20210125

Kilka faktów z życia starego wygi, wilka(?) morskiego


 
Hej! Morza dalekie - czemuż czar taki rzucacie na dusze nasze
i tęsknić każecie za waszą potęgą i bezkresem?

  Już jakiś czas temu chciałam opowiedzieć tę historię, pomyślałam jednak, że odłożę ją z powodu święta głównego bohatera. A ponieważ mieści się ona w morskich klimatach, które pojawiły się tu ostatnio, a do lutego blisko - dłużej nie będę zwlekać.
 Niezwykła to opowieść o niezwykłym podróżniku, który stronił od życia na ziemi, najlepiej czuł się na okręcie i stał się członkiem stałej załogi żaglowca Marynarki Wojennej, a nawet awansował na stopień oficerski. Opłynął cały świat i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że ten stary wyga i wilk morski był... kotem.

20210123

Za tych co na morzu

Christofer Rave (1881-1933)

 Masa wody wznosiła się ciężko z zamiarem powalenia nas. W pewnej chwili na jej odległym końcu zobaczyłem srebrzysty połysk. Plama rozpełzała się, tworząc za rufą jasny pas podobny do tego, jaki rzuca na powierzchnię wody słońce lub księżyc. Srebrzysty, połyskliwy i idealnie gładki szlak był tak wyraźny, jak droga wśród wapiennych skał. Lśnił pod bryzgami wody, które unosiły się nad spienioną kipielą niczym upiorne ptaszyska. To nie było miejsce przeznaczone dla ludzi: być może dla morskich bóstw.
- Olej.
- Uspokajanie żywiołu.
 Tak, to było to. Fale, które nas uporczywie ścigały i starały się pochłonąć statek, łagodniały napotkawszy srebrzystą plamę. Uspokajała je skuteczniej niż potężna skała czy, gdyby to było możliwe, falochron lub keja. To istny cud, że - w naszym świecie, którym rządzą prawa fizyki - olej, wyciśnięty z najdelikatniejszych i najbardziej efemerycznych tworów matki Natury, potrafi ujarzmić rozszalały żywioł na podobieństwo Orfeusza usypiającego Hadesa!
William Golding

 "Odezwała" się dziś u mnie

20210121

Bo dziś cały świat jest wielką maskaradą

 
 Wirus z koroną w nazwie króluje, słowo "karnawał" zepchnął do kąta, ale to wcale nie znaczy, że nie można postawić w kącie myśli o wirusie i wszystkich fatalnych konsekwencjach jego panoszenia się. W zasięgu ręki są atrybuty karnawału: szampański humor, muzyka, taniec... Trzeba tylko zaopatrzyć się w odrobinę chęci, żeby po nie sięgnąć.
 Odświeżam czasem w pamięci czas bali i maskarad z minionych wieków. Zajrzałam dziś do mojego prywatnego archiwum i przeniosłam się do XIX stulecia. Obok informacji, porad i ploteczek nie brakuje satyry, bez litości szydzącej z ludzkich przywar.
 
Rok 1878.
 O maskaradzie - anonimowy autor nazywający siebie pseudonimem Adam A. Smyk

Hej, na wielką zabawę
Spieszcie ludzie, co żywo,
Żeby zyskać cześć, sławę,
Albo sute grosiwo!
Los nagrodzi was łaską,
Znikną życia gorycze,
Tylko każdy za maską
Niechaj skryje oblicze.

20210119

O Przypadku, Niedopowiedzeniu, siostrze Sugestii i milionerze bez grosza


 Niedopowiedzenie to narzędzie, które niektórzy zawsze mają w zanadrzu, niekoniecznie łatwo zauważalne, ma niebywałą siłę. Sprytnie zastosowane odwraca uwagę i czapką niewidką przykrywa stojące z boku fakty. Niedopowiedzenie ma siostrę Sugestię. Ich ulubioną zabawą jest wyrywanie fragmentów... nagle stają się całością i zaczynają żyć własnym życiem.
 Nie jestem fanką tej pary, ale czasem z zainteresowaniem i zadziwieniem obserwuję efekty jej działania, chyba jak każdemu, zdarzyło mi się też być ofiarą.

20210109

Bałwan winien, więc na niego!


 I znowu odezwała się jędza polityka... Z niedowierzaniem patrzę na świat. Historia wykreśliła z listy zasad wyciąganie wniosków. Bez przeszkód kołem się toczy.
 
Cnoty świecą jaśniej w cieniu skromności.
 Nie wie o tym narcyz Trump, niebezpieczny na fotelu przywódcy mocarstwa. Kilka dni temu krzyczał: - Jestem najlepszym prezydentem w historii! (dlaczego sam musi to ogłaszać?!!)
 - Kto ty człowieku jesteś, który nadto ufasz twojej mądrości? Czemu się chełpisz z niewielu twoich przymiotów? - można by go zapytać słowami starego bramina, którego myśli spisano około 1770 roku. Przeczytałam te osiemnastowieczne zapiski i współczesnym językiem, ku pamięci, zapisałam sobie też inne słowa-ostrzeżenie tego samego bramina:
 
 Uważaj na człowieka co obraca

20210106

Nad poziom morza

Bułgaria (fot. Skarlet B.I.)

Spędziłam w górach niemało czasu, ale brak mi śmiałości, żeby kiedykolwiek powiedzieć: - Z górami jestem na ty. Wzbudzają jednocześnie zachwyt i respekt. To one dyktują warunki. To one decydują kiedy i ile tajemnic odsłonią. Gardzą brawurą i zdarza się im karać niektórych za jej nadmiar.
Te najwyższe na Bałkanach rozsiadły się w Bułgarii. Paradoksalnie mało się o nich mówi i pisze.

20210105

Lecząca trucizna

W ostatnim tekście, który tu napisałam ➝ O sile ducha i braku piątej klepki dodałam zupełnie z nim niezwiązane obrazy roślin leczniczych z księgi ziół, z 1900 roku. Zielona Pirania zwróciła uwagę na znajdujący się na jednym z nich sporysz na życie, który jest bardzo silną trucizną. Dziś występuje rzadziej, bo w końcu wypowiedziano mu wojnę. W księgach ziół są dla niego dwa miejsca: wśród roślin zabijających, i wśród roślin leczących.
 
Pod maliną: 29. Sporysz na życie

Szczególnie w wilgotne lata pojawiał się na miejscu ziarna jako czarno-fioletowy wyrostek, wystający na zewnątrz. Tak go opisywano w roku 1900. ↓

20210103

O sile ducha i braku piątej klepki

 
 Wpadło mi w ręce dziełko z końca XIX wieku, w którym zebrano opinie różnych francuskich medyków m.in. o odzwyczajaniu się, przyzwyczajaniu się, nabieraniu energii i treningu silnej woli. Na takie treningi każdy moment jest odpowiedni (wiele prawdy jest w powiedzeniu "gdy duch chce, ciało musi"), ale wydaje mi się, że w składanie sobie obietnic obfituje okres noworoczny. Z dotrzymywaniem słowa bywa różnie, ale to potwierdza, że praca nad sobą nie jest łatwa.
 Nic nie powinno się dziać za wszelką cenę. Nie traci aktualności pogląd, a raczej przestroga:
Trzeba się starać o odzwyczajenie się od swoich dziwactw i ekscentryczności, ale jednocześnie należy wystrzegać się nazbyt gwałtownych walk i zapasów ze sobą samym! 

20210101

Pod okiem muzy (dzień 1.)

 
 Zabrakło kiedyś ludziom muz - patronek sztuki wszelakiej, a stało się tak wtedy, kiedy w świecie pędzącym do przodu pojawił się film. Dodano więc Dziesiątą Muzę. Może jednak nie było to konieczne? Myślę, że Zeusowe córki idą z duchem czasu i nie obce im nowinki techniczne. Niewątpliwie Talia, muza z maską w ręce (jej specjalizacja to komedia), czuwała nad jakością niektórych produkcji filmowych, a pod jej okiem urodziły się świetne komedie.
 Uznałam, że pierwszy dzień nowego roku to dobry czas na nieskomplikowaną rozrywkę, wywołującą uśmiech. Wróciłam do sprawdzonych tytułów, które polecam (ja i na pewno Talia - druga na obrazie powyżej, w towarzystwie sióstr).
 

20201231

W oczekiwaniu na nowe Szczęście

  
 Nowy Rok - nowe Szczęście. Nadchodzi w noc sylwestrową. Trzeba je więc radośnie powitać. Nie zawsze zaczyna działać natychmiast (mam na myśli Szczęście), nie zawsze spełnia wszystkie marzenia, ale trzeba wierzyć, że będzie lepiej, lepiej i lepiej - wszystkim tego życzę.
 Pachnący świerkiem grudzień odchodzi w wyjątkową noc. Jej królową jest Terpsychora - radująca się tańcem. Nie wypada jej rozczarować. Monotonne rytuały codzienności niech sobie posiedzą w kącie kilka godzin.

20201223

Tuż, tuż przed


 Mikołaj robi już ostatnie zakupy. Jeszcze to i owo musi zapakować. Listę adresatów zna na pamięć. Za chwilkę po raz kolejny wyruszy z workiem niespodzianek.

20201215

Dwa zapachy powtarzalności

 

 
 
  Powtarzalność to mistrzyni w wywoływaniu skrajnych uczuć. Nielubiana i lubiana, monotonna i ekscytująca. Może mieć zapach nudy, może mieć zapach świerkowego drzewka.
 Chyba już nadszedł moment, w którym wszyscy czują ten przyjemniejszy aromat. Nie jestem zwolenniczką fizycznie wyczerpujących przygotowań, troszkę pozbawiających sił do cieszenia się w pełni nastrojem przedświątecznym i świątecznym, co nie znaczy, że przed Bożym Narodzeniem nie spędzam w kuchni więcej czasu, niż zwykle. A że czasem warto wprowadzić jakąś innowację, choćby tylko inny zestaw przypraw, rzuciłam okiem na potrawy spisane w 1808 roku "dla wygody obywatelów i obywatelek". Lubię archaiczny język, a więc w oryginale zacytuję przepis w wybornym guście na rybę pieczoną, nadziewaną. Może kogoś zainspiruje?

20201212

Republika z fantazją i różą w herbie

 
 Wracam po dłuższej nieobecności. W międzyczasie to i owo przeczytałam i obejrzałam. Siłą rzeczy przyplątują się jakieś refleksje.
 Życie potrafi ze zdwojoną siłą przypomnieć jak bardzo jest kruche, jak nie warto zatracać się w biegu, odkładać na później niektóre marzenia. Podziwiam ludzi, którzy mają śmiałość i siłę realizować swoje pragnienia, nawet te szalone w oczach innych.
 Z marzeń wyrósł pałac idealny, wspomniany tu kiedyś przeze mnie. Z marzeń urodziła się

20201025

Piekło na ziemi



Każde życie ma swój kres,
Nie warto być uległą,
Jeśli moje życie ma zależeć od poddania,
Nic mi po takim zniewolonym Życiu.
Niech nawet pada złoty deszcz,
Powiem wtedy niebu:
Nic mi po takim deszczu.
 Te słowa są na wstępie książki, którą przeczytałam kilka lat temu - wstrząsającej książki-pamiętnika dziewczyny mieszkającej w Kabulu podczas rządów talibów. Ona - pozbawiona możliwości uczenia się, matka lekarz - jak każda kobieta pozbawiona możliwości wykonywania zawodu i ojciec - właściciel firmy - przeżyli koszmar. 
 Ta historia jest przestrogą dla wszystkich powierzających swoje losy żądnym władzy fanatykom uznającym za słuszną jedną, własną religię (i nie ma znaczenia, jaka ta religia jest).

20201023

W imię Boga?

 

 Jak mała jest wiara w Boga tych, którzy na Boga najgłośniej się powołują. Jak wielka jest chęć działania w imieniu Najwyższego. Jak wielka jest chęć określania co jest grzechem i co nim nie jest. Jak wielka jest chęć karania za grzechy, których definicje urodziły się w ludzkich głowach, bez boskiego podszeptu.
 Jakie prawo mają

20201017

Skąd ja to znam?! (o pamięci i poszukiwaniach w rytmie cza-cza)

Na miniaturowym dysku w ludzkiej głowie, Pamięć zarządza biblioteką chwil i obrazów z życia. W jaki sposób tworzy swoje zbiory, na zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą. Czasem zdarza się szanownej Pamięci działać chaotycznie - coś zmienia miejsce, coś  trafia do kosza.
 Miewa kaprysy. Potrafi niespodziewanie wyciągnąć strzępy jakiejś swojej starej notatki, nad którą Myśl bezradnie rozkłada ręce i próbuje odgadnąć: skąd ja to znam?!

 Dziś moja Pamięć podsunęła z lamusa:

20201010

Te oczy wciąż żywą siłą płoną

 Niektóre portrety każą się zatrzymać. Tkwi w nich jakaś tajemnicza, przyciągająca siła. Może dzieje się tak za sprawą oczu? Może to one nakazują odwzajemnić spojrzenie, stanąć na dłużej?
 Chciałam dziś napisać o oczach, których żywość porusza i zrezygnowałam z własnych słów, kiedy przypomniała mi się Dora Gabe (bułgarska pisarka) i kilka jej słów, które do mnie wracają jak bumerang.
 Niech ona powie za mnie...
 
Anton Graff - Portret kobiety
 
 

Portret

Portret stary spogląda na mnie ze ściany
oczami jasnoniebieskimi,

20200930

I taka chandra się kładzie cholerna, i na głowę, i na serce, i na mózg


 Ech! Jesień. Od zawsze mam z nią problem. Niekoniecznie z uśmiechem zerkam na nią, kiedy pojawia się na horyzoncie. Czasem chce się jej malować wielobarwne obrazy - wtedy wzbudza mój podziw.
 Na początku października pani Jesień zrywa z nieśmiałością i zaczyna dość zdecydowanie wprowadzać swoje porządki, ale lubię te dni, bo to Międzynarodowy Dzień Muzyki (pierwszego), Światowy Dzień Uśmiechu (drugiego) i Międzynarodowy Dzień Kawy (w tym roku pierwszego). Bez muzyki, uśmiechu i kawy pewnie byłoby smutniej.
 Wszystkie te święta - (nie)święta rozbijają monotonię, coś podkreślają, jakimś drobiazgiem każą zmienić, ubarwić codzienne rytuały, a więc poddaję się...
 Obiecałam sobie, że o kawie (banalnej w moim wykonaniu) ani mru mru (całkiem niedawno się tu o niej rozpisałam), ale o muzyce i uśmiechu, czemu nie?

20200928

Bo ponarzekać każdy może

 
 
 Pobiegałam sobie dziś po YouTube. Ot tak, żeby się oderwać od powagi. Skakałam sobie z piosenki na piosenkę kabaretową i hop! - wskoczyłam na opolskie wspomnienie kabaretonu. Satyra postanowiła rozruszać myśli, a one jakby na to czekały... 
- Śpiewać każdy może,  trochę lepiej, lub trochę gorzej, ale nie oto chodzi, jak co komu wychodzi - zaintonował pan Stuhr.

20200922

Pałac idealny - marzenie spełnione

Pałac idealny na pocztówce

 Nic nie jest w życiu czarno-białe (na szczęście). O tym, że nie zawsze łatwo być konsekwentnym chyba każdy wie. I nie mam na myśli dotrzymania sobie słowa dotyczącego drobnostki czy sytuacji, w której konsekwentne działanie nie jest rozsądne z jakichś powodów. 
 Mam wątpliwości, czy starczyłoby mi sił wytrwać w postanowieniu wyczerpującym fizycznie, przez lata skazanym na kpinę ludzi z najbliższego środowiska. Taką siłę miał Ferdinand Cheval - francuski listonosz. Pokaleczony podnosił się po każdym powalającym ciosie zadanym przez Los.
 Początek prostego życia tego prostego, niezamożnego człowieka nie zapowiadał żadnych szczególnych wydarzeń, a jednak...
 Pewnego dnia pojawiła się

20200915

Sierpniowe wspomnienie z miasta Dantego i Beatrycze

Florencja - Bernardo Bellotto
 
  Opowiedziałam o swoich podróżach w książkach. Bywałam w miastach, w których niestrudzone duchy przeszłości przemykają  się ulicami, strzegą z całych sił atmosfery stworzonej dawno temu. Przy odrobinie chęci można ją poczuć wszędzie, bo każde miejsce ma swoją historię czy legendę, która każe przymknąć oczy, żeby móc je szerzej otworzyć i dostrzec więcej.
 Lubię wracać do wspomnień Elina Pelina z Florencji. Może dlatego, że jest mi bliskie jego spojrzenie na zakątki świata, a i myśli przywołujące obrazy z minionych czasów nie są mi obce.
 Fragmenciki z florenckiego wieczoru bułgarskiego pisarza - klasyka przetłumaczyłam poniżej dla ciekawych literatury południowego krańca Europy i ciekawych bałkańskiej duszy.
 Wspomnienia to dobry sposób, żeby poznać ludzi i dostrzec, że nawet jeśli mentalnie trochę się od nas różnią, w ich charakterze tkwią te same cechy, towarzyszą im te same odczucia - wbrew opiniom miłośników dzielenia świata.

20200904

Puk, puk. - Kto tam? - To ja, Rzeczywistość.

 
"Nie zawsze można działać, ale każde działanie można najpierw przemyśleć." Wang Chong
 
 
 Czy jest coś złego w wyśmiewaniu ludzkich przywar? Nie. Satyra ma wiele zalet. Nie tylko śmieszy, nie tylko piętnuje, ale zwraca też uwagę, zdarza się, że kogoś zmusi do myślenia. Nierzadko bywa przerysowana. Czasem twórcy literackich czy filmowych postaci przypinają jednemu bohaterowi łatki, które spostrzegli u kilku osób.
 Przy okazji pana Bałkańskiego wspomniałam o pani Dulskiej  i słynnym Nikodemie. Ich sława nie przemija, bo wady się nie starzeją. Nie przestają się też pojawiać nowe gwiazdy. W czasach współczesnych urodziła się Hiacynta Żakietowa i szybko podbiła wcale nie mały kawałek świata. 
 Ileś lat temu ktoś w Polsce wymyślił Janusza. Miał stać się synonimem głupoty i prostactwa. I nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby ten ktoś nie posłużył się znalezioną w internecie twarzą i imieniem istniejącej osoby

20200903

Pan Ganio Bałkański - krótka historia z podróży po Europie

 Chyba nikomu w Polsce nie trzeba przedstawiać madame Dulskiej czy Nikodema Dyzmy. W Bułgarii każdy zna pewnego pana, którego postać stworzył XIX-wieczny pisarz bułgarski Aleko Konstantinov, a nazwał go Ganio Bałkanski (w polskim brzmieniu: Bałkański). Podróżował sobie Ganio po Europie pragnąc zapełnić kieszenie dźwięczącymi monetami, w zamian za cenny eliksir różany.
 
Baj Ganio na okładce książki
 Ganio był niereformowalny, ciekawością obdarzał co nieco (ale niekoniecznie wiele), nauką nie zawracał sobie głowy, nie obca była mu oszczędność (to wielce delikatne określenie w tym przypadku). Miał Ganio własne maniery i pewność, że nie ma powodu ich zmieniać.
 Jak każdy człowiek, nie był pozbawiony zalet, ale pominę je, bo to przywary zapewniły mu sławę, aż do dziś. Sami Bułgarzy twierdzą, że są w jego charakterku cechy reprezentujące jakąś warstwę XIX-wiecznego bułgarskiego społeczeństwa, choć ja uważam, że to zbyt daleko posunięta samokrytyka. Ludzie na świecie są podobni i tak jak nie można wyłącznie Polakom przypisywać wad Dulskiej i Dyzmy, tak i Ganio Bałkanski nie jest wyłącznie bałkański.
 Pomyślałam, że tak dobrze znany bohater (ciągle obecny, także we współczesnych anegdotach) zasługuje na przedstawienie polskim Czytelnikom. Poniżej przetłumaczony przeze mnie fragment z satyrycznej opowieści (zbioru felietonów) Aleko Konstantinova - podróżnika, poety, pisarza, klasyka.
 Muszę jeszcze wyjaśnić występujące w tytule i powtarzające się słowo "baj". Nie ma ono odpowiednika w języku polskim. "Baj" zastępuje słowo "pan" - brzmi swojsko, mniej oficjalnie i stosuje się je wyłącznie w odniesieniu do starszych mężczyzn (starszych od siebie).
 
Baj Ganio wyrusza w podróż po Europie
Początek.
Z pomocą, ściągnął baj Ganio z pleców ciężki jamurłuk*, zarzucił belgijską pelerynę - i wszyscy orzekli, że jest baj Ganio Europejczykiem pełną gębą.

20200901

Podróż do Ciemnogrodu

  Do scenariusza pisanego przez Życie prozą, od czasu do czasu trzeba wprowadzać własne poprawki. Dorzucam więc między wierszami trochę poezji, trochę muzyki, trochę humoru i robi się ciekawiej.
 Co pewien czas wracam na oficjalną stronę Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. I dziś tam zawędrowałam, i zastanawiałam się chwilkę co by tu wtrącić do prozy Życia...
 Mam! W towarzystwie Chryzostoma Bulwiecia wyruszam w podróż do Ciemnogrodu.
Taką jesienią, gdy liście lecą,
chętka na podróż bierze.
Bulwieć w atlasach szuka ze świecą.
O, Ciemnogrodzie, gdzieżeś?
  Jesienią odkrył Guglielmo Mezzo
  Wyspę łotrów Panteję;
  Bulwieć też mógłby odkryć co nieco,
  np. Ciemnogród gdzie jest.