20200422

O Wilku, "faktach" i wilczej sprawiedliwości


 Zapraszam dziś do świata zwierząt na spotkanie z Wilkiem, niewinnym Barankiem i mądrą Sową.
..
..
 Rosnące na łagodnym stoku niewysokie drzewa i krzewy pyszniły się liśćmi w różnych odcieniach zieleni. Leżące gdzieniegdzie kamienie obrośnięte mchem, wskazywały drogę wąskiemu potokowi.
 W pewien upalny dzień pragnienie przygnało na brzeg Wilka i małego Baranka.
 Wilk - łotr dobrze znany leśnej społeczności - pochłeptał łapczywie wodę, a potem rozejrzał się wokół i niżej, w niedalekiej odległości zobaczył pijącego Baranka. Awanturnicza natura kazała mu wszcząć kłótnię.
 - Dlaczego zmąciłeś mi wodę?! Widziałeś, że gaszę pragnienie! - krzyknął.
 - Ależ, na bogów! Wilku, proszę! Jak mógłbym zrobić to, o co mnie oskarżasz? - powiedział Baranek drżącym głosem. - Do miejsca, gdzie ja piję, woda spływa od ciebie.
 Te słowa

20200416

O finale wyprawy po rozum do głowy


 Dawno, dawno temu żył pan Maurycjusz Trztyprztycki (w nazwisku nie ma błędu, udało się Państwu wymówić je bez problemu?). Około roku 1650 wydał nasz pan Maurycjusz zebrane przez siebie swojskie fraszki i powiedzonka. Znalazło się wśród nich stwierdzenie: „nie sprzedają lekarstwa na rozum". O trudnościach nie do przezwyciężenia w nabywaniu rozumu, wszyscy wiemy, bo kupić się go nie da (to też zaznaczył w swoim dziełku pan Trztyprztycki).
 Czy wszystkim zależy na posiadaniu rozumu? XIX-wieczny satyryk twierdzi, że niekoniecznie.
Rozum, rzecz widocznie bardzo pospolita, albowiem ludzie najmniej się o niego ubiegają; każdy widocznie sądzi, że ma go pod dostatkiem. Płyną modlitwy o szczęście, zdrowie, pieniądze, dostatki, dobrą żonę, ładne dzieci, czasem nawet o cnotę, o znoszenie przeciwności i.t.d., ale o rozum prośby są rzadkie.
 Nie mam aż tak pesymistycznego spojrzenia na kwestię chęci posiadania rozumu. Niewątpliwie jest

20200414

Mieć chatę, żonę i woła rolnego


 Ludzie od zawsze snują jakieś rozważania i analizy, co mądrzejsze spostrzeżenia przodków, przez tysiące lat przytaczają ich potomkowie. Skarbiec z mądrościami jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Wyłuskuje się z zapałem niezliczoną ilość powtarzanych prawd i obwieszcza się światu (bez okrzyku "Eureka!" (ma się rozumieć), w końcu były one znane już wcześniej). I tak to sobie działa... wadliwie działa, bo wielce szanowni przodkowie mieli nadzieję, że poza grzebaniem w radach, znajdą się chętni do ich stosowania. (Generalizować nie lubię, ale w tym przypadku nie boję się powiedzieć: - Garstka się zastanawia głębiej nad słowami praprapra....dziada, garstka postępuje tak, jak sugerują mądrości, a potwierdzają to wydarzenia historyczne zapisane w księgach.)
Przysłowie mówi, że "mądry Polak po szkodzie"

20200410

Nomen omen - imię prawdę ci powie

 Piękno ciała nie zawsze idzie w parze z pięknem duszy. Tak było w przypadku Apolla. Najurodziwszy z bogów miał kiepski charakter i może dlatego nie dopisywało mu szczęście w miłości. Niepowodzeniem kończyły się jego zaloty, ale - nie poddawał się łatwo. Obdarzane uczuciami boginki ukrywały się przed natarczywością otoczonego muzami boga życia, słońca, piękna, wróżb i natchnienia.
 Zakochał się on między innymi w jednej z córek Atlasa (tytana-siłacza, za bunt przeciw największemu z bogów, skazanego na trzymanie nieba na barkach). Zmęczona Apollem boginka poprosiła Zeusa o ukrycie jej i została zamieniona w wonny fiołek, skromnie i trochę wstydliwie pochylający w trawie fioletową główkę. Kwiat odziedziczył po córce Atlasa delikatność i czystość.

 Na Bałkanach fiołek to Temenuga i Viola (Violetka). Napisałam te nazwy z dużej litery, bo to także damskie imiona. Przy jakiejś okazji już tu wymieniłam "kwiatowe" imiona, które nie są rzadkością na południu Europy. Ich lista jest bardzo długa, a była jeszcze dłuższa w minionych wiekach. Co powoduje, że tak wielu rodziców, tak chętnie nazywa swoje pociechy imionami kwiatów, drzew i innych roślin? Wydaje się, że najmniejsze znaczenie ma urokliwe brzmienie, ważniejsza

20200326

- Zamknijcie knajpki - prosił. No i zamknęli...

 Każdy, kto miał okazję zajrzeć do mojego bałkańskiego kociołka (mam na myśli swoją książkę) wie, że mieszkańcy Bałkanów są towarzyscy, że kafejek i restauracyjek jest tu co niemiara.
 Dawno temu pewien pan powiedział sobie: "dość", doszedł do wniosku, że jest zmęczony życiem i prosił: "zamknijcie wszystkie knajpki". Zdarzyło się to... nie w prawdziwym życiu, a w bałkańskiej piosence (jest poniżej). Pewnie autor tekstu (który niekoniecznie wyraził stan własnego ducha) nie przypuszczał, że pojawi się paraliżujący życie wirus i zamknie nie tylko knajpki. Niestety, stało się.
 Zakaz wychodzenia obowiązuje w bardzo wielu państwach. Ludzie na Bałkanach powtarzają, że pewnie za chwilę zaczną się masowo ukazywać ogłoszenia "wynajmę psa", bo spacer jest dozwolony wyłącznie w towarzystwie czworonoga.

Śmiech ma wielką siłę, a więc

20200323

Świat idzie do przodu? (Ha, ha, ha - zachichotał czart )



 Ech, dusza podskakuje z radości, bo wiosna, bo budzi się życie. I chociaż nie pozwalam obrzydliwemu wirusowi zawładnąć moimi myślami (ignoruję go przez większą część dnia), jak nie on, to inne gorzkie myśli zawsze znajdują jakąś furteczkę...

20200321

To i owo (zawirusowana wiosna i poezja...)

 Jestem ostatnio bardzo zajęta. Piszę, piszę i piszę... (Moja klawiatura dzielnie to znosi, palce trochę marudzą.) Zrobiłam sobie przerwę, żeby wpaść tu na chwilkę i życzyć uśmiechu. Myślę, że szczególnie teraz bardzo jest on potrzebny.
 Nie śledzę wszystkich doniesień o szalejącym wirusie, ale cierpnie mi skóra, jak słyszę, że zdarzają się ucieczki ze szpitali, czy nieprzestrzeganie kwarantanny, a pogoda pewnie coraz mocniej zacznie kusić do wyjścia, bo pani Wiosna oficjalnie już jest. Oby zwyciężył rozsądek.
 Wyjątkowo paskudny jest ten wirus, bo nawet jak nie dosięga ludzkiego ciała, fatalnie działa na psychikę. Stara się zająć sobą myśli i dlatego nie można mu się poddawać. Odrywam się więc od złych wieści.


 Dziś pierwszy dzień wiosny i

20200314

Do kina bez biletu


 Do starego kina nie ma biletów wstępu. Większość filmów można zobaczyć bezpłatnie, on-line. Każdemu, kto ma ochotę na rozrywkę wywołującą uśmiech polecam kolorową komedię (także dosłownie kolorową) z Shirley MacLaine i Dean'em Martin'em - "Dziewczyna w hotelu" z 1961 roku.

 Bardzo polecam też oscarowy film

20200311

Faktu, że istnieją dranie, nie można traktować jako wystarczającego powodu dla ograniczenia wolności


 Wolność to iluzoryczne pojęcie. Równie prawdziwie brzmi stwierdzenie: "jestem wolna" i "nie jestem wolna". Miesiąc temu napisałam w innym miejscu (na innej mojej stronie), że: tak naprawdę całe życie w jakimś stopniu zależymy od kogoś lub czegoś. Podlegamy normom społecznym i moralnym, czasem niepisanemu prawu. Bywa i tak, że przypadkowe osoby mają wpływ na nasze życie. Zależymy od ich kompetencji, od decyzji w głupiej lub mądrej sprawie dotykającej nas bezpośrednio. Zależymy od zwykłej uprzejmości i dobrej woli drugiego człowieka. Zależymy od siebie nawzajem.
 Zawsze myślałam, że nie ma na świecie osoby, która nie chciałaby więcej i więcej wolności, mniej granic (także w dosłownym znaczeniu). Wydawało mi się, że świadomość swobody jest ludziom potrzebna. Sądziłam, że nawet tym, którzy się nie przemieszczają, sprawia przyjemność myśl, że dziś mogę być tu, jutro tam, bez formalności, bez pytań, bez kontroli. Mój sposób myślenia skorygowało życie. Może ludzka przekora nigdy nie śpi?

20200309

Historia szczęśliwego wyboru głupiego pseudonimu


 Bardzo dziś u mnie kwiatowo, a wiąże się to z imionami, wszystko wyjaśnię na końcu, a tymczasem wracam do osoby bułgarskiego pisarza, którego wspomnienie (anegdotyczną historyjkę: "To nie byłem ja, proszę pani") niedawno tu opublikowałam. Elin Pelin to jego pseudonim literacki. Czy miał wpływ na sławę? Pisarz sądził, że tak.
 - Myślę, że moja szeroka popularność (niektórzy utwierdzają mnie, że istnieje) wynika wyłącznie ze szczęśliwie wybranego i w rzeczywistości głupiego pseudonimu - napisał.
 Zanim opowiem jak Elin Pelin dokonał wyboru, kilka słów wstępu.
 Na co dzień, wcale nierzadko, zdarza się słyszeć w bułgarskich rozmowach dość szczególne rymowanki. Szczególne, bo tylko jedno słowo (na dwa) jest prawdziwe (znane, używane), drugie jest tworem fantazji (nieistniejące, na próżno by go szukać w słowniku), a rodzi się ot, tak.

20200306

Ach, któż-by zdobył się na tyle odwagi? A jednak...


  Wszystko się dziwnie plecie na tym biednym świecie i u mnie tu też się dziwnie plecie, bo ostatnio piszę głównie o jakichś świętach. Ale cóż, tak się złożyło, że się plączą po kalendarzu polskim lub bałkańskim. Nie mogłam nie zauważyć Dnia Kobiet obecnego i tu, i tu. Z tego powodu kilka słów o paniach.
 Jestem kobietą, a więc nie będę dokonywać samooceny płci pięknej, tym bardziej, że to podobno bardzo, bardzo trudne. Oddaję głos panom.

20200304

Różne są rodzaje skąpców, każdemu odsłonię oblicze

 Humorzasty miesiąc marzec zwraca uwagę na literaturę już od pierwszego dnia (w kalendarzu nietypowych świąt to Międzynarodowy Dzień Przytulania Bibliotekarza). Za chwileczkę jest Dzień Pisarza, o którym już wspominałam, a pod koniec miesiąca świętuje Poezja - mniej lubiana, niż jej siostra Proza, ale też piękna i posiadająca nie mniejszą siłę wywoływania całej gamy emocji. I chyba nie może być inaczej, skoro opiekują się nią córki samego Zeusa. Muzy nie ganią swej podopiecznej za brak powagi od czasu do czasu. Przyklaskują, jak wywoła uśmiech na twarzach ziemskich istot.
 Wprawdzie do Międzynarodowego Dnia Poezji pozostało jeszcze dwa tygodnie, ale niech wie siostra Prozy, że o niej pamiętam (chociaż spędzam z nią mniej czasu, niż z Prozą).

Poezja niepoważna z roku 1886


Chwilka z poezją Jantka

20200303

To nie byłem ja, proszę pani

Peyo_Yavorov_and_Elin_Pelin,_1906

 Chyba już tu wspominałam o pewnej bajce dla dzieci, która bardzo przestraszyła mojego Męża. Stało się to, gdy był dzieckiem (nie zawsze bardzo grzecznym). Na okładce książki, którą kupili rodzice, byli jej główni bohaterowie: niesforny, rozczochrany chłopiec Jan Bibijan i zaprzyjaźniony z nim diabełek (imienia nie wymienię, bo nie brzmi najlepiej w języku polskim). Mąż nie doczytał bajki do końca i obiecał sobie: żadnych książek! nigdy więcej! Na szczęście nie dotrzymał słowa (i czyta, i pisze), ale ta historia zapisała się w pamięci (i oczywiście uczucie przerażenia też).
 Autorem "Jana Bibijana" jest znany bułgarski pisarz używający pseudonimu literackiego Elin Pelin, a ponieważ dziś "Dzień Pisarza" powiem o nim kilka słów. Przetłumaczyłam też krótką, anegdotyczną historię z jego życia, którą sam opowiedział.

Peyo Yavorov (bułgarski poeta i pisarz) i Elin Pelin w 1903 r. podczas pobytu we Francji. →

"Parawan"
 Ktoś lekko zapukał do drzwi mojego gabinetu w Bibliotece Narodowej. Weszła młoda, elegancka dama w woalce, wystrojona, przypudrowana, umalowana - i wypełniła pokój zapachem drogich perfum.
 - A, pardon - powiedziała i odwróciła się, żeby wyjść.
 - W czym mogę pomóc?
 - Szukam Elina Pelina.
 - Elin Pelin to ja.
 Odwróciła się zdziwiona, spojrzała na mnie podejrzliwie, zaśmiała się i zapytała:
 - Był pan w Ameryce?

20200228

Dla dam: jak odmłodzić się w 5 dni (maseczka i niewinne ćwiczenia)

Kobieta powinna czuwać nad ozdobą swej powierzchowności, nie nadwyrężając wszakże majątku, nie uwłaczając cnocie i nie niszcząc zdrowia.
1834 r. Przewodnik dla dam.

 Zaczęłam od cytatu z przewodnika dla dam, bo chcę powiedzieć kilka słów o powierzchowności. Sądzę, że należy o nią dbać, niezależnie od wieku (i na pewno dotyczy to także panów). Moda nie jest już dziś tak wymagająca jak w przeszłości (mam na myśli stroje obowiązujące kiedyś na różne pory dnia), ale warto poświęcać sobie trochę czasu i nie przestawać dbać o swój wygląd.
 Przypadkiem trafiłam na receptę, która zadowoliłaby XIX-wieczne panie stosujące się do zaleceń przewodnika, bo nie nadwyręży ona majątku, i nie uwłacza cnocie, i nie niszczy zdrowia.
 Podczas wczorajszej prasówki, rzuciły mi się w oczy powtarzające się tytuły w bałkańskich mediach, wszystkie w rubrykach "Dla dam" i wszystkie dotyczące maseczki na bazie soli, zatrzymującej starzenie się skóry, likwidującej zmarszczki. Na pewno nie jest to nowy "wynalazek", z jakiegoś powodu zabłysnął jednocześnie w różnych miejscach, nie próbowałam, ale zdecydowałam się przytoczyć receptę "cud". Podobno efekt gwarantowany, a poprawa

20200226

Za jakie grzechy, dobry Boże?

 
 
 Jest chińskie powiedzenie: Czytasz jakąś książkę po raz pierwszy, poznajesz nowego przyjaciela; czytasz ją po raz drugi, spotykasz starego. Na pewno wielu z nas ma takie odczucie. Myślę, że nie mniej prawdziwie brzmi parafraza: Oglądasz jakiś film po raz pierwszy, poznajesz nowego przyjaciela; oglądasz po raz drugi, spotykasz starego. Ja ekranowych znajomych mam co najmniej kilku. Filmy, w których ich spotykam dzielę na grupki, w jednej z nich lokuję "rozśmieszacze" - lekarstwo na poprawienie nastroju.
 Nad odpowiedzią na pytanie "Za jakie grzechy?" zastanawia się

20200224

Od kampanii do kampanii (o oczekiwaniu na bajkowy klimat i o twórczości doskonałej)

 
 
 Bajki piszą bajkopisarze i wcale nie gorzej tworzy je znaczna (??) grupa polityków. Tym ostatnim zdarzają się fazy twórczości nie do opanowania. Z całą mocą płonie wewnętrzny ogień, a oni mu się poddają i rządzi nimi tylko wena, i budzi się o_g_r_o_m zdolności (a ile natchnienia i błogości pojawia się na uśmiechniętych twarzyczkach... - trudno opisać słowami). 
 Czują, że byłoby wielce samolubne nie dzielić się z innymi, a więc dzielą się z radością i wylewają z siebie treść, która urodziła się doskonała, w amoku tworzenia, w oderwaniu od rzeczywistości...

20200223

Magazyn przyjemnych wiadomości


 Jesteśmy zarzucani informacjami, ale nie mamy nigdy gwarancji, że jakaś wiadomość nie zepsuje dobrego humoru. Sytuację mogłyby uratować media gromadzące wyłącznie dobre wiadomości, można by po nie sięgać wtedy, kiedy nie chcemy pozbywać się uśmiechu (oczywiście najlepiej, żeby nie trzeba było dokonywać podziałów, żeby wszystkie niusy były pozytywne, ale to, niestety, fantasmagoria).
 A ponieważ chyba zbyt często bujam w obłokach i fantazjuję, szybko dodaję, że ktoś już wpadł na ten pomysł i magazyn przyjemnych wiadomości

20200222

O absurdzie, mieczu dla szaleńca i rajskich wyborach


 Jest łacińskie powiedzenie Credo quia absurdum (wierzę, bo to absurd / niedorzeczność), a odnosi się ono wyłącznie do tego, czego nie może dostrzec mędrca szkiełko i oko. I tak sobie myślę, że żyjący na przełomie II/III wieku teolog Tertulian, z którym to zdanie jest kojarzone, pewnie by się za głowę złapał, jakby zobaczył ile jest ślepej wiary w dzisiejszym świecie i nie dotyczy ona tylko Boga.
 Plotą sobie ludzie publicznie, co chcą, ale nie to jest dziwne, bo gawędziarze fantaści istnieli zawsze. Zaskakująca jest ślepa wiara w ich słowa, brak konfrontacji z faktami, które można zobaczyć bez szkiełka mędrca. Umysły nieskrępowane logiką - bez skrupułów wykorzystują politycy.
W zastępstwie Tertuliana ja się za głowę łapię, jak czytam, co się dzieje - i nie mam na myśli tylko Polski.
 - Hip, hip, hura! - krzyczy populizm. Szerzy się dzielenie, zamiast łączenia. Nastroje anty temu i tamtemu rosną. Powiększa się epidemia krótkowzroczności. Wolność się kurczy. Współcześni Rejtanowie od czasu do czasu odzywają się rozpaczliwym głosem, ale zakrzykuje się ich skutecznie.
 "Miecza nie daj szalonemu" - przestrzega porzekadło, ale

20200220

Podsłuchuję jak budzi się życie

 Każdego kolejnego roku zachwycam się powtarzającym się cudem. Najpierw słyszę kroki pani Wiosny i głośne wiwaty ptaków na jej cześć. Mocno podekscytowane wyśpiewują serenady.
 Patrzę jak odradza się życie, jak pączki wysuwają swoje zielonkawe główki z wnętrza roślin. Rozglądają się nieśmiało, w końcu nabierają pewności... tak, to właściwy moment, żeby się rozwinąć, żeby zabłysnąć przed światem urodą.
 Ludzkie serca też budzą się z uśpienia. Biją w takt raźnych nutek. A uśmiechnięta pani Wiosna, to tu, to tam, domalowuje kępy kolorowych kwiatów na zielonym tle.
 Zawsze czekam na ten moment z utęsknieniem.

 Marzec to chyba odpowiedni moment, żeby

20200219

Mój słuch ucina sobie drzemkę


 Kilka dni temu miałam spotkanie z Czytelnikami. Padały różne pytania, a między nimi pojawiły się takie, na które odpowiedź zajęła mi dłuższą chwilkę, a najdziwniejsze jest to, że wcale nie były trudne...
 - Jaki napój towarzyszy pani podczas pisania (kawa, herbata, a może coś zimnego)?
 - Co pani przeszkadza podczas pisania? - pytała kolejna osoba, a w mojej głowie zagościła pustka. No, może niecałkowita (zaświeciła jakaś lampeczka z napisem "nic", i tyle). I bardzo się tym "nic" zatrwożyłam.
 Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Tak naprawdę, skutecznie mogą mi przeszkodzić tylko własne myśli (i czasem im się takie wybryki zdarzają), ale w ostatnim pytaniu chyba chodziło o coś bardziej namacalnego.

20200218

Hulaj dusza, prawa nie ma?


 Stała tu u mnie z boczku (z prawej strony) dziewczynka trzymająca znak STOP. Rzetelna z niej osóbka, miała za zadanie zwrócić na coś uwagę i tkwiła na stanowisku non-stop. Może dlatego, że jest mała, nie każdy ją zauważał i czasem nawet całe moje teksty wędrowały (i nadal wędrują) dalej w świat - bez mojej zgody. Niektórzy zapominają, że "przypadki chodzą po ludziach" i że mogę trafić na plagiat ja lub moi Czytelnicy (zdarzyło się tak nie raz), i że istnieją

20200216

Nic się nie stało?


 Tak miło pisało mi się o miłości i Afrodycie, o święcie wina i Dionizosie, o kotkach i Dniu Kota, ale rzeczywistość nie zawsze jest cukierkowa. Słodycz przeplata się z... (nie będę wymieniać z czym, bo każdy wie jak to w życiu bywa).
 Czytam to i owo (i staram się czytać ze zrozumieniem). To tu, to tam zaglądam i trafiam czasem na jakieś zaskakujące powiedzenia. Może nawet bardziej, niż ich treść, zaskakujące jest to, że są powielane.

 Zdanie "Szanuj szefa swego, możesz mieć gorszego" drukuje się nawet na koszulkach. "Odkryłam", że jest ono w pewnym sensie uniwersalne, bo słowo "szefa" zastępuje się innym: radykała, trenera, wroga, policjanta itd. A ja się zastanawiam jaki sens ma: nie oceniać, nie krytykować, godzić się. Niech będzie jak jest, bo może być gorzej? Jakie zalety wynikają z motywacji pochwalającej bierność i pesymizm? W tym świetle jakiekolwiek wybory (także polityczne) całkowicie tracą sens. Idąc tym samym tokiem myślenia należałoby nie kąpać się w wannie, bo przecież można się utopić.

20200215

A przecież kot, proszę pana, to postać powszechnie znana



 Jeszcze Dionizos nie przestał się uśmiechać do świętujących zakochanych w winie, jeszcze Afrodyta nie zdążyła odpocząć po piątkowej opiece nad sercami przepełnionymi miłością, a ja już o kolejnym święcie. 17 lutego na przytulania, głaskania i łakocie oczekują koty. Wszystkie piękne, wszystkie poruszające się z niezwykłą gracją i delikatnością. Na małe, baraszkujące kociątka można patrzeć bez końca.


 Niesłusznie przypięto im łatkę "nie przywiązują się do człowieka", bo potrafią kochać mocno, tak jak każda żywa istota. A to, że mają charakterek, to już inna sprawa...
Kto mieszkał z kotem, ten zna sytuację,
kto kota nie zna - może nie uwierzy,
ale na ogół - kot zawsze ma rację

20200213

Miłość, wino, muzyka...

 Tak, jak wspominałam wcześniej, święto miłości i wina jest 14. lutego, ale Bałkany mocno przywiązane do tradycji, nie do końca oderwały się od kalendarza juliańskiego, obowiązującego jeszcze na początku XX wieku, a więc już 1. lutego w wielu miejscach w Bułgarii odbywały się oficjalne i nieoficjalne uroczystości. Gdzieniegdzie świętowali razem Bułgarzy, Grecy i Macedończycy. A rytuał jest zawsze ten sam: poświęcenie przez kapłana winnicy, podcinanie gałązek winorośli, oddanie ziemi kilku kropel wina, a potem muzyka, taniec, radość i lokalne wybory cesarza wina.
 Do świętowania, tu i ówdzie włączają się "kukeri" - pogromcy złych duchów. Powiedzenie, że luty jest świętem wina wcale nie jest przenośnią. Dionizos zapewne z uśmiechem spogląda na ziemię i ludzi bardzo ceniących napój bogów.


Tą łacińską sentencją