20221105

Życie płynie... czas na coś szalonego


O szyby deszcz dzwoni, 
deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... 
a szyby w mgle mokną...* 
 

  Na przekór jesieni, przywołuję kolory lata. Udaję, że nie słyszę stukotu deszczu.  Senności otwieram szeroko oczy. 
  Do towarzystwa zapraszam

20221103

Za górami, za lasami

 
 Drzemie we mnie mała dziewczynka. Od czasu do czasu unosi główkę:
 - Pójdźmy do świata bajek - prosi, a ja nie odmawiam. 
 Przenoszę się do baśniowej krainy, poddaję się jej urokowi i ani trochę nie chcę się rozstać z dziecięciem, które siedzi w głębi duszy. Myślę, że te wyprawy nic a nic nie szkodzą powadze dorosłości i nie ma powodu ukrywać, że je odbywam, że pozwalam poszaleć fantazji.
 Zdarzyło mi się nawet napisać kilka bajek, dla małych dzieci i dużych "dzieci".
 Dziś przychodzę z bajką

20221031

Takie jest życie

 ⛛
 ⛛
 ⛛
 Zamierzałam dziś napisać o pewnym filmie, a przy okazji chciałam pokazać króciutki filmik i... 
 odezwały się wyrzuty sumienia:
 - Przy okazji?!! - ryknęły zgorszone.
 Szybko skorygowałam wcześniejsze zamiary. 
 
 Bohaterem dnia będzie wspomniany króciutki filmik pokazujący iluzjonistę - nieprzeciętnego iluzjonistę. Kilka magicznych sztuczek, które wykona, to zaledwie cząstka jego zdolności.
 Ten magik mógł stać się kim chciał - nie tylko na scenie. 
 Intrygowało go malarstwo, chwycił za pędzel... potrafił malować. →
 Odezwała się w nim filmowa pasja... magik zamieniał się w aktora, scenarzystę, reżysera. W każdym wcieleniu spisywał się na medal.
 To dzięki wielu talentom mógł 'odgrywać' tak różne role w prawdziwym życiu. 
 ⛛
 ⛛
 ⛛
 Ten bardzo ciekawy człowiek to

20221029

Ojojoj! Zaglądam do teki spirytysty...


 Kontynuuję temat: duchy i zjawy - pół żartem, pół serio. 
 Na pewno Państwo zauważyli, że zapowiedź ↑ odczytu jest z listopada, roku 1923; niewątpliwie przezrocza i duchy uwieczniane na fotografiach, przyciągały dodatkowych słuchaczy. Zainteresowanie seansami spirytystycznymi i jasnowidztwem było olbrzymie. Przytoczę anegdotkę z tamtych czasów, dotyczy Stefana Ossowieckiego - popularnego wtedy jasnowidza.
 Wojciech Kossak żył z Ossowieckim w wielkiej przyjaźni i nieraz po klubach grywali ze sobą w brydża. Słynny jasnowidz grał bardzo słabo, za to najbezczelniej zaglądał swoim przeciwnikom w karty, co Wojciecha szalenie śmieszyło.
- Mój Stefanku - upominał go - nie zaglądaj mi w karty, przecież jako jasnowidz

20221027

Dlaczego duchy czasem milczą?

 Ja wiem - i powiem.
 Jeśli ktoś ma chęć porozmawiać z duchami musi wiedzieć, że nie odpowiadają one na głupie pytania. Żaden szanujący się duch nie będzie narażał się na pośmiewisko.
 Proszę się nie uśmiechać... to najprawdziwsza prawda, obwieszczona światu przez bardzo poważnych badaczy natury duchów. 
 Skąd pomysł analizowania charakterków istot pozaziemskich?
 Mocno przyczyniły się do tego trzy siostry i nie są one wytworem mojej fantazji. Żyły naprawdę i poznał je cały świat. Opowiem ich historię (uwaga! uwaga! może pojawić się dreszczyk!).
 ___
 ___
 
   Trzy siostry zamieszkały z rodzicami w starym domu, w którym z niewyjaśnionych przyczyn, od czasu do czasu, słychać było ciche pukanie. Nowi mieszkańcy zajęci urządzaniem się, odkładali na później dociekanie skąd dochodzi stukot.
 Pewnej nocy, przeraźliwy wrzask postawił na nogi całą rodzinę. 
 Najmłodszą z dziewcząt obudził

20221026

Coś pięknego, a potem coś smacznego

 
 Na wstępie wspomnienie lata: słońce, kolorowe kielichy kwiatów... czyli rzut okiem na pola sezamu i ryżu. 
 Na zakończenie coś smacznego, coś słodkiego, coś z odrobinką sypkiego ryżu.

20221016

Trzech głupków na polowaniu

 Jeszcze ich tu nie było. Dziś przyjęli zaproszenie. Przedstawię ich ociupinkę później. 
 Na wstępie, w skrócie, opowiem o tym, co w prasie piszczało (i co mnie trochę rozbawiło). 
 
To i owo z mojego porannego, gazetowego przeglądu:
 
Tragedia z uszami
 Niejaki Filip, lat 21, postanowił wszcząć kampanię pod hasłem: zakazać nauczycielom ciągania uczniów za uszy. Na pomysł wpadł podczas bezowocnego poszukiwania pracy. Doszedł do wniosku, że przyczyną kolejnych odmów są jego olbrzymie uszy, maltretowane przez belfrów.
 Udał się pan Filip do specjalisty od przerabiania nosów i uszu, opowiedział swoją historię i dowiedział się, że TAK - problem może zawdzięczać szkole. Przy okazji doktor stwierdził, że młodzieniec ma prawe ucho większe, co oznacza, że nauczyciel, najczęściej ciągający go za narząd słuchu, był mańkutem.
 Gdy sprawa stała się głośna, głos zabrał ważny przedstawiciel, ważnej Akademii

20221015

Mały koń, stary trener i ślepy dżokej



 Pochodził z dobrej rodziny. Na imię miał Seabiscuit. Na nieszczęście (a może na szczęście?) trochę różnił się od przodków. Nie dorównywał im wzrostem, nie odziedziczył idealnej sylwetki. 
 Mogło się wydawać, że i charakter ma inny. Amator długiej sjesty, uwielbiał jeść i godzinami spać w cieniu drzew. Uznano, że jest leniwy z natury. Nie traktowano go dobrze, nie poświęcano czasu.
 Jego życie zmieniło się, gdy trafił do

20221014

Zezowata miłość


 Tak dużo jest stron internetowych zapełnianych bardzo osobistymi przeżyciami. Wielu zachęca do zwierzeń anonimowość. Może nawet zdarza się, że znajomi nieznajomi poznają sekrety, o których nie ma pojęcia bliskie otoczenie. 
 Kiedyś ślad przeżytych chwil zostawał na kartkach diariusza. Większość miała być niedostępna dla nikogo. Czasem zastanawiam się, co powiedzieliby ta lub ten, którego tajemnice, po latach, z sekretnej szufladki wyjrzały na światło dzienne.
 Zajrzałam dziś do pamiętnika młodej dziewczyny. Bez wyrzutów. Ona nie miałaby żalu.

20221009

Statek-widmo i tajemnicze królestwo Neptuna


  Morze Czarne - piękne i ciepłe, ale też humorzaste, trudne, dawno temu nazywane nawet niegościnnym. Dom tańczących, uśmiechniętych delfinów, rekinów, meduz, koników morskich. 
 Czarne Morze nie zawsze jest czarne, bywa tak, że ma kilka barw, nawet na małej powierzchni. Na tym ↑ zdjęciu próbowałam uchwycić jak popisuje się umiejętnością zmiany i łączenia kolorów.

20221007

O kłótniach mądrali, a przy okazji o krakowiaczku, warszawiance i Losie


 
Krakowiaczek ci ja! 
A mój konik siwy, 
Raźno się uwija; 
Uwijaj się raźno bież, 
Kopytkami ognia krzesz! 
Czapeczka czerwona 
Na głowie mi płonie...
 
 A ja? Warszawianką ci ja z urodzenia.
 Warszawianką byłam do czasu... Los mnie przemieścił do kraju Orfeusza, do kraju Traków i Spartakusa. 
 Konika nie mam, czerwonej czapeczki też. Mam sympatię do wsi (od dawien dawna) i o tej sympatii przypomniał sobie kiedyś Los. Potrzebował "trochę" czasu, żeby przemyśleć co nieco. 
 Może miał wyrzuty sumienia, że wyekspediował mnie z miasta do miasta, a może chciał udowodnić, że marzenia się spełniają? 
 W końcu (w rezultacie przemyśleń) - A niech tam... powiedział Los sam do siebie (tak się domyślam) i

20221004

Jesień na jawie


To nie sny są szalone,
szalona jest jawa,
choćby przez upór,
z jakim trzyma się
biegu wydarzeń.
 
W. Szymborska
 
 Dopadła mnie jesień na jawie. Jeszcze nie całkowicie szara, ale narzuca swój nastrój, ostrzega: - powoli, powoli zacznę chować kolory. A u mnie, czy chcę, czy nie chcę, coraz częściej zapada w drzemkę pogoda ducha, postawiona na równe nogi przez wiosnę.
 Dziś, żeby ją ożywić zastosowałam jeden ze sposobów, baaardzo słodki.

20220916

Po nitce... do?...


  Była sobie dziewczyna (ta na zdjęciu), ale o niej za chwilę. Zacznę od przypadku, który mną pokierował. 
 Przeglądałam filmy. Na jednym zatrzymałam się, spojrzałam na obsadę i rzuciło mi się w oko nazwisko. Gdyby ktoś mnie o nie zapytał, bez wahania odpowiedziałabym: piosenkarz, słyszę jego niezwykły, ciepły głos.
 A ponieważ zdarza się ludziom tak samo nazywać, a i spory z pamięcią też mi się zdarzają (lubi sobie czasem płatać figle), postanowiłam sprawdzić. Okazało się, że to ta sama osoba, kilka ról w filmach było epizodami w muzycznej karierze światowej gwiazdy. 
 Ciekawość podkusiła, żeby pójść dalej i tak po nitce doszłam do biografii i tu poczułam zaskoczenie, a może raczej zdziwienie: Jak mogłam nie wiedzieć?

20220907

Obudzone Marzenie



 Marzenia jak ptaki szybują po niebie...
 Zadzieram głowę. Patrzę. 
 Niektóre są tak wysoko... nieosiągalne... 
 Niektóre tak blisko, na wyciągnięcie ręki... 
 W płynących obłokach drzemią marzenia zapomniane.
 Kto wie, które z nich czeka spełnienie?

20220903

Żona z miasta? Broń Boże!

 
 Moda. Ulegać? Na pewno tak - nie zapominając, że ta miła pani potrafi czasem zachować się nie fair (oślepia, podsuwa coś, a potem z rozbawieniem spogląda na efekt).
 Dlaczego na niektóre żony modne mężowie patrzyli krytycznym okiem? Zapewne odpowiedzi znalazłoby się tyle, ile żon i mężów.
 Bogdaj to żonka ze wsi! A z miasta? Broń Boże! - ostrzegał Ignacy Krasicki, ale... nie znał Jagny.
 
Zapachniało ano Jagnie,
Niby ślubnej mej kobicie,
Nowomodne jakieś życie. 
I zaczena beskurcyjo.
Robić doma secesyjo!
Rozczesała łeb by strzechy,
Na dwie strony z każdej wiechy;
Opuściła hen na uszy.
Niby okiść, kiej śnieg prószy,
I dopiero do mnie z pyskiem,
Czy jej dobrze z tym strzeszyskiem?
- Ano, undzie - rzekłem na to.
- Bądź se, kiedy chcesz, kudłatą.
Ale babie mało było,
Wsyćko w domu się zmierziło; 
Miała spódnic trzy czerwonych,
Kilka kosiul obrębionych.
Przyodziewku pełno w skrzyni,
Jak zwyczajnie gospodyni.
Wsyćko na nic. - Dla tej mody
Uprzedała z drobiu, z trzody,
Pojechała wej do Płońska, 
I przebiera się z japońska!
Jakem ujrzał... a niech że cię!

20220902

Morderstwo doskonałe?


 Godzina 23:21. Opustoszała ulica w centrum miasta. Huk wystrzałów. Na chodnik upada mężczyzna. Obok żona błagająca o ratunek dla męża. 
 W ciszę wdzierają się wyjące sygnały karetki i policyjnych samochodów.
 - Widziałem! Uciekł tam...! - krzyczy kierowca taksówki. 
 Nieliczni świadkowie opisują sylwetkę mordercy. Wszyscy zgodnie (bez rozbieżności) opowiadają o tym, jak był ubrany. Nikt nie widział jego twarzy.
 Szok. Tym większy, że ofiarą jest

20220823

Pocztówka od prababki (z wakacyjnego wojażu)

 
 Poczucie humoru - rzecz wrodzona czy nabyta? Niewątpliwie ma na nie wpływ inteligencja, środowisko i kultura osobista.
 Z czego śmiały się prababki? Przytaczam tu czasem humor z minionych epok. Niekoniecznie przestał bawić, chociaż niektóre żarty są mocno związane z obowiązującymi kiedyś obyczajami.
 A ponieważ mamy okres urlopowy - seria zabawnych pocztówek z czasów, w których nikomu nie śniło się o internecie, słowach i obrazach przesyłanych w ciągu sekundy
 
z wakacyjnego wojażu...

20220820

Dzień w różowych okularach (pod znakiem Lwa)

 
 21. sierpnia - w Dniu Optymisty - różowe okulary powinny być pod ręką. Mam obok siebie Lwa z zawartością optymizmu wcale niemałą, może dlatego, że urodził się właśnie tego dnia?
 W optymiście więcej jest wiary, niż przekonania, a ponieważ czasem świat kradnie jakąś część tej wiary, od czasu do czasu trzeba ją porozpieszczać. Niech wie, że jest potrzebna, niech wie, że bez niej nie miałyby sensu jakiekolwiek starania. Kto by chciał stać w miejscu, ze spuszczonym nosem.
 Z tuszą własnego Optymizmu miewam problemy, ale...

20220819

Snują obrazkową opowieść...


 
 Fotografie mają dziś swoje święto i w pełni na nie zasługują. Jest w nich trochę magii, zatrzymują czas, nie pozwalają zwiędnąć kwiatom, dają wieczne życie uchwyconym chwilom...
 Ja  zamilknę - one przemówią.

20220817

Och! Rozdwojenie jaźni? (czyli: od komentarza do komentarza)



Świat, ta marna obłuda, jest tak odmienny, iż zawżdy się jako burzliwe morze kołysać musi, a nigdy spokojny być nie może.
 
 To Mikołaj Rej. Nasze poglądy zbiegają się w jakichś kwestiach, a więc dziś, troszeczkę wesprze mnie pan Rej swoimi słowami. 
 Rozwodziłam się TU kiedyś o prawdzie i kłamstwie, to dwa z wielu elementów składających się na rozkołysany świat. Nie będę powtarzać własnych słów. Niech głos zabierze Mikołaj Rej:
 
A wszakoż też to w sobie masz upatrować, abyś nazbyt dobrym ani też nazbyt sprawiedliwym nie był, ani nazbyt miłosiernym. Bo cokolwiek jest nazbyt, już dobrym być zwane nie może
Albo takież i zbytnia dobroć, kiedy kto, będąc przełożonym, złych nie karze, równie jakoby łotrowską szkołę zbudował, a sam w niej był bakałarzem, a uczył je, jako mają złymi być.
 
 Czy to prawda? Ja nie mam wątpliwości. A może powinnam? 
 Łotrów  na tym świecie dostatek, milczących bakałarzy nie brakuje...  Jakieś argumenty "za"? Oczy wytrzeszczam... niestety - nie widzę.
 Już nie raz zdarzało mi się zastanawiać, czy warto cwaniaczkom wypominać cwaniactwo... W końcu to jakaś odmiana łotrostwa, może więc warto (przynajmniej od czasu do czasu, niech nie myślą, że udało się im kogoś przechytrzyć).
 Uff! I w końcu, po długim wstępie, udało mi się dojść do rozdwojenia jaźni.

20220723

Hello w słowniku

 
I gdy wciąż wszyscy mówią, mało kto się spyta,
Jaki też jest cel słowa, jak słowo się czyta
W sobie samym? I dziejów jego promień 
rozejrzeć, mało kto jest ciekawy, zuchwały! 
 
 Tak zainteresowanie słowami oceniał Cyprian Kamil Norwid. Czy nadal tak jest? - nie wiem. Wiem tylko, że się mieszczę w grupie ciekawych. Czy także zuchwałych?... jeśli w znaczeniu: skłonnych do podejmowania ryzyka poszukiwań, no to też (od czasu do czasu).
 Często trudno jest odtworzyć dzieje niejednego słowa, na tej krętej drodze stoją bezlitosne stosy dokumentów... Bez zacięcia detektywistycznego ani rusz... 
 Zdarza się jednak z niebywałą łatwością określić skąd słówko przywędrowało. Jeden taki całkiem sympatyczny przybysz, zmusił mnie do myślenia. W tym miejscu powinnam postawić kropek co niemiara, bo myślałam, myślałam i myślałam... i nic nie wymyśliłam, a już na pewno niczego nie zrozumiałam. I nie, żebym nie zrozumiała słówka, czy nie wiedziała skąd jest... nie, nie... znamy się od dawna. 
 Na wstępie zdziwiłam się. Cztery literki:

20220720

Całkiem przypadkowo o Indianinie i jaskini skarbów


 Zaczęłam dziś od wpisania tytułu. Zostawiam go, choć chyba powinien brzmieć: Całkiem nieprzypadkowo o pewnym Indianinie i jaskini skarbów. 
 Przypadkowo było u Fuscili (o Indianach), a ja (po przeczytaniu) przypomniałam sobie, że czytałam kiedyś o mieszkającym w Polsce Indianinie i postanowiłam przejrzeć swoje notatki, i znalazłam. 
 To były inne czasy, niektórzy cudzoziemcy mocno intrygowali. Prawdziwa egzotyczna Warszawa - pisano - to synowie Chin i Japonii, ba, nawet dalekich preryj Ameryki, którzy dziwnemi kolejami losu znaleźli się w Polsce i osiedlili w stolicy.
 "Rasowy Indianin" (jak go określono), o regularnych rysach, z wystającymi kościami policzkowymi, z bardzo czarnymi włosami i oczami, i z żółtawą cerą, w latach 30. XX wieku budził zainteresowanie. 
 Dziennikarz przeprowadzający z nim wywiad był nieco rozczarowany, gdy poproszony o pokazanie się w stroju ze swojego kraju, nie pojawił się w kolorowym pióropuszu, ani też z wieńcem skalpów, a w

20220714

W głowie się kręci...


Prawdziwa cnota krytyk się nie boi,
Niechaj występek jęczy i boleje! 
Winien odwołać, kto zmyśla zuchwale.
 To głos pana Ignacego Krasickiego i niespełnione życzenie - staruszek Występek ma się dobrze, ani jęczy, ani boleje. Co poniektórzy nie przestają zmyślać zuchwale. Jakieś plany, żeby odwołać to, czy tamto? Ależ nie! Ludzie lubią bajki!
 
I śmiech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa; 
I żart dowcipną przyprawiony sztuką,
Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa.
 To też Ignacy Krasicki. Idąc za radą poety, chwila z satyrą - z przywar się ponatrząsa. Niech uszczypnie... to pobożne życzenie... (w tym miejscu moje ochy i achy).

20220706

Nowe życie



 Maleńka, bezludna wyspa otoczona wodami Pacyfiku. Skały wyrastające z dna oceanu uczyniły ją trudnostępną twierdzą. Zdarzają się dni, w których staje się całkowicie niedostępna; wzburzone wody jedynej, niewielkiej zatoki nie pozwalają bezpiecznie dopłynąć do brzegu. 
 Ten górzysty skrawek lądu jest opanowany przez lato, ani za gorące, ani za zimne; średnia, roczna temperatura wynosi 19-24 stopnie.
 Trafiła tu garstka ludzi, rozejrzeli się uważnie i uznali, że to będzie ich miejsce do życia. Z żaglowca, którym dopłynęli, przewozili czółnami swój dobytek. Statek - jedyny most łączący ich ze światem zewnętrznym - spalili.
 Brzmi to trochę jak fabuła powieści, ale nie, to nie jest fikcja literacka, to prawdziwe życie, koniec pewnej historii i początek nowej, moim zdaniem dość intrygującej.