieści, reportaże, książki historyczne, popularno-naukowe i inne, które

20210130

Podstarzałe ideały

Acz co drugi żartem powie, prawdy się tam każdy dowie.
 
 Takie powiedzenie znalazłam na początku XVII wieku i nie mam wątpliwości, że prawie za każdym żartem stoi jakaś prawda. Chcę dziś trochę czasu spędzić właśnie z żartem, a właściwie z uniwersalnym satyrykiem (uniwersalny, bo pisał dramaty, teksty piosenek, rysował i śpiewał). To, że urodził się na początku XIX wieku ani trochę nie umniejsza aktualności jego opowiastek - słodko-gorzkich, jak całe nasze życie.
 
Dwie młode panienki w ogródku siedziały,
I tak, szepcząc z cicha, z sobą rozmawiały:
Ideał mój, Zosiu, jest piękny i młody,
Blondyn, oczu jasnych, z wąsikiem, bez brody,
Skromniutki w układzie, wobec mnie nieśmiały,
A tylko w zdarzeniu mężny i zuchwały.
Czuły, dźwięcznym głosem i oka wymową
Świadczący, że miłość dlań rzeczą jest nową.
Uczuciem, pod wpływem mych uczuć, dojrzałym,
Taki tylko może być mym ideałem!

A ja znów inaczej, kochana Marylko,
Wprawdzie i ja także młodego chcę tylko,
Ale nie blondyna; ja brunetów wolę,
Lecz marzę bruneta o wyniosłym czole,
O duszy ognistej, zarówno tkliwego,
Jak pełnego

20210129

Nie taki diabeł straszny...


 Na jakiejś stronie rzuciła mi się w oko reklama filmu, który widziałam. Fabuła nie jest fikcją, bohaterami są ludzie, którzy żyją w walijskim miasteczku, którzy wznieśli się ponad uprzedzenia i własne obawy. Ich historia pokazuje jak niewiele trzeba, żeby się dogadać, pomimo różnic, dodaje wiary w dzisiejszej podzielonej rzeczywistości.

20210125

Kilka faktów z życia starego wygi, wilka(?) morskiego


 
Hej! Morza dalekie - czemuż czar taki rzucacie na dusze nasze
i tęsknić każecie za waszą potęgą i bezkresem?

  Już jakiś czas temu chciałam opowiedzieć tę historię, pomyślałam jednak, że odłożę ją z powodu święta głównego bohatera. A ponieważ mieści się ona w morskich klimatach, które pojawiły się tu ostatnio, a do lutego blisko - dłużej nie będę zwlekać.
 Niezwykła to opowieść o niezwykłym podróżniku, który stronił od życia na ziemi, najlepiej czuł się na okręcie i stał się członkiem stałej załogi żaglowca Marynarki Wojennej, a nawet awansował na stopień oficerski. Opłynął cały świat i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że ten stary wyga i wilk morski był... kotem.

20210123

Za tych co na morzu

Christofer Rave (1881-1933)

 Masa wody wznosiła się ciężko z zamiarem powalenia nas. W pewnej chwili na jej odległym końcu zobaczyłem srebrzysty połysk. Plama rozpełzała się, tworząc za rufą jasny pas podobny do tego, jaki rzuca na powierzchnię wody słońce lub księżyc. Srebrzysty, połyskliwy i idealnie gładki szlak był tak wyraźny, jak droga wśród wapiennych skał. Lśnił pod bryzgami wody, które unosiły się nad spienioną kipielą niczym upiorne ptaszyska. To nie było miejsce przeznaczone dla ludzi: być może dla morskich bóstw.
- Olej.
- Uspokajanie żywiołu.
 Tak, to było to. Fale, które nas uporczywie ścigały i starały się pochłonąć statek, łagodniały napotkawszy srebrzystą plamę. Uspokajała je skuteczniej niż potężna skała czy, gdyby to było możliwe, falochron lub keja. To istny cud, że - w naszym świecie, którym rządzą prawa fizyki - olej, wyciśnięty z najdelikatniejszych i najbardziej efemerycznych tworów matki Natury, potrafi ujarzmić rozszalały żywioł na podobieństwo Orfeusza usypiającego Hadesa!
William Golding

 "Odezwała" się dziś u mnie

20210121

Bo dziś cały świat jest wielką maskaradą

 
 Wirus z koroną w nazwie króluje, słowo "karnawał" zepchnął do kąta, ale to wcale nie znaczy, że nie można postawić w kącie myśli o wirusie i wszystkich fatalnych konsekwencjach jego panoszenia się. W zasięgu ręki są atrybuty karnawału: szampański humor, muzyka, taniec... Trzeba tylko zaopatrzyć się w odrobinę chęci, żeby po nie sięgnąć.
 Odświeżam czasem w pamięci czas bali i maskarad z minionych wieków. Zajrzałam dziś do mojego prywatnego archiwum i przeniosłam się do XIX stulecia. Obok informacji, porad i ploteczek nie brakuje satyry, bez litości szydzącej z ludzkich przywar.
 
Rok 1878.
 O maskaradzie - anonimowy autor nazywający siebie pseudonimem Adam A. Smyk

Hej, na wielką zabawę
Spieszcie ludzie, co żywo,
Żeby zyskać cześć, sławę,
Albo sute grosiwo!
Los nagrodzi was łaską,
Znikną życia gorycze,
Tylko każdy za maską
Niechaj skryje oblicze.

20210119

O Przypadku, Niedopowiedzeniu, siostrze Sugestii i milionerze bez grosza


 Niedopowiedzenie to narzędzie, które niektórzy zawsze mają w zanadrzu, niekoniecznie łatwo zauważalne, ma niebywałą siłę. Sprytnie zastosowane odwraca uwagę i czapką niewidką przykrywa stojące z boku fakty. Niedopowiedzenie ma siostrę Sugestię. Ich ulubioną zabawą jest wyrywanie fragmentów... nagle stają się całością i zaczynają żyć własnym życiem.
 Nie jestem fanką tej pary, ale czasem z zainteresowaniem i zadziwieniem obserwuję efekty jej działania, chyba jak każdemu, zdarzyło mi się też być ofiarą.

20210109

Bałwan winien, więc na niego!


 I znowu odezwała się jędza polityka... Z niedowierzaniem patrzę na świat. Historia wykreśliła z listy zasad wyciąganie wniosków. Bez przeszkód kołem się toczy.
 
Cnoty świecą jaśniej w cieniu skromności.
 Nie wie o tym narcyz Trump, niebezpieczny na fotelu przywódcy mocarstwa. Kilka dni temu krzyczał: - Jestem najlepszym prezydentem w historii! (dlaczego sam musi to ogłaszać?!!)
 - Kto ty człowieku jesteś, który nadto ufasz twojej mądrości? Czemu się chełpisz z niewielu twoich przymiotów? - można by go zapytać słowami starego bramina, którego myśli spisano około 1770 roku. Przeczytałam te osiemnastowieczne zapiski i współczesnym językiem, ku pamięci, zapisałam sobie też inne słowa-ostrzeżenie tego samego bramina:
 
 Uważaj na człowieka co obraca

20210106

Nad poziom morza

Bułgaria (fot. Skarlet B.I.)

Spędziłam w górach niemało czasu, ale brak mi śmiałości, żeby kiedykolwiek powiedzieć: - Z górami jestem na ty. Wzbudzają jednocześnie zachwyt i respekt. To one dyktują warunki. To one decydują kiedy i ile tajemnic odsłonią. Gardzą brawurą i zdarza się im karać niektórych za jej nadmiar.
Te najwyższe na Bałkanach rozsiadły się w Bułgarii. Paradoksalnie mało się o nich mówi i pisze.

20210105

Lecząca trucizna

W ostatnim tekście, który tu napisałamO sile ducha i braku piątej klepki dodałam zupełnie z nim niezwiązane obrazy roślin leczniczych z księgi ziół, z 1900 roku. Zielona Pirania zwróciła uwagę na znajdujący się na jednym z nich sporysz na życie, który jest bardzo silną trucizną. Dziś występuje rzadziej, bo w końcu wypowiedziano mu wojnę. W księgach ziół są dla niego dwa miejsca: wśród roślin zabijających, i wśród roślin leczących.
 
Pod maliną: 29. Sporysz na życie

Szczególnie w wilgotne lata pojawiał się na miejscu ziarna jako czarno-fioletowy wyrostek, wystający na zewnątrz. Tak go opisywano w roku 1900. ↓

20210103

O sile ducha i braku piątej klepki

 
 Wpadło mi w ręce dziełko z końca XIX wieku, w którym zebrano opinie różnych francuskich medyków m.in. o odzwyczajaniu się, przyzwyczajaniu się, nabieraniu energii i treningu silnej woli. Na takie treningi każdy moment jest odpowiedni (wiele prawdy jest w powiedzeniu "gdy duch chce, ciało musi"), ale wydaje mi się, że w składanie sobie obietnic obfituje okres noworoczny. Z dotrzymywaniem słowa bywa różnie, ale to potwierdza, że praca nad sobą nie jest łatwa.
 Nic nie powinno się dziać za wszelką cenę. Nie traci aktualności pogląd, a raczej przestroga:
Trzeba się starać o odzwyczajenie się od swoich dziwactw i ekscentryczności, ale jednocześnie należy wystrzegać się nazbyt gwałtownych walk i zapasów ze sobą samym! 

20210101

Pod okiem muzy (dzień 1.)

 
 Zabrakło kiedyś ludziom muz - patronek sztuki wszelakiej, a stało się tak wtedy, kiedy w świecie pędzącym do przodu pojawił się film. Dodano więc Dziesiątą Muzę. Może jednak nie było to konieczne? Myślę, że Zeusowe córki idą z duchem czasu i nie obce im nowinki techniczne. Niewątpliwie Talia, muza z maską w ręce (jej specjalizacja to komedia), czuwała nad jakością niektórych produkcji filmowych, a pod jej okiem urodziły się świetne komedie.
 Uznałam, że pierwszy dzień nowego roku to dobry czas na nieskomplikowaną rozrywkę, wywołującą uśmiech. Wróciłam do sprawdzonych tytułów, które polecam (ja i na pewno Talia - druga na obrazie powyżej, w towarzystwie sióstr).
 

20201231

W oczekiwaniu na nowe Szczęście

  
 Nowy Rok - nowe Szczęście. Nadchodzi w noc sylwestrową. Trzeba je więc radośnie powitać. Nie zawsze zaczyna działać natychmiast (mam na myśli Szczęście), nie zawsze spełnia wszystkie marzenia, ale trzeba wierzyć, że będzie lepiej, lepiej i lepiej - wszystkim tego życzę.
 Pachnący świerkiem grudzień odchodzi w wyjątkową noc. Jej królową jest Terpsychora - radująca się tańcem. Nie wypada jej rozczarować. Monotonne rytuały codzienności niech sobie posiedzą w kącie kilka godzin.