Krakowiaczek ci ja!
A mój konik siwy,
Raźno się uwija;
Uwijaj się raźno bież,
Kopytkami ognia krzesz!
Czapeczka czerwona
Na głowie mi płonie...
A ja? Warszawianką ci ja z urodzenia.
Warszawianką
byłam do czasu... Los mnie przemieścił do kraju Orfeusza, do kraju
Traków i Spartakusa.
Konika nie mam, czerwonej czapeczki też. Mam
sympatię do wsi (od dawien dawna) i o tej sympatii przypomniał sobie
kiedyś Los. Potrzebował "trochę" czasu, żeby przemyśleć co nieco.
Może miał
wyrzuty sumienia, że wyekspediował mnie z miasta do miasta, a może chciał udowodnić, że marzenia się spełniają?
W
końcu (w rezultacie przemyśleń) - A niech tam... powiedział Los sam do
siebie (tak się domyślam) i



















