20210810

Mnich i mniszka - historia nieprawdziwa


 Myślę, że to, co wiemy o konkretnych miejscach, ma duży wpływ na to, jak je postrzegamy. Zdarza się gdzieś być, poznać legendę, rozejrzeć się wokół uważniej, dostrzec więcej i poczuć, że pojawiła się też specyficzna atmosfera.
 Opowiem historię nieprawdziwą, która nadaje urok pewnemu miejscu.
 
 Dawno temu piękna owczareczka usłyszała grającego na fujarce pastuszka. Cudna muzyka zwabiła ją do miejsca, gdzie wypasał on swoje owce. I jak to w legendach bywa, niebieskooka Vita i młodzian o kruczo-czarnych włosach zapałali do siebie miłością, która rosła i rosła z każdym dniem.
  Pewien starzec uchodzący we wsi za mądrego, szepnął rodzicom dziewczyny, że najsłuszniej postąpią jeśli ukryją piękność przed światem. Posłuchali go prości ludzie i oddali Vitę do pobliskiego klasztoru.
 Zamknięta w celi, nieszczęśliwa, tęskniąca za ukochanym - spędzała kolejne tygodnie w samotności, nie czując bożego powołania.
 ↓

20210809

Coś starego, coś śmiesznego


 Sięgnęłam do mojego prywatnego magazynu przyjemnych wiadomości. Co by tu??... Mam! Nowinki ze świata. Coś starego, coś śmiesznego... czy na pewno aktualnego?

 Psia skromność
 Reporter chciał wypróbować zdolności psów, tresowanych przez policję paryską do niesienia ratunku tonącym. Uzbroiwszy się w pasek korkowy, wskoczył do wody z mostu, na oczach zgromadzonych nad brzegiem tłumów; dozorcy psów dali sygnał swoim pupilom, te jednak nie chciały rzucać się na ratunek i biedny reporter byłby utonął pod kołami napływającego parowca, gdyby go nie wyciągnęła łódź ratunkowa. Psi inspektor usprawiedliwiał swoich wychowańców, dowodząc że... zrozumiały, iż to są żarty,

20210807

O człowieku, który chciał być królem

 W doskonałym filmie opartym na noweli, której tytuł przywołałam, rzecz dzieje się w XIX wieku. Dwaj Brytyjczycy grani przez mistrzów (Sean'a Connery i Michael'a Caine), wyruszają z Indii na podbój świata, marzą się im królewskie zaszczyty i bogactwo... ale nie o nich będzie dalej, a o człowieku z krwi i kości, o Francuzie, który tak jak filmowi bohaterowie żył w XIX wieku i tak jak oni chciał być królem i został królem, i bardzo poważnie traktował swoją rolę, choć niekoniecznie serio spoglądały na niego głowy innych państw. 
 Opowiadano, że z Europy wyjechał do Chile, żeby odebrać znaczną sumę, jaką tamtejszy prezydent był winien rodzinie. Dłużnik zamiast zwrotu pieniędzy ofiarował mu tron Araukanii (chociaż nie miał takiego prawa). Francuz udał się na miejsce i mało brakowało, a byłby zjedzony przez przyszłych poddanych. Uratowała go szczupłość. Zanim dostatecznie podtuczono kościstego Francuza,

20210805

Arystotelesie, czyżbyś się mylił?


  Nie należę do osób szczególnie aktywnych w mediach społecznościowych, ale bywam tam sobie od czasu do czasu. Są osoby, które mają mnie tam zapisaną (to tak w przenośni) i dla nich zamieszczam odnośniki, jak mi się tu zdarzy wyklikać kilka słów. Czasem co nieco piszę i tam, i wśród tego co nieco pojawił się cytat z Arystotelesa:
Jest tylko jeden sposób na uniknięcie krytyki:
nic nie robić, nic nie mówić i być nikim.
  
 Do mnie te słowa przemawiają.
 Bycie niewidoczną myszką siedzącą pod miotłą wydaje się gwarantować uniknięcie krytyki, która budzi strach w wielu ludziach, nierzadko za sprawą krytykujących, pozbawionych wrażliwości i taktu. Jednak cena jaką płaci myszka za nienarażanie się, jest wysoka - moim zdaniem zbyt wysoka.
 Myślałam, że słowa Arystotelesa mogą dodać otuchy komuś, komu złośliwa, niekonstruktywna krytyka zadała cios - zabolało? musisz to znieść; alternatywą jest koszmarne życie pod miotłą, rezygnacja z własnego JA.
 Tak myślałam...

20210803

Myśli zamknięte na kłódkę


 Nie tak dawno temu, nie za siedmioma górami, ale tu - założyłam sobie stronę, zapisywałam tam swoje króciutkie myśli, jakieś cytaty ku pamięci. Nie było tam żadnych tajemnic, więc była dostępna dla każdego, nie warta wspominania o niej tu. I tak żyła sobie własnym życiem. Dziś na trochę umarła.
 Na śniadanie dostałam maila od administratora, że została ona zgłoszona jako łamiąca zasady (trochę się zdziwiłam, nie zaliczałam swoich myśli do zasługujących na potępienie...) 
 Stronę usunięto - ot, tak. Dodano, że mogę kliknąć w prośbę o sprawdzenie treści. Kliknęłam i stosunkowo szybko sprawdzenia dokonano i otrzymałam odpowiedź. W skrócie:

20210802

Dzisiaj myśl mnie gnębi taka: Gdzie ideał jest Polaka?

  Oszczędzę dziś moim Czytelnikom własnych słów. Bedą tylko: a) myśli palacza; b) wieloobrazkowa zagadka (pytanie w tytule).

 W 1895 roku kontemplacja towarzyszyła pewnemu palaczowi i takie oto myśli wydmuchał razem z papierosowym dymem:
 Uczeni, od wieków, starali się podzielić ludzi na różne kategorie i klasy: zdaje się jednak, że nikt nie wynalazł bardziej prawidłowego podziału, niż... zarządy dróg żelaznych - odróżniając dwa tylko rodzaje ludzi: "palących" i "niepalących".
 Człowiek jest czymś w rodzaju papierosa: z postaci nie można sądzić o jego przymiotach, tak jak z gilzy nie można sądzić o dobroci zawartego w niej tytoniu. Często bardzo sympatyczna powierzchowność ukrywa wewnętrzną pustkę, jak nieraz najlepsza gilza może zawierać machorkę ostatniego gatunku.
 
 I zagadka...

ciąg dalszy ↓

20210731

Skandal! Zamach na damską spódniczkę!


 Przekornym, tajemniczym uśmiechem powitała królowa Moda rok 1911. Ułożyła w pomysłowej główce niespodziankę dla pań. Kiedy przebrzmiały echa karnawałowych bali, rozeszła się wieść o rewolucji w potężnym państwie Mody. Hasło bojowe: Jupe culotte! (mówiąc po swojsku: spodnie przypominające szarawary).
 
 Pierwsze pionierki nowej ery, były witane przez zwolenników dawnego porządku tak wrogo, że niektóre musiały się chronić pod opiekuńcze skrzydła policyi! - donosiły media. I działo się to (o, zgrozo!) nie na prowincyi, a w stolicach świata. Pierwsze ukazanie się jupes culottes na wyścigach w Paryżu, przyjęte zostało tak nieprzychylnie, że nieszczęsne męczennice mody musiały kryć się przed tłumem.

 Spódnica stała się bohaterką prasowych artykułów, a jej rola w historii i ważność - urosły do niesłychanych rozmiarów.
 Wiadomo, że spódnica odgrywała zawsze w życiu ludzkim rolę pierwszorzędną. Dla spó­dnicy krew się lała i trony się waliły, przez spó­dnicę ludzie cierpieli i umierali, nic więc dziwnego, że ten bogato fałdzisty i powłóczysty symbol zdołał zaskarbić sobie przywiązanie świata. Kiedy targnięto się na spódnicę, protest energiczny dał się z wszech stron słyszeć, zostawcie nam spódnicę, abyśmy

20210729

Cienka linia?

 
W świecie Orwell'a
nikt oczywiście nie wiedział, czy w danym momencie jest obserwowany. Snuto jedynie domysły, jak często i według jakich zasad
POLICJA MYŚLI prowadzi inwigilację.

20210727

Wejdzie taki do muzea i sie pcha z łapami do eksponata...




 Humor - rzeczownik w liczbie pojedynczej sprawiający nam przyjemność (w liczbie mnogiej bywa przykry).
 Goszczę dziś humor w liczbie pojedynczej - w wykonaniu doskonałego Janusza Gajosa. Słyszałam ten monolog już kilka razy i zawsze mnie rozśmiesza.
 Przypadek sprawił, że wspominałam tu ostatnio o kodeksie savoir vivre'u i irytacji pani Janowej, która w kwestii zachowań mogłaby udzielać rad choćby królom... Janusz Gajos w roli miłośnika kultury (podobnie jak pani Janowa) krytykuje i udziela rad... wiadomo... różne stworzenia boże są na świecie... wejdzie taki do muzea i sie pcha z łapami do eksponata... ⏬

20210725

Tajemnicze miejsce

 

 Tyle jest zadziwiających miejsc na świecie. Tyle zakątków zatyka dech i wydaje się, że ludzie docierają prawie wszędzie...
 Zobaczyłam dziś króciutki 10-sekundowy filmik, obejrzałam go kilka razy, żeby odkryć szczegóły. Został zamieszczony na Pintereście, mam nadzieję, że kod osadzenia nie przestanie działać i można go będzie obejrzeć (jest poniżej).

20210722

Savoir vivre i irytacja pani Janowej


 Jest lato, a więc zdecydowałam, że ubarwi ten tekst letni pejzaż z nad polskiego morza i kreacje z minionego wieku, z lat 20. i 30. (nie tracę nadziei, że dla kogoś staną się inspiracją). To urocze towarzystwo nie jest przedmiotem moich dzisiejszych refleksji, choć o towarzystwie chcę powiedzieć kilka słów, a dokładnie o tematach rozmów w towarzystwie. Nie będę się rozwodzić nad tym, co wypada czy nie wypada, myślę, że autorem najlepszych podpowiedzi są: Takt i Wrażliwość (różnych rozmiarów), mieszkające w ludziach.
 Podczas spacerku po mediach społecznościowych "odkryłam", że są dostarczyciele ciekawych pytań i tematów konwersacji. "Pokazały'' mi się jakieś śmieszne i naiwne rady nazwane "niebanalnymi", nie zdecydowałam się w nie zagłębiać, ale temat tematu na chwilkę zatrzymał moją uwagę.

20210717

Przyplątało się wspomnienie (torcik w perspektywie :) )

 ___
 ___
 
 Prawie rok temu, 28 lipca napisałam: Chyba powinnam krzyknąć: hurra!, a radość pojawiła się, bo przeniosłam jakieś swoje teksty z WP i na tej stronie zaczęłam pisać to i owo. Następnego dnia ogłosiłam: Panie na prawo, panowie na lewo... (oczywiście nie po to, żeby dokonywać jakichkolwiek podziałów). Pojawiły się wtedy między innymi te trzy damy w plażowych kreacjach i wspomnienie upalnego, dziewiętnastowiecznego lipca. Może właśnie ta data powinna być dniem pierwszych urodzin?
 W międzyczasie śmiałam się z anegdotek retro, bujałam w obłokach, dziwiłam się i dziwiłam temu i owemu, miałam poważne obawy (odkryłam nawet, że być może myślenie mi szkodzi), słuchałam szelestu sukien dam, bywałam w starym i nowym kinie, a po głowie błąkały się myśli poważne i niepoważne, niektóre zapisałam...
 ___
 ___

 Nie jestem miłośniczką podsumowań, tworzenia i zamykania etapów, wspomnienie przyplątało się samo, a więc

20210713

Ooooo?!!!

___
___
 
 Choćby się człowiek czym się da, zapierał z całych sił, że trudno go zaskoczyć, drobnostka może wywołać wielkie: Ooooo?!!!
 Mnie się to "Ooooo?!!!" wyrwało jak spojrzałam na kartkę z żurnala i zobaczyłam swoją sukienkę, przeciągłe "O" pojawiło się w chwili kiedy spojrzałam na datę - rok 1960.
 Sukienkę kupiłam kilka lat temu, a więc ponad 50 lat minęło od czasu premiery tego fasonu w katalogu Butterick. "Odkrycia" dokonałam podczas błąkania się po Pintereście, a ponieważ nie miałam pewności, że mogę opublikować tego konkretnego pina, narysowałam swoją sukienkę (spodenki są jej częścią) i postawiłam z boczku, na manekinie.
 Modowe powroty i wykorzystywanie pomysłów z przeszłości nie są czymś szczególnym, a jednak byłam zaskoczona.
___
___ 
 
 I jeszcze jedno moje "odkrycie" z dziś, już nie modowe, a kulinarne. W książce słynnej pani Ćwierciakiewiczowej znalazłam przepis na cukierki gumowe od kaszlu, może to potraktuję jako ciekawostkę, a może zdecyduję się spróbować? Wszystkie składniki są dostępne, a więc czemu nie?

20210712

Była konfrontacja, są refleksje

 
  Zdarza się czasem, że  rośnie w oczach to i owo skonfrontowane z czymś bardzo kiepskim. Co mnie podkusiło, żeby bawić się w konfrontację? Nie wiem. Na pewno zaskoczyły mnie jej efekty, aż się prosiły, żeby je zapisać.

Trzy siostry
 Najstarsza była bardzo ofiarna, jeśli jej wkład ograniczał się do chodzenia i gadania, i nikt lepiej od niej nie umiał nakłaniać innych do hojności, lecz podobnie jak lubiła rządzić, lubiła swoje pieniądze i równie dobrze potrafiła oszczędzać własne, jak wydawać cudze.

20210621

O słowotoku, mistycznym majaczeniu i nawiedzonych kaznodziejach


 Epidemia - słowo takie sobie, nawet całkiem nieźle brzmi. To, co potrafi się pod nim ukryć... brrr!... wywołuje dreszcze. Zarazy wszelakie gnębiące ludzkość kojarzą się głównie z ciałem, a przecież dolegliwościami umysłu też można się zarazić. Powagi lekarskie potwierdzają ten fakt w różnych dziełkach o historii psychiatrii. W bardzo przystępny sposób, ceniony profesor Andrzej Janikowski, napisał obszerny artykuł "O epidemiach chorób umysłowych".  Pewnie nie wspomniałabym o nim ani słówkiem, gdyby nie zaintrygowały mnie niektóre objawy... skąd ja to znam? - pomyślałam...
 Opowiedział profesor o pewnej pasterce, co to mówić mogła przez trzy godziny non-stop, wpadała przy tym w zachwyt (może nad własnymi słowami?)  i tak mocno wsłuchiwała się w siebie, że nic a nic nie słyszała, nawet głośne wołanie czy podszczypywanie nie były w stanie przerwać  jej perory. W tym momencie nasunęło się skojarzenie... Taki słowotok nie raz miałam nieprzyjemność słyszeć, a nawet widzieć na szklanym ekranie... czyżby to?... eee, chyba nie?
 Wracając do pasterki,  tak się dziewczyna rozochociła

20210619

Ach! jak przyjemnie...



 Niekoniecznie łatwo jest zachować dystans do bieżących wydarzeń i chociaż zdarza mi się je komentować, odsuwam się od nich i zanurzam się w innym świecie, chociaż też nie jest idealny, cukierkowy.
 Dziś słucham szelestu kreacji dam - prosto z Paryża 1879 roku. Podziwiam ówczesne panie za wytrzymałość i cierpliwość w znoszeniu tortur zadawanych przez mocno zasznurowane, utrudniające oddech gorsety z rogami wpijającymi się w ciało. Tytułowe westchnienie: - Ach! jak przyjemnie... - odnosi się do współczesnej mody, nawet w eleganckiej wersji, nie zmuszającej do dręczenia-męczenia się.
 Gorsety nie kwapiły się do ustąpienia miejsca. Przez pewien czas trwał zażarty pojedynek: gorset kontra biusthalter (podtrzymywacz biustu). Zdesperowane strony prosiły powagi lekarskie o opinie: co lepsze dla zdrowia dam? 
 Moda nigdy nie stoi w miejscu, ale trudno mi sobie wyobrazić przeżywanie tak radykalnych zmian jakie zaszły na przełomie XIX i XX wieku.
 Żyła w tym okresie jedna z moich ulubionych królowych - Maria Koburg. Wiele czasu spędziłam w jej pięknych ogrodach urządzonych na skalnych tarasach, tuż nad brzegiem morza. Między innymi za atmosferę jaką tam stworzyła darzę ją sympatią.

20210618

Różane co-nieco


 Belona o niezwykłej urodzie, skradła serce trackiego boga wiosny i męstwa.
W czasie wesela podarowano jej wianuszek z róż. Piękna Belona zrzuciła kwiaty w dół. Kiedy dotknęły ziemi, w całej dolinie u podnóża gór Hemus, zakwitły ich tysiące. 
Ta niezwykła dolina jest w Bułgarii, w kraju róż i olejku różanego (cenionego przez świat), w kraju mnóstwa różanych eliksirów, różanych przysmaków, różanej rakijki i likieru różanego.
Do przypomnienia legendy sprowokował mnie tekst Fuscili tworzącej pyszności z płatków. Moment na ich zbieranie jest bardzo odpowiedni. Recepty na likier nie są skomplikowane. W Bułgarii chyba najczęściej robi się go z płatków olejkodajnej róży damasceńskiej, ale inne odmiany też się sprawdzają.
Dla ciekawych

20210616

Miłosne perypetie - ona płacze i on płacze, żaby skrzeczą, księżyc świeci...

 Kochać, mówią, jest to cierpieć, płakać, wzdychać, łamać dłonie, wieczne łzy mieć w smutnych oczach, wieczną bladość mieć na licu... w ciche zmierzchy milcząc marzyć i przysięgać przy księżycu. Tę receptę, raz na zawsze, przepisali już poeci: ona płacze i on płacze, żaby skrzeczą, księżyc świeci... Gdzie jest miłość tam być musi smutek, lament i żałoba. Może... może... ale mnie się taka miłość nie podoba!

20210615

I zgoła problem to niedowiedziony, który z dwóch gorszy: głupi czy uczony?


 Podobno  pesymista twierdzi, że gdy człowiek nie ma szczęścia, to nawet łajdakiem nie może zostać. Nie mam pewności, czy rzeczywiście tak jest? może jednak troszkę w tym prawdy? Niektórym szczęście pod nos podsuwa dobre przypadki, czasem pojawia się w nieszczęściu. Przydatne jest na pewno. 
 Stare przysłowie mówi, że lepszy łut szczęścia, niż funt rozumu. No nie wiem... z poszukiwania recepty na właściwe proporcje wagowe - rezygnuję (przypuszczam, że nie istnieje).

20210613

Słowa... Słowa...

 
 Słowa... Płyną, płyną, płyną... Wylewają się czasem bez ładu i składu, a nawet jeśli ład i skład jest, ludzkie ucho (albo oko) pomija co nieco. Ucho Hiacynty niekoniecznie często chciało słuchać, chociaż jego właścicielka nie lekceważyła pytania: Co ludzie powiedzą? Odpowiadała sobie na nie sama, zanim cokolwiek zrobiła.

20210524

Nie w stylu mamci Dulskiej

 
 Dzień: poniedziałek. Nastrój: refleksyjny. Obiekt refleksji: moda - humorzasta dyktatorka pełna uroku, lubi zaskakiwać powrotami do swoich starych pomysłów, bywa okrutna dla niektórych ślepych naśladowców. Lubię jej ulegać z umiarem, lubię podglądać jej "wyczyny" z przeszłości.
 Podobno 3/4 urody kobiety to strój i fryzura, i chyba trudno się z tym nie zgodzić. 
 W domowych pieleszach negliże w stylu "mamci Dulskiej" powinny być

20210514

O sugestiach pouczacza, szeryfach-aniołkach i zbirach, których nie było


 Westerny - filmy, których akcja osadzona jest na Dzikim Zachodzie (tak wynika z definicji), bohaterami są kowboje, ale nie tylko, bo Dziki Zachód to też Indianie - rdzenna ludność. Westerny, jak każdy gatunek filmów, można podzielić na kiepskie i dobre. Wiele z nich opiera się na faktach historycznych - także tych, które są wstydliwe dla białych mieszkańców Ameryki.
 Scenariusze pisali i piszą ludzie o różnych poglądach i charakterach, ale w żadnym razie nie można powiedzieć, że nie ma wśród nich sympatyków prawdy, starających się patrzeć obiektywnie (i to wcale nie są wyjątki, nie można powiedzieć, że stanowią mniejszość). Zanim wyjaśnię dlaczego zaczęłam od tego wywodu, chciałabym dać przykład.

20210513

Na ambitnych planach się kończy

 

 Wpadłam w wir porządkowania zdjęć, książek, filmów. W moim przypadku to syzyfowa praca; notorycznie "zawieszam się" - przy zdjęciach wspomnienia odsuwają na bok ambitne plany, przy książkach i filmach, jakieś fragmenty czytam albo oglądam, czas leci, a ja jestem w punkcie wyjścia. 
 Natknęłam się podczas mojego "porządkowania" na film, w którym uwielbiam jedną scenę (oczywiście musiałam się zatrzymać). Sprawdziłam i okazało się, że

20210512

Biały myśliwy - czarne serce

 

 Żyć pełnią życia - brzmi całkiem nieźle, ale wbrew pozorom, to wcale nie jest łatwe. Czasem wpływ środowiska, kompleksy, czasem obawy, budują przeszkody nie do pokonania. Niekiedy "same" znajdują się powody, żeby realne marzenia przenieść na listę mrzonek.
 Są jednak ludzie, którzy nie mają żadnych hamulców, nic nie jest w stanie powstrzymać ich przed delektowaniem się smakami życia, niewątpliwie mają też trochę szczęścia, które usuwa przyziemne problemy z ich drogi. Takim